Szokujące zderzenie z udziałem BMW. Skończyłoby się na mandacie, gdyby nie film
19-latek kierujący zaskakująco świeżym BMW wjechał w tył prawidłowo poruszającego się Passata. Powodem wcale nie były trudne warunki jazdy, a raczej trudności z myśleniem. Nagranie ze zdarzenia oburza.

Najechanie na tył to wyjątkowo częsty typ zdarzenia na drogach. Często odpowiada za niego zagapienie się - ot, typowy scenariusz to taki, w którym kierowca przed nami już rusza, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, a my ruszamy za nim, już patrząc w lewo, czy nikt nie jedzie po głównej. Okazuje się jednak, że tamten kierowca jednak zahamował i lądujemy w jego bagażniku. Trzeba zjechać na pobocze i spisać oświadczenie.
Najechania na tył zdarzają się też, gdy jest ślisko
To częste zimą: wiadomo, na śliskiej nawierzchni droga hamowania się wydłuża, a kto zacznie hamować za późno, może wjechać w czyjś zderzak. Zdarza się.
Ale takie najechanie na tył, jak w przypadku omawianego zdarzenia, już oburza. Do kolizji doszło na obwodnicy Wronek w powiecie szamotulskim w Wielkopolsce. Zderzyły się BMW i Volkswagen.
W BMW było bardzo wesoło
Ktoś to wszystko nagrał. Scenariusz jest dość typowy: grupa młodych ludzi jedzie BMW (znakiem czasów jest, że mówimy już o generacji F30, a nie E46), śpiewają disco polo, a prędkość robi się zdecydowanie zbyt duża. Operator nagrał zbliżenie na licznik, gdzie pokazuje się prędkość w okolicy 190 km/h. To byłoby zdecydowanie zbyt wiele nawet na ekspresówce, a obwodnica Wronek ma tylko jeden pas w każdą stronę.
Kierowca BMW po prostu wjechał w tył prawidłowo poruszającego się Volkswagena
To scenariusz jak z koszmaru: jedziesz sobie spokojnie i nagle w tył twojego auta wjeżdża rozpędzony wóz ludzi, którzy nieco gorzej radzą sobie z procesami myślowymi, o prowadzeniu auta nie mówiąc.
Trudno powiedzieć, czy 19-latek z BMW źle oszacował odległość do poprzedzającego samochodu, czy go z jakiegoś powodu nie zauważył (może patrzył na nagrywającego albo tańczył do muzyki). Reakcja była zbyt późna, prędkość za duża, a wysepka odgradzająca pasy ruchu skutecznie zepsuła plan ratowania się próbą omijania. Doszło do zderzenia, które załoga BMW skwitowała głośnym „uuu!”. Volkswagen został wepchnięty do rowu, a jego kierowca trafił do szpitala.
Najpierw sprawca dostał mandat 1000 zł i 12 punktów karnych
To dość typowa kara za tego typu najechanie - taka „zwyczajna”. Później jednak autor nagrania postanowił - celowo lub nie - pogrążyć kierowcę i umieścił film ze zdarzenia na TikToku. Być może uznał, że nałożenie mandatu kończy już procedurę.
Na szczęście nie kończy. Po zobaczeniu nagrania policjanci zatrzymali 19-latka. Teraz prowadzą czynności w kierunku przestępstwa narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Na mandacie się nie skończy - a przypomnę, że obowiązują już nowe, surowsze kary dla piratów drogowych. Tym razem najlepszym podsumowaniem będzie „ufff”. Całe szczęście.







































