REKLAMA

Dieselgate wraca. Nikt tutaj nie działał sam

Afera Dieselgate chyba już nigdy nas nie opuści. Niderlandzcy dziennikarze śledczy dotarli do treści dowodzących, że niemieccy producenci w postaci BMW, Mercedesa i Volkswagena działali w zmowie przy oszukiwaniu wyników testów emisji spalin.

Dieselgate zmowa producentow adblue
REKLAMA

Wydawałoby się, że o jednej z największych afer współczesnej motoryzacji, nazywanej Dieselgate, powiedziano już wszystko. Dla przypomnienia: w latach 2009-2015 Volkswagen miał oszukiwać podczas testów emisji spalin swoich uwielbianych silników diesla TDI, poprzez montowanie oprogramowania sztucznie zaniżającego emisję w testowanych egzemplarzach. Po tym jak gigant z Wolfsburga wpadł, podobnie wieści wychodziły na innych producentów, w tym BMW czy Mercedesa-Benza.

REKLAMA

A wszyscy tak naprawdę współpracowali

Jak odkryła niderlandzka organizacja skupiająca dziennikarzy śledczych, Follow The Money (FTM), niemieccy producenci samochodów współpracowali przy m.in. właśnie oszukiwaniu w testach emisji spalin samochodów z silnikiem diesla. I to znacznie wcześniej, niż sądzono.

O tym, że pewna współpraca miała miejsce, było wiadomo już wcześniej - w 2021 r. Komisja Europejska nałożyła na BMW, Volkswagena, Audi i Porsche grzywnę w wysokości prawie 900 mln euro za zmowę, określaną niekiedy jako "kartel AdBlue". Porozumienia miały dotyczące ograniczenia stosowania technologii mających na celu zmniejszenie emisji tlenków azotu (NOx) w samochodach, aby uniknąć nadmiernej konkurencji. W tym towarzystwie był też Mercedes-Benz (jako Daimler), który jednak uniknął kary, konfidencąc przyznając się do tych praktyk wcześniej.

Wlew paliwa wraz z wlewem czynnika AdBlue

FTM jednak zdołał zapoznać się z dowodami w tej sprawie, które wskazują, że kontakty między trzema niemieckimi koncernami - BMW, VW i Daimler (wtedy jeszcze DaimlerChrysler) - sięgają nie 2009, a 2006 r. Już wtedy bowiem wymieniano pomysły na ograniczenie użycia substancji AdBlue i uzgodniono, jak to zostanie wyjaśnione władzom - planowano m.in. tłumaczenie, że zużycie wynikało z jego małego zbiornika i że nie chcieli obciążać konsumentów samochodem wymagającym częstego uzupełniania.

Ale wszystko pewnie ujdzie im na sucho

Stało się jasne, że producenci od dłuższego czasu działali w zmowie. Wcześniej zostali także za to ukarane grzywną w Korei Południowej, co w praktyce dowodziło, że kartel już istniał. Dowody, z którymi zapoznał się FTM zostały złożone do Sądu Najwyższego Anglii w Londynie.

Jednakże Komisja Europejska zdążyła już poinformować FTM, że nie jest stroną w sprawie. Co więcej, jak podają eksperci, z którymi rozmawiał FTM, jest wysoce wątpliwe, czy dalsze działania prawne w tej sprawie byłyby dla Komisji Europejskiej opłacalne. I prawdopodobnie takie by nie były - większość osób już straciła zainteresowanie dalszym karaniem winnych, bo sporo wody w Dunaju upłynęło od wyjścia sprawy na jaw.

REKLAMA

Więcej o silnikach diesla przeczytasz tutaj:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-01T11:16:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-28T18:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-28T15:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-28T12:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-28T10:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-28T09:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T20:34:47+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T19:33:31+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T17:24:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T16:59:06+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T15:08:06+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T13:10:19+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T11:27:59+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T10:19:55+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA