W tym tunelu jeszcze w 2026 r. stracisz prawo jazdy. Nie mogę się doczekać
W tunelu warszawskiej Wisłostrady obecnie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, którego nikt nie przestrzega. Wkrótce będzie można jeździć tam szybciej, ale jest pewien haczyk.

Mam wrażenie, że w tym tunelu kierowcy stają się jakby delikatnie opętani. Szeroki i długi, liczący ponad kilometr, trzypasmowy tunel sprawia, że nawet ci, którzy wcześniej jechali spokojnie, mocniej dociskają gaz. Owszem, asfalt jest równy, nie ma przejść dla pieszych ani skrzyżowań - ale w tunelu warszawskiej Wisłostrady obowiązuje niższe niż na pozostałych odcinkach tej trasy ograniczenie. Legalnie można się tam poruszać zaledwie 50 km/h. Tablice informujące o tym stoją przed wjazdami w obydwu kierunkach, są jednak ignorowane właściwie przez wszystkich. Swoją drogą, dawniej po Warszawie krążyła legenda, jakoby w tunelu w obydwu kierunkach miało obowiązywać wyższe ograniczenie prędkości, ale rzekomo zamówiono cyfrowe tablice, które mogły wyświetlać tylko pięćdziesiątkę w czerwonym kółku, więc tyle ostatecznie ustalono. Nie wierzę w to, ale nie jest w tej historii najważniejsze.
Teraz w tunelu może pojawić się odcinkowy pomiar prędkości
Jak podaje Wyborcza, Główna Inspekcja Transportu Drogowego wydała zgodę na pojawienie się urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości w tunelu - zarówno w stronę Żoliborza, jak i Mokotowa. Teraz, skoro zgodę udało się już uzyskać, Zarząd Dróg Miejskich planuje przetarg na montaż.

To nie pierwszy tunel w Warszawie, w którym kierowcy będą w ten sposób „zmuszani” do zwolnienia: pomiar działa np. w tunelu w Wilanowie na trasie S2. Tam obowiązuje ograniczenie do 80 km/h. Jakie są argumenty za tym, by mierzyć prędkość w tunelach? Zwolennicy pomiaru wskazują, że w razie wypadku akcja ratunkowa w takich warunkach jest trudniejsza. Poza tym, w środku tuneli na Wisłostradzie znajdują się przystanki autobusowe. Gdy samochody jeżdżą zbyt szybko, czekający na nich ludzie muszą słuchać gigantycznego huku. Niektórzy z nich stają wcześniej, na schodach, gdzie jest nieco ciszej.
Przy okazji w tunelu będzie można jechać szybciej
50 km/h w tym tunelu to dość wolno - zwłaszcza teraz, gdy jadący tyle kierowca jest wyprzedzany absolutnie przez każdego. Na szczęście gdy pomiar odcinkowy już się pojawi - co może stać się pod koniec tego roku lub najpóźniej na początku kolejnego - limit ma zostać podniesiony.
Ograniczenie prędkości ma wynosić 70 km/h w kierunku Żoliborza. „Dla jezdni w stronę Mokotowa jeszcze analizujemy, czy będzie to 60, czy też 70 km/h. Tam są łuki na wyjeździe z tunelu i to jedyna wątpliwość” - mówi w rozmowie z „Wyborczą” Łukasz Puchalski, dyrektor warszawskiego ZDM. Obecne ograniczenie jest więc postawione „na wyrost”, z założeniem, że i tak kierowcy nie będą go przestrzegać. Zapewne wymyślono (i słusznie), że gdyby teraz postawiono tam 70-tkę, ludzie jechaliby 120 km/h. Teraz jadą setką.
Po montażu urządzeń możecie stracić prawo jazdy
Jak jeszcze w 2018 roku mówił „Wyborczej” dyr. Puchalski, „W tunelach Wisłostrady każdego dnia można by odbierać prawo jazdy 4,5 tys. kierowców”. Teraz niektórzy trochę zwalniają w stronę Żoliborza, bo za tunelem czyha na nich fotoradar - ale wciąż kandydatów do zakupu trzymiesięcznego biletu na komunikację miejską jest mnóstwo. Jeśli po montażu odcinkowego pomiaru fotoradar nie zostanie zlikwidowany, zapewne nie będzie brakować takich, którzy przy okazji jednej przejażdżki złapią dwa mandaty.
Jeśli spytacie mnie, co o tym wszystkim sądzę, to odpowiem, że jestem zdziwiony, że pomiar pojawi się tam dopiero teraz. Jazda stanie się spokojniejsza, bo ludzie nie będą siadać tam sobie na ogonie, a w dodatku będzie można legalnie jechać szybciej. Same plusy.







































