Nowy SUV Volvo chce podbić rynek. Ma 374 KM i 6 rywali
"Najmodniejszy SUV z przyszłości", czyli Volvo EX60, wjechał już do Polski razem z konfiguratorem i cenami. Rywali będzie miał - o dziwo - zaskakujaco dużo.

"Duży SUV z napędem wyłacznie elektrycznym" - brzmi jak opis, który nie dotyczy wcale sporego segmentu polskiego rynku. W rzeczywistości jednak wychodzi na to, że jeden z najważniejszych modeli w historii Volvo wcale nie gra sam w swojej lidze.
Zresztą zobaczmy, na co w podobnej cenie mogą patrzeć klienci. Ale zanim to...
Volvo EX60 - ile kosztuje i o co w nim chodzi?

281 900 zł - tyle kosztuje najtańsza wersja nowego SUV-a Volvo. I owszem, można się trochę skrzywić, bo XC60 kosztuje minimum 221 900 zł, ale trzeba pamiętać, że jest to też auto wyraźnie mniejsze. Od zderzaka do zderzaka zmierzymy ok. 471 cm, podczas gdy EX60 jest o prawie 10 cm dłuższe. Między osiami mamy natomiast 286,5 cm, a EX60 dorzuca do tego wyniku... tak, 10 cm.
Do tego dochodzi jeszcze fakt, że podstawowe Volvo EX60 ma 374 KM, podczas gdy spalinowy brat musi się zadowolić 250 KM. Różnica w przyspieszeniu do setki? Okrągła sekunda (5,9 po stronie EX60). Inna sprawa, że nie wiem, czy ktokolwiek powiedział kiedykolwiek "fajne to Volvo, ale chciałbym, żeby miało tak ze 400 KM czy coś takiego, chętnie bym za to sporo dopłacił".
Ale może jednak jest na to zapotrzebowanie, dlatego szybko zobaczmy, co oferuje konkurencja. I kto w ogóle tą konkurencją jest.
Zacznijmy może od czegoś oburzającego.
Tesla Model Y

Minimalnie mniejsze auto, do tego ze Stanów, więc prestiż i poczucie godności ujemne. Nie da się jednak odmówić Modelowi Y tego, że jest raczej domyślną pierwszą myślą przy poszukiwaniu elektrycznego SUV-a.
Szczególnie kuszący może być tutaj fakt, że auto możemy kupić już za 184 990 zł, czyli jesteśmy o sto tysięcy (!) do przodu, jednocześnie dalej dostając dużego SUV-a z zasięgiem ponad 500 km. Marsz po cennikowej drabinie w górę jest równie ciekawy. Za niecałe 210 tys. zł mamy wariant z zasięgiem prawie 660 km. Za 269 990 zł możemy mieć kompletnie szaloną odmianę Performance z przyspieszeniem do setki w 3,5 s.
Tak, to dalej tylko amerykański wóz, ale brzmi to naprawdę kusząco.
Mercedes GLB

Szczęśliwie wracamy do Europy, karmiąc się płynącym z gwiazd premiumem. Prestiż musi nam też przysłonić fakt, że GLB jest bliższy rozmiarami XC60 niż EX60, lądując na 4,73 m długości.
Co tutaj może kusić? Fakt, że jest taniej. GLB na prąd startuje od 248 400 zł, oferując rozsądną wersję startową o mocy 272 KM (7,4 s do setki), z zasięgiem szacowanym laboratoryjnie na 630 km. Żeby jednak cennik nie był przesadnie sensowny, to za kilkanaście tysięcy więcej możemy mieć mocniejszą odmianę - 354 KM i całkiem przyjemne 5,5 s. Oraz AWD, którego w podstawowej wersji nie ma, podobnie jak zresztą w EX60 bez dopłaty.
Czyli za 262 400 zł dostaniemy mocnego Mercedesa z napędem na obie osie, zasięgiem 613 km i niestety konieczności dorzucenia całkiem sporej liczby niezbędnych opcji przez kilkanie w konfiguratorze.
Audi Q6 e-tron

303 100 zł - tyle trzeba zapłacić za Q6 e-tron, czyli właśnie z zapasem przebiliśmy cenę Volvo. Co ciekawe, Q6 wcale nie jest jakieś potężne w swojej podstawowej odmianie - napędza nas 252 KM, co przekłada się na 7,6 s do setki. Do tego zasięg na poziomie maksymalnie 542 km. Żeby jednak nie było smutno, do wyboru jest jeszcze odmiana performance (306 KM, 334 tys. zł) i quattro, zbliżające się do 500 KM.
Q6 jest przy tym autem bardzo zbliżonym rozmiarowo do Volvo EX60 - różnią je na długość pojedyncze centymetry.
Hyundai Ioniq 9

Trochę mniej premium, ale za to z przytupem. Ioniq 9 kosztuje w promocji 299 900 zł za wariant Techiq 218 KM RWD, oferuje zasięg do 620 km i ma piekielne 5 metrów długości z kawałkiem, przy rozstawie osi na poziomie 3130 mm.
Zaklepuję miejsce w drugim rzędzie, na rozkładanych fotelach. O ile wnętrze wykończono w tonacji Dark Wine / Dove Gray. Wygląda fenomenalnie.
BMW iX3

Nowa generacja BMW i nowy wygląd - to będzie budzić kontrowersje, ale klienci BMW chyba to lubią, wbrew temu, co klienci wtórni piszą w sieci.
BMW iX3 startuje od równych 310 tys. zł i na dzień dobry oferowane jest w jednej odmianie (dojdą kolejne). Moc? 469 KM. Sprint do setki? 4,9 s. Zasięg ma wynosić nawet 805 km, co jest raczej imponującym wynikiem w SUV-ie o długości 4,78 m i rozstawie osi prawie równo 2,9 m.
Tańsza wersja pewnie zrobi jeszcze więcej zamieszania.
Mercedes GLC

Drugi Mercedes, ale nie ma czegoś takiego jak za dużo Mercedesów. Tym bardziej, że ten jest już wyraźnie droższy - startujemy od 319 900 zł.
Plusy? Od razu dostajemy wariant o mocy 489 KM, przyspieszający do setki w 4,3 s, więc możemy po drodze poszydzić z tych, którzy wybrali iX3. Z drugiej strony - możliwe, że odrobinę częściej będziemy musieli jeździć na ładowarkę.
To, co wyróżnia GLC na tej liście, to rozmiar. Nie jest wprawdzie tak wielki jak Ioniq 9, ale 4,85 m robi wrażenie, podobnie jak rozstaw osi na poziomie 2,97 m.
Aczkolwiek to wszystko to tylko część prawdy.
Głównie dlatego, że EX60 w Polsce będzie walczyło głównie ze spalinowymi SUV-ami segmentu premium. A to oznacza, że Volvo będzie musiało przekonać klientów, że warto dopłacić do EX60, zamiast brać po prostu XC60. Będzie też musiało przekonać tych klientów, żeby nie oglądali się za Audi Q5 (231 tys. zł), spalinowym GLC (252 tys. zł), BMW X3 (288 tys. zł).
Będzie z tym pewnie trochę pod górkę.







































