Rynek wtórny pod lupą. Przeszłość samochodów jest mroczna
Dane na temat rynku aut używanych nie pozostawiają złudzeń. Bardzo trudno jest znaleźć auto od pierwszego właściciela, a przeszłość większości z nich jest niewesoła.

Polak kupujący używane auto to istota bardzo osobliwa. Potrafi przejechać 400 km na oględziny, zapłacić gotówką w kopercie i wrócić do domu z autem, które – jak się później okaże – było trzy razy składane, dwa razy zalane i raz doszczętnie spalone. Ale musi być niemieckie, bo wszak powszechnie wiadomo, że Niemiec pod kocem trzymał.
W minionym roku dużo się działo na polskim rynku używek. Według danych CARFAX właściciela zmieniło aż 3,5 miliona używanych samochodów. Brzmi całkiem imponująco, ale po uważniejszym wczytaniu się w liczby, szampana lepiej schować z powrotem do lodówki.
Kupujemy niemieckie, sprzedajemy niemieckie
Co dziesiąte kupione w ubiegłym roku używane auto to Volkswagen. Nie ma w tym większego zaskoczenia, gdyż to właśnie VW od lat wiedzie prym na polskim rynku wtórnym i nic nie wskazuje, żeby zanosiło się tu na zmiany. Na drugim miejscu uplasował się Opel z wynikiem 8 proc., tuż za nim Ford z 7 proc.

Ciekawie robi się natomiast za plecami „wielkiej trójki”, gdyż czwarte i piąte miejsce należą do marek premium: Audi (7 proc.) i BMW (6 proc.). Łącznie pierwsza piątka – z aż czterema przedstawicielami niemieckiej myśli techniczno-logiczej – odpowiadała za niemal 40 proc. wszystkich transakcji, a już same marki z podium łącznie podzieliły między siebie jedną czwartą całego rynku używek.
Elektryki i hybdrydy to nadal egzotyka
Choć udział elektryków w sprzedaży nowych aut systematycznie rośnie, na polskim rynku wtórnym w zasadzie tego nie widać. Wyraźnie przodują tutaj samochody z silnikami benzynowymi (54 proc. wszystkich transakcji). Za nimi plasują się diesle (40 proc.) i coraz popularniejsze hybrydy (4 proc.). Auta w pełni elektryczne? To wciąż znikome ilości.
Jak zauważa Robert Lewandowski z CARFAX Polska: „Używane elektryki na polskim rynku stanowią niszę, bo kierowcy nie chcą ryzykować z technologią, której realny stan zużycia trudno ocenić bez specjalistycznej wiedzy. Benzyna i diesel stanowią większość, bo są przewidywalne i łatwe w serwisie”.
Hybrydy powoli wykrawają dla siebie kawałek tego tortu, jednak Polacy nadal podchodzą do nich z rezerwą, obawiając się kosztów ewentualnych napraw. Zdaniem CARFAX udział napędów alternatywnych w rynku używek będzie rósł, choć – jak to na rynku wtórnym – z opóźnieniem względem nowych aut.
Statystyczna używka w Polsce: importowany 15-latek z trzema właścicielami

Teraz czas na tę mniej wesołą część raportu. Statystyczne używane auto kupione w 2025 roku ma 15 lat i przeszło przez ręce 3,6 właścicieli. I tak, warto w tym momencie zauważyć, że 15 lat to nie Lanos ani Matiz, a tym bardziej nie Polonez czy Maluch (nie łapie się do niego nawet Vectra, która zakończyła żywot w 2008 roku). Niemniej takie pojazdy mają już cały bukiet własnych wspomnień i przeżyć.
Co więcej, 72 proc. używek na polskim rynku trafiło do nas z zagranicy. Czyli stereotyp niestety znajduje swoje potwierdzenie w liczbach – to, co u naszych zachodnich sąsiadów nie jest już warte nakładów finansowych, trafia do Polski i do naszych rodzimych łowców okazji.
Domyślnie bezwypadkowe
To, co podnosi włosy na karku, to fakt, że aż 89 proc. używanych aut na rynku miało w historii odnotowany co najmniej jeden czynnik ryzyka, taki jak cofnięcie licznika, nieznana historia serwisowa czy uszkodzenia. Kolizje widnieją w dokumentacji 42 proc. Pojazdów, a w oczywisty sposób nie pokrywa to całego procederu. Oficjalnie prawie co drugie kupowane przez Polaków używane auto było już uczestnikiem jakiegoś zdarzenia drogowego.
– Piętnastoletnie samochody z wieloma właścicielami i często niejasną historią to standard, który wymaga od kupujących dużej ostrożności – mówi Lewandowski. – Import na poziomie 72 proc. pokazuje, że nadal jesteśmy rynkiem, który chłonie wszystko, co na Zachodzie przestaje być opłacalne w utrzymaniu.
Liczby potwierdzają to, o czym środowisko motoryzacyjne mówi od lat: kupno używanego auta bez sprawdzenia jego historii to hazard. Szczególnie że – jak wynika z danych CARFAX – aż 40 proc. Polaków padło kiedyś ofiarą oszustwa przy zakupie pojazdu z drugiej ręki. Skala jest więc ogromna, a wniosek jeden – świetna okazja zbyt łatwo może okazać się kosztowną pomyłką. Jeśli coś wygląda zbyt dobrze, żeby było prawdziwe, to zapewne tak jest.
Czytaj więcej o używkach:



















