Chcieli skorzystać z lodowiska. Policja wkroczyła do akcji
Ostra, jak na ostatnie lata zima przyniosła pewien niespotykany dodatek dla miłośników niekoniecznie bezpieczniej jazdy - zamarznięte jeziora, z których korzystali domorośli drifterzy. Policja postanowiła wykorzystać wzmożony ruch wokół zbiorników i przeprowadzić rutynowe kontrole.

Jak informuje policja z województwa warmińsko-mazurskiego, miniony weekend w powiecie piskim przeszedł bardzo spokojnie, bez groźnych zdarzeń drogowych. Jednak w całym województwie tej zimy pojawiło się inne zagrożenie dla kierowców - zamarznięte jeziora.
Niektórzy chcieli sobie pojeździć po Śniardwach
Zbiorniki wodne były często skute lodem na nawet kilkadziesiąt centymetrów, z czego korzystali amatorzy jeżdżenia bokiem. Ale w tym momencie cali na biało weszli policjanci drogówki z garnizonu warmińsko-mazurskiego - i zagrali w szachy 5d, prowadząc wzmożone kontrole drogowe pojazdów jadących przez miejscowość Nowe Guty w kierunku jeziora Śniardwy.
Od wczesnych godzin rannych funkcjonariusze sprawdzali stan trzeźwości kierowców, stan techniczny ich pojazdów wraz z oznakowaniem i wyposażeniem, ale także kontrolowali, czy jazda odbywa się zgodnie z przepisami. Cel podróży kierowców był oczywisty - zamarznięte jezioro. Chyba, że odbywał się tam jakiś niezarejestrowany zlot miłośników morsowania.

Liczby robią wrażenie
Ci którzy chcieli pomorsować, tudzież podriftować sobie na największym jeziorze kraju, często skończyli ukarani. Policjanci bowiem przeprowadzili łącznie 107 kontroli drogowych, podczas których wylegitymowano 109 osób, co doprowadziło do ujawnienia 70 wykroczeń (w tym 5 przypadków przekroczenia dopuszczalnej prędkości), ukarania 61 mandatami karnymi, zaś 6 kierowców pouczono. Do tego zatrzymano 51 dowodów rejestracyjnych, a trzech kierowców otrzymało wniosek o ukaranie do sądu.
Normy pewnie zostały wyrobione, a i kilku brawurowych kierowców zostało zatrzymanych. Byli zapewne i ci, którzy chcieli się wybrać (bo takie wieści o kontrolach lubią się szybko rozchodzić), ale zostawili ochotę na zabawę w domu. I pewnie zaraz będę nazwany lewakiem, który nie umie samodzielnie myśleć i chce wszystkim odbierać wolność, ale bardzo popieram tę akcję - owszem, nie ma bezpośredniego zakazu wchodzenia na zamarznięte zbiorniki wodne, ale zabawa na takowych (samochodem czy na łyżwach) jest bardzo niebezpieczna. Przy rosnącej temperaturze grubość lodu może być bardzo zróżnicowana nawet w obrębie jednego jeziora, co stanowi poważne zagrożenie dla życia i zdrowia. A o tym, co dzieje się z człowiekiem który wpadnie do rzeki zimą, lepiej nie dowiadywać się na własną rękę.
Więcej o polskiej policji przeczytasz tutaj:



















