Koniec stref czystego transportu, pokonaliśmy je. Możemy już smarować chleb węglem

Słynne stały się słowa byłego premiera o wygranej walce z covidem, gdy wciąż chorowali i umierali ludzie. Ze strefami czystego transportu faktycznie udało się wygrać i możemy już chorować w poczuciu wolności.

Koniec stref czystego transportu, pokonaliśmy je. Możemy już smarować chleb węglem

Nie przegram znacznej ilości pieniędzy, jeśli założę się, że w Polsce nie zobaczymy w najbliższej przyszłości strefy czystego transportu z prawdziwego zdarzenia. Sprawa stref jest już całkowicie przegrana.

Zrozumiały to ostatnio władze Wrocławia, które poinformowały, że prace nad strefą zostaję zawieszone na dwa lata. Wiedzą, że są bezpieczne.

Nie jest to jedyna przesłanka, by stwierdzić, że strefy czystego transportu zostały w Polsce pokonane. Powody są dwa: obecnie nikt nie musi ich wprowadzać, a co najważniejsze, nikt ich nie chce.

Nie ma już stref, pokonaliśmy je.

Że pokonaliśmy koronawirusa, dowiedzieliśmy się w środku pandemii. To podobnie jak ze strefami. To, że o strefach czystego transportu możemy na jakiś czas zapomnieć, nie ma związku z realnym poziomem jakości powietrza w naszym miastach. Po pokonaniu wirusa dalej mogliśmy na niego zachorować, a po pokonaniu stref, dalej nie mamy czystego powietrza. Czyli wszystko jest w normie.

Podsumujmy stan stref czystego transportu na dziś:

  • Kraków — gigantyczna strefa, z dużą ilością problemów formalnych, która mogła spowodować, że zaraz zostanie odwołany prezydent Krakowa;
  • Warszawa — strefa średnich rozmiarów, w praktyce nie działa, bo nie ma narzędzie kontroli wjazdu do strefy;
  • Katowice — miasto wprowadziło żart z idei stref, obejmując nią zaledwie kilka ulic;
  • Szczecin — strefa, która przeszła prawie bez rozgłosu, mikroskopijna, również zrobiona mocno na alibi;
  • Wrocław — j.w., właśnie ogłosili, że na razie żadnych stref nie będzie.

Mamy więc strefę powodując polityczny sztorm, strefy protezy i strefy kabaretowe, prawie żadnej normalnej. Żadnego miasta nie da się obecnie zmusić do wprowadzenia strefy, bo każde ma ratujące je z tej opresji papier. Ten papier to coroczny raport Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Oficjalnie: powietrze jest czyste

System nakazujący wprowadzanie stref jest nieco kuriozalny. GIOŚ co roku publikuje raport dla każdego województwa - roczną ocenę jakości powietrza. Jeśli z raportu wyniknie, że w jakimś mieście norma jest przekroczona, miasto musi w następnym roku wprowadzić strefę.

Nie ma znaczenia, że w roku wprowadzenia strefy może być wzorem czystości, bo ważna jest ta zeszłoroczna ocena. Dodatkowo, nie można powiedzieć, by stacje pomiarowe GIOŚ były ustawione w korzystny dla samorządów sposób. Z tym problemem borykały się Katowice, które musiały wprowadzić strefę, bo jedna ze stacji była umieszczona niekorzystnie i wskazywała zanieczyszczenie. Po przestawieniu jej w inne miejsce zanieczyszczenia już nie było na wcześniejszym poziomie, ale obowiązek wprowadzenia strefy został.

W tej ocenie jakości powietrza najważniejszy jest jeden element, czyli tlenki azotu. Jeśli tu norma jest przekroczona, to kaplica, strefa musi być. Inne produkty spalania mogą świecić się na czerwono, możemy chodzić z twarzami czarnymi, jak górnicy i wszystko jest w porządku, bo tylko tlenki się liczą, jako pochodzące z transportu.

Obowiązku brak

W tym roku w żadnym z województw i badanych miast nie powstał obowiązek wprowadzenia strefy. W żadnym z nich nie stwierdzono przekroczenia norm tlenków azotu.

W ocenie za rok 2025 na obszarze wszystkich województw dotrzymane zostały normy jakości powietrza dla 7 zanieczyszczeń: dwutlenku siarki, dwutlenku azotu, tlenku węgla, benzenu oraz zanieczyszczeń oznaczanych w pyle zawieszonym PM10: kadmu, niklu i ołowiu. - GIOŚ

W 8 województwach nie poszło za dobrze z pyłem zawieszonym PM10, gdzie została przekroczona:

odpuszczalna częstość przekraczania stężeń 24-godzinnych wynosząca 35 dni w roku kalendarzowym.

A średnioroczny poziom pyłu zawieszonego PM2,5 przekroczono w 7 strefach. Wszystko jednak jest w porządku pod kątem stref, bo te zanieczyszczenia, jak i benzo(a)piren, pochodzą z indywidualnego ogrzewania budynków.

Przyznaję, że trochę się gubię w selekcjonowaniu tych momentów, gdy za cząstki stałe odpowiedzialne są samochody, a kiedy budynki. Jeszcze kilka lat temu te produkty spalania były traktowane łącznie przy dyskusjach o zakazach wjazdu, teraz decydujące są tlenki azotu.

Kiedy trzeba tworzyć strefę czystego transportu

Przepis ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych mówi dość jasno, kiedy tworzy się strefę. Trzeba ją utworzyć, jeśli ta ocena jakości powietrza:

wykazała przekroczenie średniorocznego poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu w mieście, w którym liczba mieszkańców jest większa niż 100 000, to od dnia 1 stycznia roku następującego po roku, w którym prezydent tego miasta otrzymał wyniki oceny zgodnie z art. 89 ust. 1a tej ustawy

Strefę ustanawia się na minimum 5 lat lub na czas nieoznaczony. Jeden pechowy rok i władza samorządowa dostaje polityczny kłopot, bo kolejny rok, nawet jeśli byłby czysty, nie wyzwala z obowiązku tworzenia strefy. Patrząc na kłopoty w Krakowie, to jest jak wyrok.

Nigdy z własnej woli

Po przypadku prezydenta Krakowa nie ma chętnych na tworzenie stref czystego transportu. Zaraz może zostać odwołany, a najgłośniejszą z przyczyn jest właśnie strefa czystego transportu i sposób jej wprowadzania. Od obowiązku wprowadzenia każdy będzie chciał się wymigać, a z własnej woli nie wprowadzi tego nikt.

Wola do wprowadzania stref i egzekwowania jej reguł zniknęła u samorządowców już dawno. Wszyscy wolą wygrywać niż przegrywać wybory. Wraz z tegoroczną oceną jakości powietrza w województwach, zginął też obowiązek ich wprowadzania.

Liczne organizacje lobbujące za strefami mają swoje badania, z których wynika, że jakość powietrza jest zła. Mogą tym machać i kłaść na wszystkich biurkach, ale nikt się tym nie zainteresuje. Nikomu (żadnemu miastu) nie wyszło przekroczenie "w GIOŚ-u", to żadnych stref nie będzie.

Szansa na następną strefę przechodzi na rok 2028. I to tylko w przypadku, gdy w którymś z badanych miast norma dotycząca tlenków azotu zostanie przekroczona w roku 2026, co zostałoby opisane w raporcie w roku 2027. To czy mamy już czyste powietrze w miastach, pozostaje bez żadnego znaczenia. Nie ma już stref czystego transportu, pokonaliśmy je, możemy dalej cierpieć na choroby układu oddechowego i krążenia, ale teraz przynajmniej jesteśmy wolni.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-15T19:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T19:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T18:14:09+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T17:02:38+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T16:14:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T12:23:06+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T12:05:33+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T10:10:39+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T12:07:23+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T10:46:06+02:00