Przyszedł wymienić dokument prawa jazdy. Urzędnik aż spadł z krzesła
Nie warto zbyt długo odkładać decyzji o wymianie prawa jazdy z, patrząc z naszej perspektywy, zagranicznego na lokalne. Czasami może się tak zdarzyć, że w tym czasie Twój kraj przestanie istnieć.

Mój bardzo dobry kolega, pracujący w jednym z mazowieckich wydziałów komunikacji, rozpatrywał niedawno wniosek o wymianę prawa jazdy z ukraińskiego na polskie. Do tego momentu wszystko jeszcze układało się dobrze. Przestało się układać, kiedy dokument okazał się być wydany jeszcze w ZSRR.

Możesz opuścić Związek Radziecki, ale Związek Radziecki nie opuści ciebie nigdy
Jeżeli ktoś nie zrozumiał dowcipu, już wyjaśniam, co jest grane. ZSRR to takie państwo, które przestało istnieć w 1991 roku. W teorii nadal "istnieje", np. w postaci Naddniestrza, lecz administracyjnie spadło z rowerka chwilę po wejściu w lata 90. Rozpadło się wówczas na 15 niepodległych państw, wśród których jest m.in. Rosja i Ukraina. I to właśnie z Ukrainy pochodzi ów petent, który dzierżył w dłoni ten unikatowy dokument.
Omawiana akcja wydarzyła się na przestrzeni ostatnich kilku tygodni, to jest w roku 2026. Po odjęciu 1991 od 2026 wychodzi nam 35 - dokładnie tyle lat minęło od momentu, kiedy państwo wystawiające ów dokument przestało formalnie istnieć.
Mogło się wydawać, że dokument stracił ważność, ale nikt z początku nie wiedział, jak dawno temu
W teorii prawnym spadkobiercą i kontynuatorem Związku Radzieckiego jest Rosja. Według tamtejszego prawa, prawo jazdy wydane w Sojuzie należało wymienić na nowy dokument do 2000 roku.
Kłopot polega na tym, że o ile Rosja faktycznie była sukcesorem ZSRR, o tyle dawne mocarstwo w praktyce rozpadło się na kilkanaście niezależnych państw. Przy założeniu, że każde działa w pełni samodzielnie, rosyjskie prawo nie obowiązuje w odniesieniu do Ukrainy, ani żadnego innego państwa wchodzącego niegdyś w skład ZSRR. Każdy zasady ustalił sobie sam.
Odpowiedź z ukraińskiej ambasady nie pozostawiła wątpliwości
Aby ustalić, co należy uczynić z dokumentem, należało zapytać o zdanie ambasadę Ukrainy. Okazało się, że według tamtejszego prawa, “lejce” wydane w Związku Radzieckim nadal są ważne. Czyli za naszą wschodnią granicą nie ma żadnego znaczenia fakt, że kraj wystawiający dokument nie istnieje już od 35 lat.
W Polsce takie prawo jazdy i tak jest nieważne
Kłopot petenta polega jednak na tym, że o ile jego prawo jazdy jest ważne samo w sobie, to wyłącznie na terenie państw, które je uznają. Związku Radzieckiego już nie ma, tak że w teorii wszystkie podstemplowane przezeń dokumenty mają obecnie moc prawną papieru toaletowego.
Tyle że niektóre państwa, jak np. Ukraina, uznają takie dokumenty, w związku z czym kierowca może sobie legalnie tam jeździć z prawkiem wydanym w Sojuzie. Natomiast w Polsce, która prawa jazdy z nieistniejącego już kraju nie uznaje, ów dokument jest po prostu nic niewartym świstkiem.
Petent musiałby zrobić kurs prawa jazdy od początku
Jeżeli człowiek ma w planach uzyskać polskie prawo jazdy, na ten moment najsensowniejszą opcją jest po prostu pójść na kurs prawa jazdy u nas i tutaj zdać państwowy egzamin. Wówczas z marszu otrzyma polskie "prawko" i sprawie zostanie ukręcony łeb.
Jest też druga opcja, mianowicie mógłby wymienić stary dokument na aktualny, tyle że w Ukrainie. Wtedy nie musiałby podchodzić do egzaminu, a jedynie po prostu wymienić jedno prawo jazdy na drugie.
Pamiętajcie, nie odkładajcie dzisiejszych spraw na jutro, a z jutra na pojutrze, bo nim się obejrzycie, będzie już 2060 rok.







































