Tesla nie ma 1. miejsca w Europie. Zwycięzca ma wiele imion
W rankingu najpopularniejszych samochodów elektrycznych w Europie 1. miejsce ma Tesla Model Y, ale nie Tesla. Tak naprawdę wygrał Volkswagen.

Jest to trochę szok, to jak dobrze poradziły sobie samochody elektryczne Volkswagena i w ogóle koncernu VAG. Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział, że najpopularniejszymi samochodami elektrycznymi będą Volkswageny, to raczej dostałby propozycję zamieszkania w pokoju bez klamek. Nie po tym, jak znęcano się nad nieatrakcyjnością produktu. A on tak naprawdę jakoś szalenie się przez lata nie zmienił. Tesla może mieć 1. miejsce w tabeli, ale całą tabelę wziął Volkswagen.
Najpopularniejsze samochody elektryczne w Europie
Czołowe miejsce dla Tesli Model Y nie jest zaskakujące, bo ten model okupuje je od lat. Mimo że w tym roku wiodło mu się znacznie gorzej, 1. miejsca nie oddał. Najbardziej zaskakujące jest miejsce 2. Dostała się na nie Skoda Elroq. Obstawiam, że większość osób, którym marzy się Octavia, o tym modelu Skody nie słyszała, albo nie byłaby w stanie powtórzyć nazwy. Trzeci jest Model 3 Tesli, wciąż popularny i kuszący niezwykle niską ceną w stosunku do tego, co oferuje. A dalsze miejsca przejął Volkswagen. Tak wygląda pierwsza dziesiątka najchętniej kupowanych aut elektrycznych w Europie w 2025 roku.
- Tesla Model Y – 151 331 sztuk
- Skoda Elroq – 94 106 sztuk
- Tesla Model 3 – 86 261 sztuk
- Renault 5 E-Tech – 81 517 sztuk
- Volkswagen ID.4 – 80 123 sztuki
- Volkswagen ID.3 – 78 661 sztuk
- Volkswagen ID.7 – 76 368 sztuk
- BMW iX1 – 69 816 sztuk
- Kia EV3 – 66 802 sztuki
- Skoda Enyaq – 65 787 sztuk
Gdy zsumujemy wynik Volkswagena, wyjdzie nam więcej sztuk, niż sprzedała Tesla. Dobry wynik zrobiło Renault 5 E-Tech, które u nas we wszystkich testach jest chwalone, a przemyka się na uboczu tabelek z sukcesami. Widocznie Francuzi mają szalone możliwości nabywcze. W pierwszej dziesiątce zmieściła się jeszcze druga Skoda, Enyaq, BMW z iX1 i Kia EV3.
Skoda Elroq to jest chyba największe indywidualne zaskoczenie w tym zestawieniu.
Skoda Elroq przebiła Teslę Model 3
Dajcie dziecku do narysowania Teslę, narysuje Model 3. Dajcie do narysowania elektryczny samochód, też narysuje Model 3. Po tylu latach obecności na rynku, ten model jest znany wszystkim i stanowi bardzo częsty widok, nawet na naszych ulicach. Dla wielu na pewno jest jedynym wcieleniem elektrycznego auta, jakie znają. Kompletnym przeciwieństwiem Modelu 3 jest Skoda Elroq.

Są takie samochody, po wejściu do których czujesz się dobrze i masz poczucie, że wszystko się zgadza. Trudno jest to czasami wytłumaczyć, ale takie odczucie miałem w Skodzie Elroq. Auto sprawia wrażenie, że jest miejskich rozmiarów, a jest większe niż Skoda Karoq. Wnętrze jest przyjazne, zastosowano w nim fizyczne przyciski, a "właściwości elektryczne" nie są złe.
Nawet wersję oznaczoną jako 50, można uznać za wystarczającą. Może nie umożliwia codziennych, dalekich wyjazdów w trasie, ale też nie przykuwa właściciela tylko do centrum miasta. To auto jest zwyczajne do bólu. Nie będzie kwakało przy ryglowaniu zamków, nie imponuje niesamowitym przyspieszeniem do setki i nie pogramy w nim w Wiedźmina. Mimo tego zajęło drugie miejsce w Europie, pokonując sławny Model 3.
Zwycięzca grupowy
Volkswagen dość wcześnie zaprezentował swoje elektryczne samochody. Nie było szczególnych braw, bo różniły się od koncepcji znanej z Tesli. Zastosowano te same manewry przy konstruowaniu cennika, które stosowane są przy autach spalinowych. Za wszystko trzeba było dopłacać, a Tesla dawała wszystko od razu. Nikt nie zakładał i nie prowadzi kont w mediach społecznościowych, żeby sprzedawać elektryczne Volkswageny. A w przypadku Tesli to wciąż popularny sport.
Tesla była synonimem elektrycznego samochodu, a Volkswagen był dość nijaki. Nie mógł pochwalić znakomitymi parametrami. Jedna z wersji modelu ID.4 z trudem schodziła z przyspieszeniem do setki poniżej 10 s, a w tym czasie Elon Musk obiecywał 10 silników odrzutowych w Tesli Roadster. Postęp następował, ale nie był szalony. Volkswagen do tej pory swoje auta opiera na architekturze 400 V.

Klamki, choć chowane w nadwoziu, też były średnio porywające. Wnętrze mocno zachowawcze, choć bardzo przestronne. Ekran środkowy nie podniecał, jak ten znany z Tesli, a aplikacji do zdalnego funkcjami pojazdu nikt nie widział na oczy. Irytowała obsługa wielu funkcji z ekranu, a w Tesli jakoś była wspaniała. I zużycie energii też nie zachwycało.
Dopiero model ID.7 zmienił to poczucie przeciętności i zbierał świetne opinie. Tak na marginesie, wolałbym jechać przez 1000 km ID.7 niż nowym Passatem. I to ten model sprzedał się w podobnej liczbie sztuk, co mniejsze model ID.4 i ID.3. Zapewne głównym czynnikiem tego sukcesu były istotne zmiany w cennikach, a nie w samych samochodach, które oczywiście z biegiem lat ulepszano.
Mimo tego, przebicie Tesli w liczbie sprzedanych sztuk, Volkswagen może uznać za swój wielki sukces.







































