Koszmarek na skrzyżowaniu. Ta kombinacja sygnalizacji i pasów ruchu powoduje chaos
Kierunkowa sygnalizacja świetlna S-3 powinna w teorii rozwiązywać problemy, a nie je stwarzać. Wszystko zależy jednak od kreatywności tego, kto ją ustawia - gdzie i w jaki sposób.

W kilku miejscach Polski zaobserwowałem dość nietypowe dla mnie rozwiązanie. Z jednego pasa ruchu można pojechać prosto lub skręcić, lecz dla każdego kierunku wydzielone są odrębne światła kierunkowe.
W praktyce oznacza to, że w tym samym momencie np. świeci się zielone do jazdy na wprost i czerwone do skrętu w lewo. Za tło akcji posłuży Śląsko-Zagłębiowska Metropolia, aczkolwiek podobnie ustawioną sygnalizację świetlną zaobserwowałem też kiedyś w Krakowie.
Bezkolizyjne skręty często zabierają pasy do jazdy prosto
Zwyczajowo, kierunkową sygnalizację stosuje się najczęściej w odniesieniu do skrętu w lewo. Nie licząc zawracania, ten manewr jest najbardziej kolizyjny, dlatego ochrona w postaci wydzielonej fazy świateł jest mile widziana na większych skrzyżowaniach.
Kłopot w tym, że oprócz czerwonego sygnału dla innych, kolidujących z lewoskrętem kierunków, przeważnie wiąże się to z wydzieleniem odrębnego pasa do skrętu. Tak, aby jadące w lewo auta miały swój fragment jezdni. W związku z tym, teoretycznie wykluczone jest wyznaczenie pasa wielokrotnego wyboru, zarówno do skrętu, jak i jazdy na wprost.

Wszystko da się zrobić, trzeba tylko bardzo chcieć
Okazuje się jednak, że w niektórych przypadkach nie stanowi najmniejszego problemu, aby z jednego pasa ruchu można było jechać w różnych kierunkach przy jednoczesnym wydzieleniu dla lewoskrętu oddzielnej fazy sygnalizacji świetlnej.
Powierzchownie działa to tak samo, jak wszędzie, czyli dla każdego kierunku jazdy zielony sygnał zapala się w odpowiednim momencie. Można jechać prosto, można skręcać w prawo, ale nie można jeszcze skręcać w lewo. W porządku, ale co w sytuacji, kiedy z jednego pasa można jechać prosto i w lewo? No nie można przecież jechać jednocześnie w lewo i prosto, bo dla lewoskrętu jest jeszcze czerwone, czego nie zrozumieliście?

Kiedy dla skrętu w lewo jest czerwone światło, prosto też nikt nie pojedzie, jeżeli w kolejce czeka już przynajmniej jeden samochód
Tutaj jest właśnie problem takiego rozwiązania. Wszystko działa dobrze dopóty, dopóki pas można wykorzystać we wszystkich zakładanych kierunkach. Jeżeli natomiast światła pracują w odrębnych cyklach, sprawy bardzo szybko się komplikują.
Do skrzyżowania podjeżdża kierowca chcący skręcić w lewo. Do skrętu wyznaczone są dwa pasy: jeden wyłącznie do skrętu, drugi do skrętu i jazdy na wprost. Ze względu na [tu wstaw losowy argument], kierowca ustawia się na tym drugim, prawym pasie. Oczywiście, na sygnalizatorze kierunkowym świeci się czerwone światło. Z tyłu tym samym pasem nadjeżdża inny kierowca, zamierzający wszakże pojechać na wprost. Dla tego kierunku świeci się zielone światło. I co? I jajco.
Przez cały czas, kiedy dla lewoskrętu świeci się czerwony sygnał, pas staje się nieprzejezdny w jakimkolwiek innym kierunku. Role można odwrócić, tak że skręcający w lewo mają zielone, a jadący na wprost czerwone. Efekt? Dokładnie taki sam - skręcić będzie można i wyłącznie z jednego pasa ruchu.

Kierowcy, którzy znają dobrze działanie takiego skrzyżowania, unikają pasów wielokrotnego wyboru
Z jednej strony, wszystko odbywa się w majestacie prawa i każdy “blokujący ruch” kierowca nie łamie żadnego przepisu ruchu drogowego. Niemniej, presja społeczna jest tak wielka, że można ją pokroić nożem w kostkę - jeżeli ktoś nieumyślnie zatarasował przejazd, inni w myślach chcą go ukamieniować.
Dlatego też co bardziej zorientowani w sytuacji kierowcy od razu zajmują np. wydzielony pas do skrętu w lewo. Tak, aby nie wstrzymywać jadących prosto i uniknąć gęstej atmosfery. Tyle, że nie każdy od razu połączy kropki, a i nie o to w tym wszystkim przecież powinno chodzić.
W rezultacie, dwa pasy do skrętu i dwa do jazdy prosto są często tylko teoretyczne
Z wcześniej wymienionego powodu - często zielony sygnał dla obu kierunków się nie pokrywa, przez co jedni blokują drugich, albo drudzy pierwszych.
A płynność ruchu? Nie rozumiem pytania.



















