Zielone światło ostrzegawcze w samochodach. Nadchodzi rewolucja
W Polsce szykuje się duża zmiana przepisów. Samochody mają zostać wyposażone w zielone światła, ale skorzystają z nich tylko niektórzy kierowcy.

Strażacy często ryzykują własne życie, ale przez nieuważnych kierowców zdarza się, że do niebezpiecznych sytuacji dochodzi już podczas dojazdu na miejsce zdarzenia. Uprzywilejowanym pojazdom w dotarciu na interwencję pomagają sygnały świetlne i dźwiękowe, jednak członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej często jadą do remizy lub na akcję swoimi prywatnymi samochodami. W efekcie inni kierowcy nie wiedzą, że ktoś obok nich może być strażakiem-ochotnikiem. Okazuje się, że posłowie pracują już nad zmianą przepisów i wprowadzeniem specjalnych zielonych świateł. Szybko pojawiły się też pierwsze kontrowersje.
Green Lights, czyli zielone światła dla członków OSP
Chyba wszyscy zgodzimy się ze stwierdzeniem, że bezpieczeństwo na polskich drogach powinno być priorytetem. Właśnie dlatego regularnie pojawiają się propozycje zmian przepisów, które mogą je poprawić. W ostatnich dniach szerokim echem obił się komentarz posła Bartosza Romowicza, który napisał na Facebooku, że pracuje nad projektem dotyczącym wprowadzenia specjalnego zielonego światła dla członków OSP i ich prywatnych samochodów.
Wspólnie z wicemarszałkiem Senatu, strażakiem OSP Maciejem Żywno pracujemy nad wprowadzeniem „zielonego światła ostrzegawczego” dla ochotnika jadącego na wezwanie. O efektach poinformuję – napisał Bartosz Romowicz.
W praktyce oznaczałoby to, że członkowie OSP jadący do zdarzenia lub remizy mogliby używać migających zielonych świateł ostrzegawczych – Green Lights – w swoich prywatnych samochodach. Oczywiście nie dawałoby to statusu pojazdu uprzywilejowanego jak w przypadku wozu strażackiego, więc inni uczestnicy ruchu drogowego nie musieliby zjeżdżać członkom OSP z drogi. Chodzi po prostu o fakt, że ich prywatne pojazdy byłyby łatwiejsze do zauważenia, co mogłoby wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa.
Wszystko brzmi dobrze, ale co jeśli…
Z komentarza Bartosza Romowicza wynika, że projekt zielonego światła dla członków OSB jest już opracowywany, ale nie wiadomo kiedy i czy w ogóle nowe przepisy wejdą w życie. Teoretyczna wizja wydaje się w porządku i skoro może usprawnić reagowanie członków OSP na zdarzenia, w których ktoś potrzebuje pomocy, dlaczego by tego nie wprowadzić? Pomysł wywołał już jednak pewne wątpliwości związane z możliwością nadużywania zielonych świateł ostrzegawczych.
Scenariusz, w którym członek OSP używa Green Lights, by skrócić sobie czas dojazdu gdzieś indziej niż na miejsce zdarzenia, bo mu się spieszy, brzmi źle. Z drugiej strony, skoro zielone światła nie zmuszą innych kierowców do zjeżdżania na bok i będą pełniły jedynie funkcję informacyjną, nie ma co się martwić. Skrócenie czasu dojazdu byłoby stosunkowo trudne i tak naprawdę zależałoby od kierowców, którzy z dobrych chęci wpuszczą członka OSP albo dadzą mu się wyprzedzić, a przecież nie o to ma w tym chodzić. Potrzeba więc dobrze skonstruowanych przepisów i prostego wyjaśnienia, czy inni kierowcy mogliby ewentualnie jakoś reagować, czy tylko zachować ostrożność.
Zielone światła dla strażaków-ochotników funkcjonują już w innych krajach takich jak Irlandia, Wielka Brytania, Kanada czy Stany Zjednoczone i zdają się przynosić pozytywne efekty. Niewykluczone, że w kolejnych tygodniach lub miesiącach pojawią się dokładniejsze szczegóły dotyczące Green Lights dla członków OSP w Polsce. Byłaby to prawdziwa rewolucja na drogach.
Więcej o straży pożarnej przeczytasz tutaj:



















