Arabia tworzy własny samochód. Biorę po 100 zł i słucham, co to jest
Na motoryzacyjnej mapie świata niedługo pojawi się kolejny kraj. Arabia Saudyjska, po hucznych zapowiedziach i tajemniczych teaserach, przygotowuje swój pierwszy samochód. Będzie nosić nazwę Ceer, a na etapie konstruowania ma mieć bardzo mocne plecy.

Bogate w ropę naftową państwa Półwyspu Arabskiego jak Katar, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Arabia Saudyjska są obecnie rajem dla oczu miłośników super samochodów - gdy zawita się do Dubaju czy Ad-Dauhy, można skręcić kark od oglądania się za Lamborghini, Ferrari czy Koenigseggami. W końcu któryś z szejków pomyślał, że błogosławieństwo Allaha jest po ich stronie i muszą zdetronizować przypływ zagranicznych ustrojstw swoim wyrobem.
Ceer - nowy szejk na rejonie
Po raz pierwszy, powstanie saudyjskiego samochodu zostało ogłoszone trzy lata temu. Wówczas pojawiła się także nazwa przyszłej marki - "Ceer". Za powstaniem Ceera stoją saudyjski fundusz inwestycyjny PIF i tajwańska firma Foxconn, zaś inwestorami są m.in. Siemens, Sabelt i Rimac Technology - ten ostatni będzie dostarczać także układy napędowe do topowych odmian. Około miesiąca temu zobaczyliśmy pierwsze teasery:
Pierwszy model został już przyłapany
Dzięki paparazzi możemy także ujrzeć pojazd będący pierwszym Ceerem w historii. Oto on:
I cóż... o pewnych samochodach można powiedzieć więcej niż o innych, jednak o tymże Ceerze nasuwa się tyle myśli, że mogłoby zabraknąć określeń w polskim słowniku, by wyrazić, czym to właściwie jest. Powiedzmy po prostu, że jest to nieślubne dziecko Tesli Cybertruck i Batmobile'a po spotkaniu z monster truckiem.
A tak na poważnie - pierwszy Ceer (ewentualnej nazwy modelu jeszcze nie poznaliśmy) ma niecodzienną sylwetkę o lekko trójkątnym profilu, niezwykle spłaszczonej przedniej szybie i dachu, i bardzo wysokim tyle, co w połączeniu z wysokim prześwitem i ogromnymi kołami wygląda dość nieproporcjonalnie. A podnoszone drzwi wyglądają tu po prostu przaśnie.
Ale ważne, że jest, i że kiedyś nas zadziwi
Ceer jeszcze nie ma określonej daty premiery. Ogólnie, oprócz wyglądu nie wiele o nim wiadomo. Spekuluje się za to, że m.in. będzie osiągał moc podobną do innych dzieł Rimaca, jak Nevera, czy Pininfarina Battista, które mogą się pochwalić liczbą 1900 prądożernych koni. Jeżeli faktycznie udałoby się osiągnąć taką liczbę, to będziemy mieli wejście do świata elektrycznych samochodów "na grubo".
Więcej o supersamochodach przeczytasz tutaj:



















