Niemcy rozwiązali problem fotoradarów. Wlali do nich alkohol
Na skrawku trawy działa najnowocześniejszy system fotoradarowy w Niemczech. Rozwiązuje jeden z największych problemów fotoradarów w kontekście ich lokalizacji przy autostradach - zasilanie. Odpowiedzią okazuje się alkohol.

Jak podaje niemiecki portal Kolnische Runschau Online, w Höhenberg, dzielnicy Kolonii w Nadrenii Północnej-Westfalii, na drodze federalnej nr 55a na niepozornej wysepce działa najnowocześniejszy system monitorowania prędkości za naszą zachodnią granicą. Cała nowoczesność wiąże się z jego rewolucyjnym systemem zasilania.
Fotoradar na ogniwa paliwowe
Za projekt odpowiada firma Vetro Verkehrselektronik, lecz zatwierdził ją Niemiecki Federalny Instytut Fizyki i Metrologii (PTB). Wyposażono go w nowoczesne urządzenie Poliscan FM1, czyli stacjonarny miernik prędkości wykorzystujący LiDAR wyprodukowany przez firmę Vitronic.
Vetro również zamontowało samo urządzenie, które miasto Kolonia wydzierżawi na trzy lata, płacąc przy tym kwotę 260 tys. euro (ok. 1,1 mln zł), a następnie zdecyduje, czy zwrócić technologię, przedłużyć dzierżawę, czy ją wykupić. Władze Kolonii twierdzą, że miejsce, w którym znalazł się fotoradar, jest częstym świadkiem wypadków i łamania przepisów. Problem w tym, że w okolicy nie było jak podłączyć go do zasilania.
Dlatego w tym miejscu, niczym rycerz na białym koniu, zjawia się firma Vetro, która zaprojektowała specjalny fotoradar, który może monitorować wszystkie trzy pasy ruchu równolegle i w razie wykrycia przekroczenia prędkości wysyłać sygnał świetlny, a do działania nie potrzebuje podłączenia do zewnętrznego źródła energii. Jest on bowiem wyposażony w ogniwa paliwowe - ogniwa generujące energię z utleniania dostarczanego do niego paliwa. W tę samą technologię wyposażane są wodorowe samochody - Toyota Mirai czy Hyundai Nexo, a także łodzie podwodne.
Te ogniwa paliwowe są na... alkohol
Oczywiście same ogniwa paliwowe nie są żadnym perpetuum mobile i potrzebują jakiegoś paliwa. Niemieckie fotoradary nie będą tankowane wodorem, tylko alkoholem.
Nie chodzi jednak o etanol, czyli to, co znajdziemy w połówce, którą obalaliśmy w zeszły piątek ze szwagrem, czy którego 10-procentowy dodatek znajdziemy w bezołowiówce. Chodzi o metanol - prostszy od etanolu alkohol metylowy, o wzorze CH3OH. Jego własności są dość podobne do etanolu: jest bezbarwny, miesza się z wodą i spala się na bladoniebiesko.
Jest jednak pewna różnica. Podczas gdy wypicie czystego etanolu może u nas wywołać podróż helikopterem bez potrzeby wyrabiania uprawnień, to po spróbowaniu tego samego z metanolem możemy stracić wzrok, a po drugiej kolejce nawet "zmienić miejsce zamieszkania".
W tym szaleństwie jest metoda
Nowy alkoradar stał się większym postrachem kierowców niż codzienne życie na trzeźwo. Przez pierwsze 23 dni funkcjonowania zarejestrował 9158 wykroczeń drogowych. Postawiono nawet drugie takie urządzenie, na biegnącej niedaleko autostradzie A4. Władze kolonii twierdzą, że choć utrzymanie urządzeń nie należy do najtańszych, nie potrzebują one wiele czasu, by zacząć na siebie zarabiać.
Jest to zatem rozwiązanie, które może zadowolić miejskie władze, choć kierowców już niekoniecznie. Ale najgorzej mogą mieć lokalni degustatorzy atrakcyjnych cenowo napojów wyskokowych - jeżeli ci wpadną na głupi pomysł, to skutki mogą być dla nich opłakane.
Więcej o fotoradarach przeczytasz tutaj:







































