Tesla wygrywa bitwę o autonomiczną jazdę. Walka trwa
NHTSA zamknęła śledztwo w sprawie funkcji Actually Smart Summon obejmujące prawie 2,6 miliona pojazdów. Tesla odetchnęła – choć tylko na chwilę, bo w kolejce czekają poważniejsze sprawy.

Zakończone dochodzenie nie wykazało poważnych zdarzeń, w tym przede wszystkim związanych z ludźmi. Regulator badał przede wszystkim incydenty, do których doszło przy niewielkich prędkościach w wyniku niewystarczającej widoczności. Niemniej trzeba przyznać, że liczby okazały się dla Tesli łaskawe. Zdarzeń było niewiele, a ich konsekwencje nie były dotkliwe. Funkcja przywoływania, która przez 15 miesięcy znajdowała się pod lupą amerykańskiego regulatora, zdała egzamin.
ASS obyła się bez lania
Amerykańska Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) ogłosiła 6 kwietnia 2026 r. zamknięcie dochodzenia PE24033, wszczętego w styczniu 2025 r. po napływających raportach o zderzeniach podczas aktywnych sesji przywoływania pojazdu (ang. Summon). Śledztwo obejmowało łącznie ponad 2,5 mln pojazdów wyposażonych w pakiet FSD – modele S i X z lat 2016–2025, model 3 z lat 2017–2025 oraz model Y z lat 2020–2025. Czyli praktycznie cała flota. Na wszelki wypadek.
Funkcja Actually Smart Summon – z niezwykle uroczym skrótem, który producent sam sobie wybrał: ASS – pozwala kierowcy przywoływać auto na odległość przez aplikację w smartfonie. Pojazd samodzielnie pokonuje krótki dystans w obrębie parkingu lub terenu prywatnego, podczas gdy właściciel może obserwować obraz z kamer na ekranie telefonu. Brzmi wygodnie i w teorii takie właśnie jest.

W praktyce NHTSA zebrała dane nt. 159 incydentów, spośród których 97 zakończyło się kolizją. Agencja podkreśliła jednak, że niemal wszystkie dotyczyły drobnych szkód materialnych – pęknięty zderzak, wyłamany szlaban, potraktowany z impetem słupek parkingowy. Co najważniejsze, nie było żadnych rannych ani ofiar śmiertelnych, żadnych zdarzeń z udziałem pieszych czy rowerzystów. Bramki parkingowe zaznały nowej formy przemocy, ale nikt szczęśliwie nie ucierpiał.
NHTSA ustaliła, że do zderzeń dochodziło najczęściej na początku sesji summon, gdy system miał ograniczoną orientację przestrzenną lub gdy kamery były zasłonięte – przede wszystkim przez śnieg. W dwóch przypadkach pojazd próbował manewrować po zaśnieżonym parkingu z kamerami częściowo lub całkowicie zablokowanymi i dostojnie wjechał w stojące obok auto. Osobnym problemem okazało się nieustępowanie ruchomym elementom parkingowej infrastruktury – konkretnie szlabanom, które Tesla postanowiła traktować jak sugestię.
Inżynierowie nie próżnowali
Tesla nie czekała na decyzję regulatora z założonymi rękami. Między 15 stycznia a 20 listopada 2025 r. producent wydał sześć aktualizacji over-the-air (OTA), które poprawiały wykrywanie przysłoniętych kamer, redukowały liczbę fałszywie negatywnych odczytów spowodowanych śniegiem czy wilgocią, a na koniec wdrożyły nowszą sieć neuronową poprawiającą rekonstrukcję przestrzenną otoczenia. Innymi słowy – Tesla zademonstrowała proaktywne podejście, wypuszczając poprawki, zanim ktokolwiek zdążył ją do tego zmusić. To jest zawsze mile widziane.
Finalnie NHTSA zamknęła sprawę, powołując się na niską częstotliwość i niską wagę incydentów w stosunku do milionów przeprowadzonych sesji. W dokumencie zamykającym agencja zaznaczyła jednocześnie, że zakończenie dochodzenia nie jest równoznaczne z formalnym stwierdzeniem braku usterki – i że może je wznowić, gdyby pojawiły się nowe dowody. Klasyczna „uchylona furtka”.
Wygrana Tesli? Nie tak szybko
Na szampana jednak jeszcze trochę za wcześnie. Bo nawet gdy NHTSA gasi jeden pożar, trzy inne nadal płoną. Powolna jazda po parkingu to jednak coś zupełnie innego niż pełnoprawny ruch uliczny. W marcu 2026 r. agencja eskalowała osobne dochodzenie dotyczące Full Self-Driving (jazdy w pełni autonomicznej) do rangi „engineering analysis” – etapu bezpośrednio poprzedzającego potencjalne ściągnięcie pojazdów z dróg (recall).
Tym razem chodzi o ok. 3,2 mln pojazdów wyposażonych w FSD – konkretnie o modele S, X, 3, Y i Cybertruck z lat 2016–2026. Problem jest fundamentalny: system FSD może nie wykrywać pogorszonej widoczności – np. w wyniku mgły, silnego światła słonecznego czy smogu – i nie ostrzegać kierowcy z odpowiednim wyprzedzeniem. Agencja powiązała to z dziewięcioma wypadkami, w tym jednym śmiertelnym.
W dokumentach uwagę zwraca kalendarz Tesli: śmiertelny wypadek z udziałem FSD przy ograniczonej widoczności zdarzył się 28 listopada 2023 r., natomiast producent złożył wymagany raport siedem miesięcy później – 27 czerwca 2024 r., a prace nad poprawką oprogramowania zaczął... następnego dnia. Dosłownie. Słaba reakcja, jeśli liczyć od dnia wypadku, ale błyskawiczna, jeśli liczyć od dnia złożenia raportu. I pewnie o to chodziło.
Przepisy? A na co to komu?
Do tego dochodzi wciąż trwające dochodzenie w sprawie naruszeń przepisów drogowych przez FSD. Tutaj problemy są poważniejsze – czerwone światła traktowane jak dekoracje, chaotyczne i niebezpieczne zmiany pasa ruchu czy skręty wbrew oznakowaniu. Sprawa obejmuje ok. 2,88 mln pojazdów i ponad 50 zgłoszonych incydentów. Jednocześnie NHTSA bada praktyki raportowania wypadków przez samą Teslę – bo regulator podejrzewa, że nie wszystkie zdarzenia znalazły się w statystykach.

Sytuacja jest więc wciąż napięta. Tesla z jednej strony demonstruje elastyczność, o jakiej tradycyjni producenci mogą pomarzyć – sześć cichych aktualizacji pobranych przez samochód w nocy, bez wizyty w serwisie, bez wymontowywania czegokolwiek. Z drugiej strony pozostaje pytanie, którego sześć łatek nie przykryje: czy system oparty wyłącznie na kamerach jest technologicznie zdolny do niezawodnego działania w warunkach ograniczonej widoczności? Tesla porzuciła radar w połowie 2021 r. – według doniesień prasowych podobno wbrew zaleceniom części własnych inżynierów. Wkrótce okaże się, czy była to dobra decyzja.
Na razie Tesla może świętować zamknięcie sprawy dot. ASS. Tysiące bramek parkingowych w całych Stanach muszą się liczyć ze spontanicznymi przejawami agresji, ale regulator nie okazał im litości. Pozostałe dochodzenia – te poważniejsze, z ofiarami śmiertelnymi w tle – są jednak nadal otwarte i nabierają tempa. Etap „engineering analysis” dla FSD potrwa do 18 miesięcy, a jego wynik może być dla Tesli znacznie poważniejszy niż jakakolwiek potyczka ze szlabanem. Actually Smart Summon zdała egzamin, Full Self-Driving wciąż go pisze.



















