Miało być lepiej, ale nie jest. Policja podsumowała majówkę 2026
Polska zaostrzyła przepisy drogowe, postawiła nowe fotoradary i ściągnęła na służbę 4500 policjantów na majówkę. Wynik: 220 wypadków i 17 ofiar śmiertelnych w trzy dni.

Rząd lubi te statystyki, które idą w dobrą stronę, zresztą jak my wszyscy. I są one takie: według podsumowania policji za 2025 rok na polskich drogach zginęło 1660 osób – o 236 mniej niż rok wcześniej, co stanowiło najniższy wynik w historii pomiaru. Komisja Europejska pospieszyła z komplementami: Polska odnotowała największy w UE spadek liczby ofiar śmiertelnych w ciągu ostatnich pięciu lat. Dobra robota, wszyscy się cieszą, strzelają szampany... A potem przychodzi majówka.
Według oficjalnych danych w przedłużony weekend maja 2026 roku na polskich drogach doszło do 220 wypadków, w których zginęło 17 osób, a policjanci zatrzymali ponad tysiąc pijanych kierowców. Łącznie przez trzy dni służby odnotowały 51 139 interwencji. 1 maja było 66 wypadków i 5 ofiar śmiertelnych, 395 zatrzymanych pijanych. 2 maja – 77 wypadków, 4 ofiary, 382 pijanych. 3 maja zamknął długi weekend, windując łączną liczbę ofiar do 17. Mimo oddelegowania na drogi armii 4500 policjantów każdego dnia.
Motocykl nie wybacza błędów – ani własnych, ani cudzych
Osobną kategorią są motocykliści. Jak podał kom. Antoni Rzeczkowski z Biura Ruchu Drogowego KGP, spośród 17 ofiar śmiertelnych majówki 2026 aż 10 stanowili motocykliści i 1 rowerzysta. To 65 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych długiego weekendu. Sytuacja ta powtarza się co roku: wraz z otwarciem sezonu drogi – szczególnie te poza miastem – stają się miejscem, w którym prawa fizyki konsekwentnie wygrywają z optymizmem kierujących. Żadne zaostrzenie taryfikatora mandatów ani żadna akcja ulotkowa jeszcze tego nie zmieniły.
Jako motocyklista, muszę przy tym przypomnieć, że winowajcy to nie tylko sami motocykliści. Dane od lat pokazują, że w ponad połowie wypadków z udziałem jednośladów sprawcą był kierowca samochodu – najczęściej wymuszający pierwszeństwo lub zajeżdżający drogę. A kiedy już winę ponosi motocyklista, najczęściej nie jest to nieokiełznany osiemnastolatek, tylko – według danych za 2024 rok – kierowca w wieku 40-59 lat na cięższej maszynie, wyciągniętej na weekendową trasę po tygodniu za biurkiem.
Gdzie ta poprawa?
Szczególnie wymowne były pierwsze dwie doby na Pomorzu. 30 kwietnia 2026 roku – w pierwszy dzień akcji policyjnej „Majówka 2026” – w województwie doszło do sześciu wypadków, w których zginęły dwie osoby, a osiem zostało rannych. W tym samym dniu rok wcześniej – zero wypadków. Liczba kolizji wzrosła z 87 do 111. To różnica, którą trudno zbyć komentarzem o „zróżnicowanych warunkach drogowych”.
Bo jeśli ktoś ma wątpliwości co do skali problemu, warto sięgnąć do rocznego raportu KGP. W 2024 roku do polskich jednostek policji zgłoszono 390 580 kolizji drogowych – o 6,7 proc. więcej niż rok wcześniej i o 7,8 proc. więcej niż w 2022 roku. Liczba wypadków (nie kolizji) wzrosła o 2,8 proc. w porównaniu z 2023 rokiem, a rannych przybyło o 2,9 proc. Warto pamiętać kontekst: 2022 rok to właśnie ten, w którym zaostrzono taryfikator, podniesiono limity punktów karnych i złożono deklaracje o „rewolucji w bezpieczeństwie”.
Liczba ofiar śmiertelnych w 2024 roku (1896) była co prawda identyczna jak w 2022 – ale wypadków przybyło, rannych przybyło i kolizji przybyło. Innymi słowy: więcej zdarzeń, podobna śmiertelność. To nie jest żadna rewolucja, ciężko to nawet nazwać poprawą. To stabilizacja na zbyt wysokim poziomie.

I to właśnie tu narracja rozmija się z danymi. Rząd – i poprzedni, i obecny – komunikuje kolejne zaostrzenia jako rozwiązanie problemu. Od 3 marca 2026 roku zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h obowiązuje także na drogach jednojezdniowych poza obszarem zabudowanym. Masowo przybywa fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości. W 2025 roku policja przeprowadziła 17,9 mln kontroli trzeźwości – o 1,9 mln więcej niż rok wcześniej. Dzięki temu wyłapano 92 532 pijanych kierowców – o 208 więcej niż w 2024 roku. Jest tylko jeden problem z tym osiągnięciem: więcej wykrytych to nie to samo co mniej jeżdżących po alkoholu.
Dane za I kwartał 2026 roku są bardziej optymistyczne: Polskie Obserwatorium BRD informuje o 8-procentowym spadku liczby wypadków i 19-procentowym spadku ofiar śmiertelnych w porównaniu z analogicznym okresem 2025 roku. To najniższe wyniki w historii pomiarów. Gdyby wierzyć wyłącznie tym danym, wszystko idzie świetnie. Ale historycznie najgorsza część roku dopiero przed nami – maj i lipiec od lat generują najwięcej wypadków. W 2024 roku, zgodnie z danymi KGP, to właśnie maj był miesiącem o najwyższym udziale wypadków w całym roku – 10,1 proc. Rok 2026 właśnie zaczyna swój najtrudniejszy etap.
17 ofiar śmiertelnych w trzy dni długiego weekendu, 10 motocyklistów w tej grupie, ponad tysiąc pijanych kierowców i policyjne podsumowanie, według którego bilans majówki 2026 był zbliżony do ubiegłorocznego. To prawda. Tyle że to niespecjalnie dobra wiadomość jak na trzy lata zaostrzania przepisów i dziesiątki nowych fotoradarów. Poprawa nadchodzi w żółwim tempie – dużo wolniejszym niż kolejne konferencje prasowe.



















