Mercedes szykuje następcę klasy S. Ale jest haczyk: coupe i kabriolet znikną z oferty
Tyle lat historii, tyle lat walki o najbogatszych klientów. I co? I nic - po Mercedesach S Coupe i S Kabriolet pozostanie pustka. Niemcy nie planują bowiem wprowadzenia następców, kolejnej generacji doczeka się tylko limuzyna klasy S.

Tradycja konstruowania sporych, 2-drzwiowych coupe, hardtopów i kabrioletów na bazie topowych modeli Mercedesa ma długą tradycję. Dość powiedzieć, że już daleki przodek obecnej klasy S Coupe - model W111 - był dostępny w wersji 2-drzwiowej.
Samochody nosiły różne oznaczenia - od SE i SEC zaczynając, przez modele CL, aż po klasę S (do tej nazwy powrócono w obecnej generacji po ponad 20 latach przerwy).
Jako topowemu modelowi w gamie, dużemu Mercowi nigdy nie szczędzono mocnych silników. Już w modelu C140 (znanemu zarówno jako SEC Coupe, klasa S Coupe oraz CL) nabywcy otrzymali możliwość wyboru wersji z potężnym 12-cylindrowym silnikiem.
Niejednokrotnie w kolejnych generacjach tych luksusowych samochodów wprowadzano nowe rozwiązania techniczne, dotychczas niedostępne ani u konkurencji, ani u samego Mercedesa. Jednym z takich rozwiązań był system Active Body Control, który w CL typoszeregu C215 dbał m.in. o to, by samochód nie wychylał się zbyt mocno na zakrętach.
Niestety, Mercedes wycofuje się z tego segmentu, pozostawiając swój kawałek rynkowego tortu dla konkurencji.
Wiadomo to z planów marki, do których dotarł portal AutomobileMag.com. Wynika z nich, że nowa generacja klasy S pojawi się na rynku jako limuzyna z krótkim i długim rozstawem osi, a także jako topowa wersja Pullman. Modele 2-drzwiowe zostaną uśmiercone ze względu na zbyt niski popyt. Do produkcji nie wejdzie też rozważane do tej pory 4-drzwiowe coupe.
Tym samym osoby, które będą oczekiwały od Mercedesa jakiegoś eleganckiego i nieszczególnie praktycznego samochodu, będą musiały postawić na nowego SL-a. 8. generacja tego modelu pojawi się bowiem - podobnie jak nowa klasa S - w 2020 r. Ciekawostką jest to, że SL - podobnie jak Mercedes-AMG GT, z którym będzie dzielił platformę i podobnie jak klasa S kabriolet którą zastąpi - ma podobno powrócić do materiałowego dachu, w miejsce obecnie stosowanego metalowego. A dachu z tkaniny w SL-u nie było od generacji R129, której produkcję zakończono w 2001 r.
Topowe 2-drzwiowe Mercedesy oczywiście nie znikną z oferty dziś czy jutro. Mają pozostać w produkcji do przyszłego roku, więc osoby chętne na zakup tych luksusowych pożeraczy autostrad i bulwarów mają jeszcze taką możliwość. Nie będzie to jednak tanie: aktualnie ceny wariantu zamkniętego zaczynają się od 492 tys. zł za 6-cylindrowy model S 450 4MATIC, podczas gdy kabriolet jest w Polsce dostępny wyłącznie w wersjach 8- i 12-cylindrowych. Za przyjemność podróżowania pod gołym niebem z 4-litrową V-ósemką o mocy 469 KM zapłacimy co najmniej 681 tys. zł. Topowa klasa S 65 AMG Cabriolet wymaga wydania co najmniej... 1,2 mln zł.
Niewielu z nas może sobie pozwolić na podobny zakup. Ale uszczuplania gamy o takie propozycje szkoda - tym bardziej, że w zamian pojawi się zapewne 500 elektrycznych SUV-ów...