REKLAMA

Nie mogłem zapłacić za parkowanie. Teraz będę czekał 5 lat i 8 miesięcy

Bardzo chciałem zapłacić za parkowanie w strefie płatnego parkowania, ale nie wtedy, kiedy przewidział to ustawodawca. Prawie 6 lat czekania na wezwanie do zapłaty zleci jak z bicza strzelił.

Nie mogłem zapłacić za parkowanie. Teraz będę czekał 5 lat i 8 miesięcy
REKLAMA

Nie mogłem dziś zapłacić za parkowanie w strefie płatnego parkowania, nie ogarnąłem tego, przyczyn nie będę tłumaczył. Chciałem naprawić błąd, ale się nie da. System nie pozwala. Może jednak ten system mógłby być bardziej ludzki?

Rozumiem, że wprowadzenie możliwości opłaty „wstecz” za parkowanie w strefie płatnego parkowania, czy jak to się mówi „z dołu”, mogłoby rozwalić cały system, ale przyjazny to on nie jest. Da się żyć inaczej.

REKLAMA

Płacę za parkowanie

Na wstępie powiem, że sporo wydaję na parkowanie. W ciągu tygodnia korzystam najczęściej z czterech różnych miejsc i form płatnego parkowania. Jestem przyzwyczajony do płacenia za ten luksus. Może nie szczęśliwy, ale przyzwyczajony.

Dzisiaj stało się tak, że nie zapłaciłem za parkowanie w strefie płatnego parkowania. Miałem dobre powody, postój trwał może 15 minut i nie wiem, czy zarejestrował mnie kontroler lub samochód z kamerami. Kartki za szybą nie było, ale jej brak nie oznacza, że jestem bezpieczny.

Gdy trochę ochłonąłem po porannych przygodach, zadzwoniłem do biura obsługi zapytać, czy jest możliwość dokonania opłaty wstecz za parkowanie tego samego dnia. Niestety takiej możliwości nie ma. Pozostaje mi czekać na „wyrok” albo jego brak. System nie da mi zapłacić kilku złotych. I jako przykładny płatnik za parkowanie, czuję się tym stanem rzeczy pokrzywdzony.

5 lat oczekiwania na 300 zł

Nie dowiem się szybko, czy zostanę wezwany do uiszczenia opłaty dodatkowej. Jej wysokość w lubelskiej strefie to 300 zł. Jeśli nadejdzie i zapłacę ją w ciągu 7 dni, poranny moment słabości kosztował będzie mnie tylko 100 zł. Nawet chciałbym mieć to zobowiązanie już z głowy, ale się nie da.

Ustawa o drogach publicznych daje zarządcy drogi aż 5 lat na dochodzenie ode mnie należności. Sposób ich liczenia, czyli od zakończenia obecnego roku kalendarzowego, sprawia, że mogę wyczekiwać wezwania przez 5 lat i 8 miesięcy. To będą lata oczekiwania pełne emocji.

Zapewne wezwanie nadejdzie dużo szybciej, jeśli w ogóle i pieniądze też nie są rujnujące domowy budżet. Tylko dlaczego mam żyć z takim okresem oczekiwania, skoro takie sprawy mogłyby być załatwiane inaczej?

Jest inne życie

Dlaczego nie mamy systemu, który umożliwiałby uiszczenie opłaty po parkowaniu? Nie wiem, przecież są przeróżne życiowe sytuacje, usprawiedliwiające płatność po fakcie. Parkowanie to nie jest operacja na otwartym sercu, żeby ludzki błąd był niewybaczalny. Ustawa wymusza na samorządach tworzenie systemów, w których płaci się w momencie postoju. Wśród pomysłów z innych europejskich, które luzują taki stan rzeczy, można wymienić:

  • możliwość wnoszenia opłaty na koniec dnia,
  • możliwość opłaty jeszcze tego samego dnia, gdy zobaczy się wezwanie (wyższej, takiej z karą),
  • systemy automatycznego poboru, oparte na rozpoznawaniu numerów z tablic rejestracyjnych.
REKLAMA

Prościej jest nie ułatwiać ludziom życia i nie wybaczać błędów. Jeszcze próbowaliby przechytrzyć system, co i tak teraz ciągle robią. Prawie 6 lat mogą się przewalać po biurkach moje kwity, bo jednego poranka nie ogarnąłem opłaty za parkowanie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-04T11:54:17+02:00
Aktualizacja: 2026-05-04T09:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T19:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T14:23:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T09:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T07:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T07:29:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-02T16:21:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA