Fiat Grande Panda ma gadżet z kosmosu. Kompletnie zbyteczny, a piękny
Mam całą kolekcję zbędnego oświetlenia stosowanego w samochodach. Przypadek Fiata Grande Panda jest wyjątkowy, bo nie świeci w bok.

Producenci samochodów już nie mają czego wymyślać. Wszystko już było, trudno jest zaoferować klientowi coś wybitnie użytecznego, wprowadzającego nową jakość do obsługi auta. Kamery dające 360 stopni muszą stawać się kamerami 540 stopni, a dyskretne oświetlenie ambientowe staje się świetlną iluminacją wnętrza. Najtaniej i najefektowniej jest posługiwać się oświetleniem. Fiat Grande Panda robi to dobrze.

Kolekcja świateł zbędnych
Jest taki trend, by w samochodach świeciły drzwi. Niekoniecznie pożyteczny, ale za to efektowny. On mi się już trochę znudził, bo nazbierałem tego całą kolekcję. Producent umieszcza oświetlenie w drzwiach, po otwarciu na asfalcie wyświetla się coś. Rzadko kiedy coś sensownego, choć zdarzają się miłe akcenty. Oto próbka mojej kolekcji, samo oceńcie, kto się postarał.







Mój prywatny faworyt to numer 2. Na szczęście nie muszę już kolekcjonować wyłącznie asfaltu, bo jeździłem Fiatem Grande Panda. I on robi to lepiej.
Fiat Grande Panda i oświetlenie gadżet
Zabawy oświetleniem na tym poziomie zazwyczaj były charakterystyczne dla segmentu premium. W elektrycznym audi S6 e-tron widziałem 8 opcji oświetlenia z przodu i 8 z tyłu. Można było spersonalizować oświetlenie pod siebie, choć nie do końca wiem, po co. Ale było i działało. W Fiacie Grande Panda nie można nic personalizować, ale świeci tak.

I nie są to światła powitalne, pożegnalne, ani żadne inne. To zwyczajne światła mijania LED, które dają na asfalcie obraz krzyżujących się linii, układające się jakby w pasmo górskie. Również nie wiem, po co, bo w trakcie jazdy tego nie widać.

Przyznaję Fiatu Fiatowi Grande Panda tytuł najprzyjemniejszego oświetlenia samochodowego. Proszę o więcej, bo świecenie drzwiami już mi się znudziło.

Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google







































