Kto jest winny korkom według rządu? Złe ogumienie. Szyny też były złe
Zaczęło się to, czego wszyscy oczekiwali po niedawnym korku na trasie S7 - szukanie winnych. Kierowcy zwalają na drogowców, drogowcy na kierowców, wszyscy narzekają na rząd, a wiceminister mówi, że to wina niepoprawnego ogumienia i złamania zakazu wyprzedzania. Brakuje jeszcze tylko złych szyn.

Szukanie winnych to jeden z naszych ulubionych sportów narodowych. Skoro coś się wydarzyło, to ktoś musi przeprosić, pokajać się publicznie i najlepiej podać do dymisji. Nie można nic zrzucić na karb pogody, klimatu czy jakichś innych czynników. Trzy dni temu kierowcy utknęli w ogromnym korku na drodze S7 pod Ostródą. Droga była nieprzejezdna przez duże opady śniegu, wiatr, który nanosił śnieg z pól na asfalt oraz zbyt słabą reakcję służb odpowiedzialnych za utrzymanie dróg.
Oczywiście GDDKiA powie, że wysłała na drogi milion piaskarek i wysypała dwa miliardy ton soli, ale to bez znaczenia dla kierowców stojących pod Ostródą, bo tam ewidentnie zabrakło pługów i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni. Jednocześnie jako państwo wydajemy z budżetu setki milionów rocznie na utrzymanie w gotowości sprzętu, który ma pomóc w takich sytuacjach. W godzinie próby nie pomógł, więc należałoby się zastanowić czy naprawdę jest sens za to płacić, ale to temat na inny wpis. Skupmy się na wypowiedzi przedstawiciela rządu, który wskazał winnych wczorajszego korka.
Ogumienie złe, kierowcy źli, ale rząd nie ma odwagi temu zaradzić
Stanisław Bukowiec - wiceminister infrastruktury, wyjaśnił na konferencji prasowej, że za korek odpowiedzialni są kierowcy samochodów ciężarowych, którzy zatarasowali oba pasy ruchu drogi ekspresowej. Część ciężarówek nie miała odpowiedniego ogumienia, a kierowcy łamali zakaz wyprzedzania. Prowadzi mnie to do zadania kilku pytań.
Skoro ogumienie jest niepoprawne, to może czas najwyższy uderzyć z grubej rury i wprowadzić ustawowy obowiązek używania zimowych opon przez transport drogowy? Zdecydowana większość tirów, ciężarówek i innych ciągników siodłowych jeździ na oponach całorocznych, bo tak jest taniej, a największym problemem jest to, że zmienia się je wtedy, gdy albo pękną, albo wyglądają jak te używane w F1. Znam branżę transportową i wiem, że wprowadzenie nakazu zmiany opon skończyłoby się dymisją osoby, która wymyśliła taki projekt. Nikt o zdrowych zmysłach tego nie zrobi, więc wprowadzane są rozwiązania prowizoryczne. Właśnie dowiedzieliśmy się o jednym z nich:
Rozumiecie to - instytucje, które mają dbać o nasze bezpieczeństwo na drogach i między innymi kontrolować stan techniczny aut, potrzebują do tego specjalnego nakazu od przełożonych, inaczej udają, że nie widzą problemu. Gdyby ktoś poważnie sprawdzał stan techniczny samochodów ciężarowych, to branża stanęłaby ze względu na braki sprzętu do wykonywania przewozów. Łyse opony, drutowane zawieszenia, a już o sposobach na oszukiwanie tachografów szkoda pisać. Niesprawne ciężarówki mają być kierowane na parkingi. Tak brzmi komunikat. One powinny mieć zabierane dowody rejestracyjne, a ich ponowne dopuszczenie weryfikowane zaraz przy stacji diagnostycznej, żeby uniknąć magicznych przeglądów, które nic nie sprawdzają.
Żyję w kraju, w którym egzekucja przepisów ma znamiona patologii. Gdyby tylko kierowca, ale i właściciel takiej ciężarówki wiedzieli, że każda trasa może się wiązać z odebraniem dowodu rejestracyjnego, to może zadbaliby o stan techniczny pojazdu. A tak wszystko idzie po linii jak najmniejszych kosztów. Stare opony, które wymienia się wtedy, gdy pękną, kupowanie nalewek, a także absolutny brak wyposażenia takiego, jak łańcuchy - to sprawia, że dochodzi do nadużyć, ale od tego są służby, żeby je wyłapywać. Niestety w tym kraju żyjemy od jednego medialnego wydarzenia do drugiego, więc nieprędko cokolwiek się zmieni.
Zakaz wyprzedzania się samochodów ciężarowych na autostradach i ekspresówkach jest nagminnie łamany, bo nie ma jak go wyegzekwować. W naszym kraju nie ma automatyzacji karania, trzeba albo kogoś złapać na gorącym uczynku albo rozpoczynać długie postępowanie mandatowe, w którym można udawać, że jest się koniem i nigdy w życiu nie prowadziło się samochodu ciężarowego - i to przechodzi. Wprowadzono prawo, które jest ignorowane i to nie tylko przez kierowców ciężarówek, ale i przez służby. I tak się żyje w tym kraju.
Więcej o zimie przeczytasz w:







































