Piąte koło z przodu było rewolucyjne. Bezpieczeństwo nie było wtedy priorytetem
Możliwości wykorzystania koła zapasowego w samochodzie może być wiele. Jednym jest unikalny asystent parkowania, o czym kiedyś pisałem TUTAJ. Innym może być oryginalna funkcja zderzaka.

Takie wykorzystanie koła zapasowego zaproponował w 1959 roku pewien francuski inżynier, Jacques Gerin. W jego koncepcji z przodu samochodu, poziomo do jego osi, umieszczono dodatkowe koło, działające w istocie jak odbój. W razie kolizji, auto odskakiwałoby na bok, a nie wbijało się w przeszkodę. Prototyp Renault Dauphine z nietypowym wynalazkiem przedstawiono w numerze 158 francuskiego magazynu L’Automobile.
Mechanizm opierał się na wykorzystaniu koła zapasowego w roli zderzaka
Gerin postanowił wyciągnąć koło zapasowe na zewnątrz auta i uczynić z niego główny element absorbujący energię uderzenia przodem. Koło jednak nie było po prostu wciśnięte w pas przedni, a trzymało się na złożonej konstrukcji z rur wnikającej głęboko w strukturę samochodu. Renault Dauphine, które stanowiło nośnik wynalazku, miało tylny układ napędowy, dlatego z przodu znajdowała się pusta przestrzeń przeznaczona na bagażnik.
Pod przednią pokrywą Daphine znajdował się stelaż z molibdenowo-chromowych rur, stanowiący zarazem wzmocnienie nadwozia, jak i konstrukcję utrzymujący koło w odpowiedniej pozycji. Oprócz rur, koło było wsparte również na teleskopowych amortyzatorach. Ważne było, aby w razie mocniejszego uderzenia koło po prostu nie wpadło do środka samochodu, dlatego cała konstrukcja musiała trzymać wszystko w kupie.
Warto też wspomnieć o tym, że tak zmodyfikowany egzemplarz Dauphine wyglądał z twarzy jak nieślubne dziecko Renault i Datsuna - O TAK.
Energia miała zostać rozproszona na wzór stref kontrolowanego zgniotu
Przedstawiony na początku film demonstrujący działanie mechanizmu pokazuje, że samochód po uderzeniu w przeszkodę odbija na bok, a energia zostaje w ten sposób rozproszona, tak że nie skupia się na będących wewnątrz pasażerach.
Działanie wynalazku w praktyce nieco przypomina słynne “bumper cars” w wesołym miasteczku. Chociaż nie są wyposażone w żadne ruchome powierzchnie do zderzania, idea również polega na amortyzowaniu lżejszych uderzeń, a także ukierunkowaniu energii na bok.
W przypadku prezentowanego rozwiązania, lżejsze uderzenia w całości pochłaniała miękka opona - działo się tak np. przy lekkim obijaniu samochodu przy parkowaniu. Dopiero silniejszy strzał przodem powoduje, że energię muszą zneutralizować umieszczone głębiej amortyzatory - według testów, konstrukcja mogła przyjąć pomyślnie uderzenie nawet do 50 km/h. Można powiedzieć, że wynalazek Gerina stanowi archetyp dzisiejszych stref kontrolowanego zgniotu, chociaż nie w dokładnym tych słów znaczeniu.
Jacques Gerin miał na koncie też inne ekscentryczne projekty
Pomysłodawca obrotowego zderzaka sam w sobie był niezłym herbatnikiem. W przeszłości skonstruował m.in. skrzyżowanie samochodu z samolotem, czy samolot o zmiennej dłogości skrzydeł. Niestety, jak to często bywa z genialnymi wynalazcami, świat nie nadąża za ich pomysłami, przez co te lądują w koszu na śmieci.
Pomysł obrotowego zderzaka się nie przyjął
Wynalazek niestety wylądował na śmietniku historii i to z co najmniej kilku powodów. Niestety, wdrożenie koncepcji do seryjnej produkcji związane byłoby z poniesieniem dość znacznych inwestycji, aby samochód mógł być wyposażony w odpowiednio działający mechanizm.
Obawiano się też gwałtu na estetyce samochodu. W tamtym czasie bezpieczeństwo znajdowało się gdzieś na szarym końcu listy priorytetów, a tak nienaturalnie wyglądające auto odpychałoby potencjalnych klientów.
Na pewno nie pomogły też względy praktyczne, ponieważ postęp w kwestii bezpieczeństwa oznaczał jednoczesny regres w tematach pojemności bagażnika czy zużycia paliwa, pośrednio wynikającego z pogorszonej aerodynamiki.
Dziedzictwo wynalazku Jacquesa Gerina można znaleźć w późniejszych projektach samochodów
O ile pomysł koła zapasowego w roli zderzaka nie wyszedł poza stadium prototypu, o tyle pewne jego namiastki pojawiły się później pod innym płaszczykiem. Np. amortyzatory utrzymujące belki zderzaków czy pianka wewnątrz plastikowego poszycia tychże. Jedno i drugie rozwiązanie ma swoje korzenie w testowym Renault Daphine, chociaż niekoniecznie musiało to wynikać z inspiracji.
Pomysł wydawał się bardzo interesujący, ale miał chyba więcej wad niż zalet
Nośnikiem nietypowego wynalazku było tylnosilnikowe Renault Dauphine - sam autor nie ukrywał, że wybór auta z takim umiejscowieniem układu napędowego nie był przypadkowy. Niemniej, czyniło to z takiego zderzaka rozwiązanie bardzo niszowe, a jak wiadomo, tylny układ napędowy na przestrzeni lat niemalże wyginął.
Ponadto, system działał w pełni mechanicznie, brakowało mu jakichkolwiek inteligentnych czujników, dlatego też nigdy nie mogło być pewności, w którą stronę samochód odbije rykoszetem. Do czego zmierzam? Wyobraźmy sobie, że doszło do uderzenia w tył poprzedzającego auta, a zderzak popchnął nas w lewo, na czołówkę z nadjeżdżającą ciężarówką.
Najlepiej jest się po prostu nie zderzać. Ale wszyscy wiemy, jak jest.







































