Orlen obniżył cen ładowania, i to znacznie. Policzyłem, czy to jest ten moment, gdy podjeżdżając na stację hybrydą typu plug-in należy minąć dystrybutor i podjechać po prąd. TL;DR: nie jest.

Użytkuję obecnie hybrydę typu plug-in. Jest lepsza niż wersja z hybrydowym układem zamkniętym, ale nie powiem, by zużycie paliwa po wyczerpaniu się energii zgromadzonej w akumulatorach było oszałamiające. Najwidoczniej jest to jedna z tych hybryd, które mało palą tylko gdy mają prąd, a bez niego zapominają, że układ jest hybrydowy.
Na wyświetlaczu oglądam ostatnio wesołe 8,5 litra zużycia paliwa w trakcie jazdy miejskiej. A swoje ceny prądu obniżył Orlen, i to znacznie. Może warto omijać dystrybutor i jechać prosto pod ładowarkę? Ciągle to słyszę w ostatnich tygodniach, że prąd to przyszłość a paliwo przestało się opłacać. O tym, że nie mam gdzie tego pojazdu ładować pod domem i tym samym jestem w tej grupie mieszkańców Polski, których istnienia polski plan na elektromobilność nie przewiduje, nie muszę chyba wspominać.

Co się stało na Orlenie się?
Orlen znany był z tego, że ma dużo stacji ładowania, w dodatku umieszczonych dogodnie, bo na stacjach benzynowych. Świat byłby piękny, gdy nie to, że cieszyły się złą opinią. Były problem z obsługą, awariami i przede wszystkim było drogo.
Orlen chyba przejął się pakietem CPN, bo ogłosił, że obniża ceny ładowania na swoich stacjach. Obniżki sięgają nawet 50 gr na kilowatogodzinie. Cena ładowania prądem stałym jest stała i niezależna od mocy, co też jest gestem miłym. Milszym byłoby dodatkowo obniżenie cen ładowania prądem przemiennym, ale nie można w życiu mieć wszystkiego.
Wprawdzie komunikat Orlen umieścił 1 kwietnia, ale nowe ceny przedstawiają się tak:
- 2,69 zł za 1 kWh w trakcie ładowania prądem stałym
- 1,95 zł za 1 kWh w trakcie ładowania prądem przemiennym (ta cena się nie zmieniła).
Wcześniej za ładowaniem prądem stałym płaciliśmy (czyli jakieś dwie osoby, bo chyba dużo więcej chętnych nie było) 3,19 zł przy mocy ładowania powyżej 125 kW i 2,89 zł, gdy moc wahała się między 50 a 125 kW. Gdy była niższa niż 50 kW, 1 kWh kosztował 2,69 zł.
Sieć ma 1,3 tys. punktów ładowania, a do końca 2027 r. planuje oddać kolejne kilkadziesiąt hubów oraz ponad sto stacji. Do potencjału wynikającego z dobrych lokalizacji tych stacji i ich liczebności dołączy więc lepsza cena. Wciąż nijak nie przybliża to elektromobilności ludziom bez gniazdka w garażu.
Czy taniej jest jeździć na prąd?
Obecnie toczy się taka dyskusja, czy to już ten moment, gdy opłaca się jeździć na prąd, a nie opłaca tankować diesla lub benzyny. Odpowiedź brzmi: "nie" oraz "tak". Jeśli ktoś bez abonamentu chciałby ładować się korzystając z sieci Greenway albo Ionity, to prąd mu się nie opłaci. A z fotowoltaiką i tak zawsze było taniej, nawet nie ma co liczyć. Jedna odpowiedź nie istnieje.

Dużo prościej jest jej udzielić na przykładzie hybrydy plug-in. Jazda z wyczerpanymi akumulatorami oznacza zużycie paliwa na poziomie 8,5 litra w mieście (a jeżdżę bardzo powoli i nie zaprzęgam do pracy tych 300 KM mocy).
Nie do końca wiemy, ile generuje jazda wyłącznie na prądzie, bo jest to bardzo płynne i zależne od pory roku i kilku innych warunków. Dam fory prądowi i przyjmę, że jest to 20 kWh na setkę, choć jest to mało realne, by w sposób powtarzalny ten samochód tyle był w stanie przejeżdżać, korzystając wyłącznie z energii elektrycznej.
Koszt przejechania 100 km na benzynie przy cenie ustalonej na święta to 52,62 zł. Te same 100 km na prądzie z Orlenu kosztowałyby 53,80 zł. Mimo obniżenia cen ładowania, wciąż jazda na prądzie w tej cenie nie ma sensu.
Nawet nie próbuję tego bronić
Akumulator trakcyjny mieści 22 kWh energii. To pomoże nam oszacować, jak często należałoby gościć pod ładowarką na stacji. Praktycznie co 100 km, czyli bardzo często. Pamiętajmy, że i tak byłem uprzejmy przy szacowaniu zużycia energii.
Auto ma jednofazową ładowarkę pokładową o mocy 7 kW, co oznacza, że stację Orlen musiałbym mieć niezwykle blisko domu, żeby mi się w ogóle chciało podpinać i zostawiać na niej auto. Psychofanem ładowania musiałbym być.
Sensu ładowania auta w takich warunkach, zamiast tankowania, obronić się nie da. Nawet jak cena benzyny wzrośnie, to wciąż prąd w takich warunkach nie będzie miał sensu.



















