Włosi wymyślili gigaelektryka. 8 metrów długości
Włosi postanowili po swojemu zaszaleć i stworzyli projekt iście niepowtarzalny. Jest to hybryda ogromnych rozmiarów i o ogromnej mocy - nie jest jednak dziełem Alfy Romeo, Ferrari, czy Lamborghini, a atelier zajmującego się meblami skórzanymi.

Historia włoskiej motoryzacji jest pełna niesamowitych arcydzieł. Słynni producenci tworzyli auta za którymi każdy z działającym zmysłem wzroku odwróci się niemalże skręcając kark. Jednakże, względnie niewielka firma produkujące luksusowe wykończenia ze skóry do ubrań i mebli z Monzy o nazwie Aznom postanowiła wraz ze studiem projektowym Camal stworzyć coś, co przyćmi wszystko, co do tej pory widział świat.
Amerykanie pokazują kciuk w górę
Aznom l'Epoque, bowiem tak się zowie to monstrum, to limuzyna o designie inspirowanym stylem art deco, stosowanym także na samochodach w latach 30. XX w., szczególnie za oceanem. Sylwetka jest niezwykle dostojna i przysadzista, ale ogólne proporcje wydają się wręcz szalone. W oczy rzuca się przede wszystkim maska wielkości pasa startowego z pionową chłodnicą żywcem wyjętą z czasów przedwojennych i komponującymi się z nią pionowymi reflektorami, za którą znalazła względnie niewielka kabina i podcięty, wydłużony tył.





Sam wygląd już przywodzi na myśl Amerykę, jednak najbardziej jankeska jest w tym projekcie długość auta. Ma on 8 m długości (słownie: osiem metrów). Jest to o ponad 1,5 m więcej, niż w przypadku gigantycznego Cadillaca Fleetwood 75, uważanego za najdłuższego, masowo produkowanego sedana, z jego marnym 6,4 m długości. Europejski Maybach 62 to nawet nie ma czego szukać. Felg zaś pozazdroszczą mu nawet niektóre traktory - te w koncepcie mają 30 cali.
Drzwi l'Epoque'a otwierają się za pomocą podwójnego mechanizmu kinematycznego, podnoszącego je z częścią dachu. Ujawniają one pełną przepychu salę balową (bo normalnym wnętrzem to to nie jest), z dużą tylną kanapą wykończoną zielonym pluszem i gustownym stoliczkiem kawowym. Na podłodze mamy podświetlany parkiet, a z przodu wykończone na złoto elementy deski rozdzielczej, tworzące całokształt będący amalgamatem salonu w stylu art deco i jachtu.







Co do wyposażenia, pewnie znajdzie się wszystko o czym zdołacie pomyśleć, albo i jeszcze więcej. Aznom bowiem nie zdradza listy urządzeń, poza zaawansowanym systemem sztucznej inteligencji, który ma zarządzać mikroklimatem, oświetleniem, dźwiękiem i atmosferą we wnętrzu, w reakcji na komendy głosowe pasażerów.
Mocy powinno wystarczyć
l'Epoque ma bazować na ramie drabinowej (serio), do której zamontowano system aktywnego zawieszenia z funkcją samopoziomowania. Układ napędowy ma być zaś elektryczny - jego funkcję ma spełniać system czterech silników, po jednym na każde koło, z przedłużaczem w postaci benzynowego silnika V6. Całość ma generować 1000 KM, zaś energia będzie przechowywana w akumulatorach o pojemności 100 kWh.
Niestety (choć może raczej stety) całość jest jedynie wizualizacją, choć Aznom twierdzi, że byłoby w stanie wprowadzić l'Epoque do małoseryjnej produkcji. A trzeba w tym miejscu dodać, że firma ma na koncie kilka jeżdżących, pojedynczych projektów swoich dziwactw. Był wśród nich m.in. Atulux, czyli Ram przerobiony na sedana, czy Palladium, czyli taki Atulux ale już z własnym nadwoziem.

Pewnie chcielibyście poznać potencjalną cenę tego czegoś - pytanie, czy w katalogu Aznom starczyłoby miejsca na te wszystkie zera. Nie jest to jednak ważne, bowiem potencjalny nabywca l'Epoque'a będzie miał wszystkie zera jakie trzeba. Taki Sułtan Brunei pewnie wydzwania od samego rana.
Więcej o superdrogich samochodach przeczytasz tutaj:







































