Wsadzili 18 żarówek do opony. Zachwyt mijał po wjechaniu w kałużę
Eksperymenty z oświetleniem samochodu to temat na co najmniej pracę inżynierską. Czym innym są jednak specyficzne lampy czy dodatkowe reflektory, a czym innym całe świecące opony. W dodatku kolorowe.

Ten nietypowy projekt pojawił się w latach 60. za sprawą firmy Goodyear. Do tego czasu opona traktowana była jako element wyłącznie praktyczny, czyli klejący wóz do podłoża i wstępnie amortyzujący odbierane z nawierzchni drgania. Dlaczego jednak nie zrobić z opony ciekawego akcesorium, dodatkowo wpływającego na atrakcyjną prezencję wozu? Proszę bardzo, oto nasza propozycja: opona w dowolnym kolorze i z dodatkową funkcją oświetlenia.
Punktem wyjścia była zmiana składu mieszanki
Klasyczna opona była czarna, bo taka jest natura jej tworzywa. Typowa guma ma biały kolor, jednak w przypadku opony samochodowej jest dodatkowo wzmacniana sadzą węglową, która zwiększa jej wytrzymałość mechaniczną i termiczną. W przeciwnym wypadku, z opony szybko zostałyby same wióry albo kulka plasteliny. Efektem ubocznym wzmacniania gumy sadzą węglową jest natomiast właśnie znany wszystkim czarny kolor.
Nic natomiast nie stało na przeszkodzie, aby podjąć próbę opracowania alternatywnego rozwiązania, które pozwoliłoby na więcej możliwości. Takiego, żeby opona nie musiała być wyłącznie czarna, tylko taka, jaką sobie zażyczy wybredny klient.
Rozwiązaniem był neotan - rodzaj syntetycznego tworzywa opracowanego przez firmę Goodyear
Neotan jest czymś w rodzaju syntetycznej gumy poliuretanowej, czyli twardej jak plastik, ale zarazem miękkiej jak guma - brzmi jak przepis na kiepskiej jakości oponę całoroczną, ale wtedy nie było to jeszcze ważne.
Osiągnięty został wszakże najważniejszy cel, czyli możliwość barwienia opony na dowolny kolor. Działo się to za sprawą dodania odpowiedniego barwnika do mieszanki. Dodatkowym atrybutem nowego wynalazku była częściowa transparentność - klasyczna opona była całkowicie szczelna, neotanowa zaś półprzezroczysta.
Atrakcyjny kolor to ważna zaleta, ale dlaczego by go jeszcze nie oświetlić?
Transparentność opony nowej konstrukcji otworzyła zaś kolejną interesującą furtkę. Tak obute koło mogło się przecież świecić. I to nie na biało albo szaro, a w dowolnym kolorze, jaki sobie tylko stryjenka zamarzy. Dlatego kolejnym krokiem miało być stworzenie systemu oświetlenia, podłączonego do układu elektrycznego samochodu.
Nie da się ukryć, że pośrednio sprawie pomogło też wcześniejsze skonstruowane bezdętkowej opony, dzięki której “guma” była pusta w środku. Wykorzystanie dętki w roli żarówki technicznie było raczej niemożliwe do realizacji.
Na przełomie 1961 i 1962 roku pokazano ucieleśniony projekt kolorowych podświetlanych opon
Goodyear dopiął swego i zaprezentował swój wynalazek, ubierając kolorowe opony kilka samochodów i robiąc objazd po Stanach Zjednoczonych. Jednym z aut był Chrysler 300, z efektownymi czerwonymi kołami. To chyba najbardziej znane zdjęcie promocyjne podświetlanych opon Goodyear.

Nowy produkt intensywnie reklamowano jako kolejne stylowe akcesorium, ale podkreślano też walory związane z bezpieczeństwem
Można założyć, że wspólnym mianownikiem dla wszystkich tego typu szalonych pomysłów są lata 50. i 60. w Stanach Zjednoczonych. Świat był wtedy bardziej beztroski i nikt nie przejmował się takimi pierdołami, jak średnie spalanie czy emisja tlenków azotu.
Nieprzypadkowo jednym z najczęściej głoszonych haseł była możliwość dopasowania barwy opony do koloru sukienki - w tamtym czasie samochód przede wszystkim wyglądał i wyrażał właściciela, a tylko przy okazji jeździł.
Oprócz atrakcyjnego wyglądu zwracano też uwagę na o wiele lepszą widoczność tak dodatkowo oświetlonego samochodu. Nie wykluczano też takich funkcji, jak rozbłysk przy hamowaniu i zmianie kierunku jazdy - dokładnie tak, jak czynią to światła pozycyjne.

Oświetlenie opon miało swój dodatkowy obwód elektryczny
Jak to wszystko w ogóle działało? Z grubsza trochę tak, jak np. klakson w kierownicy - pierścień po wewnętrznej stronie obracającej się felgi odbierał za pośrednictwem szczotek impuls z piasty koła, a następnie zasilał listwę 18 żarówek.
Z tego, co mówią wszystkie źródła, sterowanie oświetleniem opon odbywało się za pośrednictwem niezależnego przełącznika. Działał on ponadto na zasadzie potencjometru, czyli pozwalał na regulację natężenia, niczym przy podświetleniu tablicy przyrządów.
Koncepcja ostatecznie trafiła do kosza na śmieci, jak zresztą większość zwariowanych pomysłów
Zaczynając od największego banału - ponieważ wdrożenie wynalazku do regularnej produkcji zapowiadało się zbyt kosztownie. Argument z brodą, ale zawsze celny. Wyprodukowanie kolorowej opony i całego “osprzętu” do zasilania oświetlenia wewnątrz długofalowo zamordowałoby cały projekt biznesowo.
Może i jest droga w produkcji, ale za to szybciej się zużywa
Kolejny argument to kiepska wytrzymałość opony z neotanu. Czyli nie dość, że płacisz za coś więcej już w momencie zakupu, to wystarcza Ci to na o wiele krócej - ergo, musisz kupić następne, historia wraca do punktu wyjścia i robimy kolejne okrążenie, aż się znudzi.
Z inżynierskiej strony, taki rodzaj mieszanki był znacznie mniej odporny na temperaturę, a w związku z tym także na trudne warunki eksploatacji. Opona rozgrzewała się tak bardzo, że można było z niej ulepić dowolną figurkę - niczym z plasteliny. Nieprzypadkowo gumy mają dedykowane indeksy nośności, aby nie wystrzeliły podczas większego obciążenia. W tej sytuacji nikt nie mógł tego zagwarantować.
Efekt “wow” mijał po wjechaniu w pierwszą kałużę
Kolorowe opony były efektowne, dopóki były utrzymane w czystości. Jakiekolwiek większe zabrudzenie rujnowało całą ich prezencję. Oświetlenie przy okazji stałoby się mocno przytłumione i jeżeli opony miały z założenia poprawiać widoczność pojazdu, to niestety już nie byłyby w stanie tego zrobić.
Zwrócono też ponadto uwagę, że intensywne i kolorowe światło płynące z kół pojazdów mogło dezorientować innych uczestników ruchu. Zwłaszcza jeżeli jego barwa byłaby czerwona - jak sygnalizacja świetlna albo tylne światła samochodu.
Projekt został unieśmiertelniony w olśniewającym aucie Golden Sahara II
O ile pomysł kolorowych i podświetlanych opon okazał się być ślepą uliczką, o tyle został on upamiętniony dla przyszłych pokoleń w eskcytującym prototypie o nazwie Golden Sahara II - jednym z jego atrybutów są podświetlane opony, skonstruowane na tę okazję specjalnie przez firmę Goodyear. Samochód zasługuje wszakże na oddzielne opracowanie.
Tak, czy inaczej, paradoksalnie, względy bezpieczeństwa, początkowo afiszowane jako jedna z przyszłych zalet świecących opon, ostatecznie zneutralizowały cały plan podboju kosmosu.
Opona pozostała po prostu oponą.







































