17-latkowie mogli już kiedyś jeździć. Ale jeździli niebezpiecznie
Na początku marca wchodzą w życie nowe przepisy ruchu drogowego, które zakładają m.in. możliwość zdobycia prawa jazdy przez 17-latków. Pozwolę sobie znowu wjechać na jednorożcu z transparentem “to już kiedyś było”.

I to nawet nie aż tak dawno temu, bo jeszcze na początku XXI wieku. Dokładniej rzecz ujmując, do czerwca 2002 roku, kiedy przesunięto granicę minimalnego wieku dla kierowców z 17 na 18 lat. Wcześniej progiem wejścia był wiek 17 lat - dokładnie tak, jak będzie miało miejsce teraz. O nadchodzących zmianach w temacie prawa jazdy dla 17-latków pisałem niedawno TUTAJ.
Granicę na wiek 18 lat przesunięto ze względów bezpieczeństwa
Pojęcie bezpieczeństwa to karta “joker” w każdej talii. Powołując się na bezpieczeństwo, można uzasadnić każdą podjętą decyzję. Pozwólcie, że nie będziemy tym razem rozpatrywać słuszności zmiany przepisów, a skupimy się na twardych faktach.
A fakty są takie, że według statystyk najmłodsi kierowcy powodowali najwięcej wypadków drogowych. Zapewne byłoby podobnie, gdyby minimalny wiek wynosił 18 lub 19 lat, z uwagi na pewną niedojrzałość emocjonalną. W przypadku 27 lub 33 lat głównym problemem byłby już brak doświadczenia, a nie wiek samego w sobie.
Lata 90. to czas łatwiejszego dostępu do samochodów
Być może nie byłoby całej dyskusji, gdyby nie drogowa anarchia lat 90. Byłem wtedy dzieckiem i nie pojmowałem świata tak samo, jak teraz, ale zapamiętałem jedną rzecz - wszechobecne wypadki drogowe.
Doszło do tego, że kiedy jechaliśmy rodzinnie na wakacje, to brak jakiegokolwiek wypadku zaobserwowanego po drodze był dla mnie zaskoczeniem. Zjawisko było tak powszechne, że aż budzi pewien niepokój.
Młodzi ludzie mieli ułatwiony dostęp do samochodów, a te niekoniecznie ograniczały się do Małych Fiatów i Polonezów. Brawurowa jazda samochodem marki BMW ciągnęła za sobą znacznie poważniejsze konsekwencje, niż takie same akrobacje Fiatem Cinquecento.
17-latkowie nie mogli być traktowani jak dorośli
Wyraźnie podkreślanym argumentem było również wyrównanie minimalnego wieku kierowcy z progiem wejścia w pełnoletniość. Wynikało to głównie z faktu, że w przypadku, kiedy gówniarz nawywija coś autem, komplikowało to kwestie związane z odpowiedzialnością czy ubezpieczeniem.
Wiek 18 lat otwierał furtkę do pełnej odpowiedzialności za popełnione czyny. W teorii nie powinno być zatem problemów z porządkiem prawnym. Młody przywalił - młody odpowiada jak dorosły.
Zmiany z 17 na 18 lat dokonano formalnie w 2002 roku
Niektóre źródła podają za datę graniczną rok 1999, kiedy zaczęło obowiązywać aktualne Prawo o Ruchu Drogowym. Prawda jest jednak taka, że dopiero jego późniejsza nowelizacja przesunęła minimalny wiek z 17 na 18 lat.
Aktualizacja weszła w życie z dniem 1 czerwca 2002 roku. Zmiany objęły kategorie, które wcześniej były dopuszczone od 17. roku życia, czyli m.in. A, B i C.
Minimalny wiek 17 lat obowiązywał od 1984 roku
Wcześniej, na mocy przepisów uchwalonych w 1962 roku, prawo jazdy mógł uzyskać każdy już w wieku 16 lat. Było to jednak prawo jazdy wyłącznie “amatorskie”, czyli takie, które nie pozwlało na pracę zarobkową w roli kierowcy. Ta była dopuszczona dopiero po ukończeniu 18 lat.
Tak nisko ustalona granica wynikała z chęci szybszego przygotowania młodzieży do służby wojskowej i pracy zawodowej w ramach tzw. przysposobienia obronnego, gdzie umiejętność prowadzenia pojazdu była pożądana. Pewną motywacją było też ograniczenie wykluczenia komunikacyjnego, gdzie młodzi ludzie mogli wcześniej się usamodzielnić.
Ograniczenie wykluczenia komunikacyjnego to jeden z dzisiejszych argumentów
Dzisiaj żyjemy w zupełnie innych czasach, niemniej pewne rzeczy pozostały takie same - utrudnienia związane z dojazdem do dużych aglomeracji z bardzo małych miejscowości. Pozwolenie na zdobycie uprawnień już w wieku 17 lat oznacza, że młodzież w teorii wcześniej się usamodzielni.
Można powiedzieć, że historia w pewnym sensie zatoczyła koło i zaczęła kolejne okrążenie.







































