Urzędnicy wybrali sobie auto za 349 800 zł. Odkrywamy tajemnicę z Torunia
Urzędnicy z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Toruńskiego ruszyli na zakupy. Chcą wynająć na cztery lata kilka samochodów. Musieli zrobić przetarg i nie uwierzycie, ale wymagania spełnia tylko kilka pojazdów. Nie zgadniecie jakich, ale my wam pomożemy wybrać samochód dla urzędnika.

Od razu ustalmy, że kupowanie dla urzędników wygodnych samochodów nie jest niczym złym, ale problem w tym, że niektórym puszczają wszelkie hamulce. I wtedy zamiast samochodu średniej klasy dla marszałka, prezydenta miasta, burmistrza czy wójta, dostajemy takie potworki jak Lexusy w Krakowie. Rozpasanie to jedno, ale dochodzi również kwestia przetargów, do których przeprowadzenia zobligowani są urzędnicy.
Tajemnicą poliszynela jest to, że specyfikację wymagań pisze się pod upatrzony samochód, ale trzeba zachować w tym umiar, bo nadmierne ograniczenie konkurencji może zainteresować takie magiczne urzędy jak CBA czy prokuraturę. Niektórzy jednak nie potrafią się opamiętać. Swoje trzy grosze w tym temacie postanowili dorzucić urzędnicy z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Kup samochód dla urzędnika. Wybór jest mocno ograniczony
Urząd ogłosił przetarg na czteroletni najem kilku samochodów. Zacznijmy do flagowego auta, którym podejrzewam będzie poruszała się wierchuszka urzędu, zapewne sam marszałek. W specyfikacji czytamy, że ma mieć nadwozie typu SUV, silnik diesla, a później odpinamy wrotki. Pojemność pomiędzy 2,8 l a 3 l, moc w zakresie od 280 do 300 KM, długość minimum 4,9 m, masa całkowita w przedziale 2800-3000 kg. W wyposażeniu musimy znaleźć tylną oś skrętną, pneumatyczne zawieszenie, masaże, wentylacja foteli, kamery 360 stopni, ekran minimum 15 cali i mój ulubiony wymóg, opony: dwa rozmiary 235/65/ R18 lub 285/40 R21.

Do tego wersja 5-osobowa, 8-biegowa skrzynia i szereg opcji. Zastanowiłem się co może spełniać te wymagania. Moja pierwsza myśl, to coś z wielkiej niemieckiej trójki: Audi Q7, BMW X5 i Mercedes GLE. Zacząłem przeglądać poszczególne modele i musiałem je eliminować. GLE nie ma takiej opcji mocy, która pasowałyby do wymagań, bo wersja 300d ma silniki dwulitrowy, a trzylitrowa jednostka generuje 367 KM, czyli więcej niż wymagane. BMW X5 odpada przez DMC, opony, rozmiar wyświetlacza. Zostaje na placu boju Q7, ale to konstrukcja, która ma swoje lata i ma zbyt mały wyświetlacz, żeby się załapał.
Zdziwiłem się, bo przecież to niemożliwe i wtedy mnie olśniło. Szukałem wśród zbyt ostentacyjnych premium. Tu zwycięzcą jest inne auto, bo urzędnicy z Torunia kochają "quiet luxury". Przed państwem zwycięzca, który idealnie spełnia każdy punkt specyfikacji, wręcz wygląda jakby część z nich pochodziła z katalogu producenta.

Volkswagen Touareg. Jest luksusowo, potężnie, a jednocześnie nie rzuca się tak w oczy, bo nieznający się na temacie pomyślą, że to zwykły Volkswagen. Decyzja urzędników jest o tle ciekawa, że Volkswagen oficjalnie potwierdził zakończenie produkcji tego modelu. Tym samym to ostatnia szansa na jazdę tym wyjątkowo udanym modelem. Obecnie skonfigurowanie tak wyposażonego auta wymaga 349 800 zł.
Kolejny SUV ma być mniejszy i tańszy
Specyfikacja jest jeszcze bardziej zawężona. Benzyna o pojemności 1900-2050 cm3, moc od 195 do 210 KM. Można zażartować, że 194 KM urąga godności urzędu, a 211 KM jest zbyt dużą mocą do opanowania, ale później nie robi się do śmiechu. Wymiary: 4500-4600 mm, szerokość 1750-1850 mm, rozstaw 2600-2700 mm. Uzbrojony w nową wiedzę szybko przeleciałem SUV-y segmentu premium, ale żaden nie pasował. Sprawdziłem co słychać u Volkswagena i bingo. Z kart przeglądarki uśmiechał się do mnie Volkswagen Tiguan. Spełnia wszystkie wymagania śpiewająco. I to się nazywa zdecydowanie.

Została kwestia ostatnich trzech samochodów. Tu wybór pozornie jest większy
Muszą mieć silniki benzynowe o pojemności 1450-1550 cm3, mocy 130-150 KM, automatyczną skrzynię biegów, 4,8 m długości, i olbrzymi bagażnik po złożeniu siedzeń - 1850 l. Ciekawym zapisem jest pojemność zbiornika paliwa 65 l. I przez to mam problem. Tylko dwa auta łapią się na specyfikacje: ulubieniec wszystkich samorządowców - Skoda Superb oraz nowy Volkswagen Passat. To technologiczni bliźniacy i nie da się rozstrzygnąć wprost, ale mam dziwne wrażenie, że skoro dwa auta to Volkswageny, to i trzy kolejne będą Volkswagenami. Ot tak się dziwnie wylosowało.

Zdenerwowałem się
Zdaję sobie sprawę, że czasem trzeba trochę podkręcić specyfikację, ale tak ordynarny sposób budzi moje oburzenie. Tu nikt nie pokusił się o żadną finezję, tylko wymogi prawa powstrzymały go przed wpisaniem konkretnych modeli. Nie mam wątpliwości, że ten przetarg może zainteresować niektóre służby. Tylko co z tego, skoro wyniki już 9 marca, więc za chwilę urzędnicy będą wozić się nowymi autami.






































