REKLAMA

Nie możesz śmiać się z silnika 1.2 PureTech. Urzędnicy tego zabraniają

Silnik 1.2 PureTech to porażka pomimo czarów, które próbuje z nim robić koncern Stellantis. Okazuje się, że nabijanie się z niego jest zakazane, bo tak zdecydowali urzędnicy.

Nie możesz śmiać się z silnika 1.2 PureTech. Urzędnicy tego zabraniają
REKLAMA

W teorii 1.2 PureTech był pięknym arcydziełem techniki - pasek rozrządu zanurzony w kąpieli olejowej, mniejsze opory, mniej hałasu, większa żywotność. Branża zachwycona, tytuły silnika roku, a później brutalne zderzenie z rzeczywistością. Awarie po przejechaniu kilkunastu tysięcy kilometrów, rozpadające się paski, zatarte silniki. Wyparcie problemu przez koncern, później próby przerzucania winy na dostawcę pasków. Pozwy zbiorowe od klientów, fatalna opinia, spadek sprzedaży. Pierwsze próby łatania problemu nowym paskiem. A na koniec przyznanie się do porażki i zastąpienie paska łańcuchem. Tak wyglądała w telegraficznym skrócie rynkowa kariera silnika 1.2 PureTech.

REKLAMA

Jest lepiej, ale gorzej

Teraz podobno poprawione silniki już nie są tak awaryjne, łańcuch rozrządu robi robotę, ale chętnych do sprawdzania tego w praktyce jest coraz mniej. Najgorsze dla klientów na nowe auta jest to, że używane modele z tym silnikiem mają ogromne spadki wartości, więc raty leasingowe są wyższe, a i sprzedaż za gotówkę może zaboleć.

Z tego problemu postanowił ponabijać się chiński BYD, który stworzył program kierowany do włoskich posiadaczy samochodów koncernu Stellantis z silnikiem 1.2 PureTech. Na billboardach pojawiła się nazwa operacji Purefication, taka gra słów, która w prawidłowym zapisie oznacza oczyszczenie, ale wymawia się podobnie, gdy mówi się o PureTech. Chińczycy dawali premię do 10 tys. euro za przyjazd samochodem koncernu Stellantis z silnikiem 1.2 i wymianę na nową hybrydę od BYD. Piękna reklama, ale wychodzi na to, że z pewnych rzeczy nie można żartować.

Urzędnicy zakazują reklamy uderzającej w Stellantis. Nie można śmiać się z silnika 1.2 PureTech

Mówi się, że nie powinno śmiać się z pogrzebów i tragedii, więc najwidoczniej do tej ostatniej kategorii zaliczono silnik 1.2 PureTech. Koncern Stellantis zaskarżył chińską reklamę do włoskiej komisji reklam, która ma piękną nazwę: Instituto dell'Autodisciplina Pubblicitaria. Ta orzekła, że reklama BYD narusza przepisy dotyczące zniesławienia, wprowadzania w błąd w komunikacji handlowej i jest nieuczciwą reklamą porównawczą. Miała być bezpośrednim atakiem na producenta, a na to nie może być zgody. Zapewne bez związku z orzeczeniem komisji etyki reklamy jest fakt, że koncern Stellantis ma wiele inwestycji we Włoszech i jest jednym z większych pracodawców na terenie tego kraju.

REKLAMA

Pewnej pikanterii dodaje to, że na czele włoskiego oddziału BYD stoi Aflredo Altavilla, który był dyrektorem Fiata i FCA, więc wie, gdzie uderzyć, żeby zabolało. A sam BYD radzi sobie coraz lepiej we Włoszech. W zeszłym roku dostarczył tam ponad 23 tys. szt. samochodów, co jest świetnym wynikiem na start sprzedaży. Stellantis wie, że te liczby będą tylko rosnąć, bo chiński producent nie oferuje jedynie samochodów elektrycznych, ale również hybrydy plug-in, które cieszą się coraz większym powodzeniem.

Dobrze, że Włosi nie ogarniają polskiego, bo już dawno zamknęliby nasz portal.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-24T13:17:21+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T11:09:16+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T10:43:55+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T09:06:09+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T20:29:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T20:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T19:21:24+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T16:55:50+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T16:39:34+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T13:21:34+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T12:10:17+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA