Nowy wielki SUV Porsche na horyzoncie. Będzie bliźniakiem Audi
Porsche ostro pracuje nad swoim nowym SUV-em, który ma być największym autem w historii marki. Okazuje się, że nie dość, że będzie bliźniakiem Audi Q9, to dodatkowo zmieniły się jego założenia. To wspaniała wiadomość.

Mówi się, że czas leczy rany, ale w przypadku producentów samochodów czas robi co innego – pokazuje, że elektryfikacja nie poszła zbyt dobrze. Koncerny jak jeden mąż rzuciły się do przechodzenia na prąd, co doprowadziło do tego, że pod koniec zeszłego roku zderzyły się ze ścianą. Stellantis odpisał stratę w wysokości 22 miliardów euro. Mercedes zaliczył spadek zysku operacyjnego o ponad 50 proc., ale i Porsche oberwało. Do tej pory wszelkie kryzysy i zawirowania omijały niemiecką markę, a tymczasem klienci wystawili rachunek za brak spalinowego Macana i zapowiedź 718 bez silników spalinowych.
Sprzedaż Taycana spadła o ponad 20 proc., elektryczny Macan nie cieszy się takim zainteresowaniem, jak miał, a za ponad połowę sprzedaży marki odpowiadały spalinowe modele, które były dostępne w innych częściach świata. Zyski spadły, więc Porsche weryfikuje swoje plany. 718 dostanie silniki spalinowe, pojawi się spalinowy Macan, a teraz zmiany dosięgły królewskiego SUV-a. Też nie będzie na prąd.
Nowy elektryczny SUV Porsche przestał być elektryczny. Zagłosowaliście portfelem
Porsche pracuje nad SUV-em większym niż Cayenne. Na razie nie ma oficjalnej nazwy, poza kodową K1, ale na pewno będzie zmieniona przed premierą, która jest planowana na 2028 rok. Nowy SUV ma być perłą w koronie producenta, a do tego będzie występował w obrzydliwie bogatej wersji z czterema fotelami, klasycznej z pięcioma oraz rodzinnej z siedmioma. Ma to być samochód, który odpowiada rozmiarowi BMW X7 i Mercedesa GLS. I jednocześnie technologiczny bliźniak nadchodzącego Audi Q9, które też ma rzucić rękawicę tym dwóm niemieckim rywalom.
Na początku mówiło się, że nowy SUV Porsche będzie wyłącznie elektryczny. Wiecie – nowoczesność, radość, ale okazało się, że klienci nie chcą mieć takiego samochodu. Z racji rozmiaru i wielkości auto miało trafiać głównie do USA i na Bliski Wschód, a tam z elektryfikacją nie jest najlepiej. Teraz wiemy, że Porsche podjęło decyzję, że wyrzuca elektryka do kosza, przepraszam - odkłada na później i bierze silniki V6 oraz V8. Żeby miłośnikom prądu nie było smutno, to pojawi się również wariant z hybrydą plug-in. Plan wygląda następująco – w 2027 roku pojawia się Audi Q9, a rok później powitamy wielkie Porsche. I tak wygląda brutalna weryfikacja unijnego wymuszania przejścia na samochody elektryczne.



















