Pytanie na niedzielę: co wozicie w samochodzie?
Co trzeba, a co warto wozić w samochodzie? I w jakim stanie utrzymujecie bagażnik?

Jakby tak poczytać mądre poradniki, to wygląda na to, że w samochodzie trzeba wozić istny magazyn rzeczy. Niektóre są oczywiste i obowiązkowe, inne przydadzą się nam raz na ruski rok (1 ruski rok - 25 lat).
- trójkąt ostrzegawczy – wiadomo, musi być
- apteczka – też, choć przeważnie jest przegniła i bezużyteczna
- gaśnica – owszem wożę, ale przeterminowaną
- zapasowe żarówki – wożę od niedawna, bo się przepalają pozycyjne z tyłu, te małe W5W, to wożę żeby w razie czego sobie wymienić
- kamizelkę odblaskową – tę akurat mam ze sobą zawsze, i to nie tylko w samochodzie. Nawet nie wiecie w ilu sytuacjach się przydaje
- szczotki, skrobaczki i odmrażacz do zamków – wiadomix
To oczywiście nie koniec listy. Musi być jeszcze lewarek, klucz do kół i jakieś podstawowe narzędzia. No i może jeszcze jakieś płyny na dolewki. Ten do spryskiwacza to na pewno, a może i banieczka oleju, taka przynajmniej 1-litrowa. I linka holownicza, bo nigdy nic nie wiadomo. Kurka wodna, zaraz nie starczy nam bagażnika.
Nienawidzę bagażnika zawalonego rzeczami
Wiele razy robiłem zdjęcia aut używanych od różnych ludzi i równie wiele razy byłem zszokowany w jakim stanie są bagażniki. Brakowało tam tylko tzw. dziada z babą, natomiast było mydło i powidło. Tzn. wiele z tych bagażników było tak zapełnionych zbytecznymi rzeczami, że w razie potrzeby wyciągnięcie tych koniecznych było prawie niemożliwe lub wymagało bardzo dużo czasu. Wątpię też, czy właściciele i właścicielki wiedzieli dokładnie co gdzie mają. Nie jest to zupełnie mój przypadek, ja tępię wożenie zbytecznych rzeczy w aucie jak zarazę i mimo protestów wywalam wszystko, co nie powinno podróżować z nami. Bagażnik ma służyć do przewiezienia bagażu, a nie być magazynem.

A jak jest w Waszym przypadku?
Macie ze sobą pełny „rynsztunek”, czy ograniczacie się do trójkąta? Zdarza się Wam wozić w bagażniku coś zbytecznego i niemotoryzacyjnego?