REKLAMA

Nowe pomiary prędkości już działają. Tutaj uważaj szczególnie

Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym znowu miało pracowity dzień. Na swoim profilu na Facebooku Centrum poinformowało dziś o uruchomieniu dwóch nowych fotoradarów – jeden na Pomorzu, drugi w Małopolsce. Dla kierowców to oczywiście wspaniała wiadomość. Szczególnie dla tych, którzy właśnie tamtędy przejeżdżają.

Nowe pomiary prędkości już działają. Tutaj uważaj szczególnie
REKLAMA

CANARD opublikował dziś na swoim profilu na Facebooku dwa posty. Oba informują o kolejnych urządzeniach pomiaru prędkości, które przeszły w tryb pełnej pracy i zaczęły rejestrować wykroczenia. Bez fanfar, bez taryfy ulgowej. Włączone i działają – miłego dnia.

REKLAMA

Dwa nowe punkty na mapie

Pierwszy nowy fotoradar stanął w Chrząstowie w województwie pomorskim, na drodze krajowej 22. To trasa biegnąca przez pół Polski – od granicy z Niemcami pod Kostrzynem aż po przejście graniczne Grzechotki na granicy z Rosją. Limit prędkości w miejscu pomiaru: 50 km/h.

Drugi punkt kontroli pojawił się w Czajowicach w województwie małopolskim, przy drodze krajowej 94 (tzw. „starej czwórce”) biegnącej z Górnego Śląska przez Kraków w stronę Tarnowa i dalej na wschód. Czajowice leżą w sąsiedztwie Ojcowskiego Parku Narodowego, niedaleko skrzyżowania z Bębłem. Malownicza okolica – choć widoki z okna auta będą teraz odrobinę mniej relaksujące. Tu również obowiązuje ograniczenie do 50 km/h.

Dwa fotoradary w jeden dzień to nie przypadek

Jeśli zastanawiacie się, skąd ta nagła produktywność, odpowiedź jest prosta: od 2024 roku trwa wielka rozbudowa sieci CANARD, finansowana ze środków Krajowego Planu Odbudowy. W ramach kontraktu o wartości blisko 17 mln zł w 2026 roku na polskie drogi trafi łącznie 108 nowych fotoradarów i OPP. To tylko część większego projektu obejmującego łącznie 128 nowych urządzeń – w tym odcinkowe pomiary prędkości oraz kamery na skrzyżowaniach i przejazdach kolejowych. Wszystko ma działać do lipca 2026 roku.

Galeria: 1 zdjęcie
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii

Aktualnie w Polsce działa już ponad 600 punktów automatycznej kontroli prędkości, a ta liczba będzie tylko rosła. W planach jest dodanie kolejnych ponad 100 lokalizacji, w tym ponad 30 nowych odcinkowych pomiarów prędkości. Kto pamięta czasy, gdy fotoradar na trasie był rzadkością, ten wie, jak bardzo zmieniły się polskie drogi. I wie też, że tamte czasy bezpowrotnie minęły.

Ile kosztuje zbyt ciężka noga?

Dla tych, którzy wolą twarde dane: przy limicie 50 km/h już przekroczenie o 16–20 km/h to 200 zł i 3 punkty karne. Przy 31–40 km/h robi się 800 zł i 9 punktów. Recydywiści mogą się spodziewać podwójnych stawek — do 5000 zł i 15 punktów karnych. A przy odpowiednio dużym przekroczeniu dochodzi jeszcze zatrzymanie prawa jazdy, od niedawna również poza terenem zabudowanym.

Dla porównania: tankowanie do pełna kosztuje dziś mniej niż jeden taki mandat. Może warto o tym pomyśleć, jadąc przez Chrząstowo lub Czajowice.

Coraz szczelniej

Jeśli na zdjęciu z fotoradaru widać więcej niż dwa pojazdy, do niedawna był to sposób na zakwestionowanie nałożonego mandatu. Urzędnicy uszczelniają jednak system, wprowadzając do użytku nowe urządzenia. Nowoczesne fotoradary śledzą prędkość pojazdów na kilku pasach jednocześnie, identyfikują typy pojazdów oraz dostosowują ograniczenia prędkości do klas pojazdów. Typ urządzenia widnieje zazwyczaj w rogu fotografii. Warto to sprawdzić.

Aktualną mapę wszystkich urządzeń można sprawdzić na oficjalnej stronie systemu CANARD.

REKLAMA

Czytaj więcej o fotoradarach:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-25T17:33:31+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T16:45:23+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T15:44:10+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T13:33:38+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T11:34:06+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T11:26:38+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T08:00:23+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T19:43:16+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T13:17:21+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA