Minister traci cierpliwość: koniec taryfy ulgowej dla Ukraińców na drogach
Eldorado związane z jeżdżeniem bez polskiego przeglądu ma się skończyć, bo minister Dariusz Klimczak zapowiedział, że nie będzie stał bezczynnie. Może w końcu ucywilizujemy przepisy w naszym kraju, bo strach teraz wyjeżdżać na drogi.

Lubię słuchać wywiadów z ministrem infrastruktury Dariuszem Klimczakiem. Ma w sobie pewien urok i dodatkowo lubi mówić o planach urzędu. Nie zasłania się tajemnicą, tylko odpowiada, co planuje i dzięki temu mam materiały na artykuły. Tym razem minister postanowił pochylić się nad kwestią, która od jakiegoś czasu rozpala emocje - aut na zagranicznych tablicach rejestracyjnych, głównie ukraińskich, które radośnie poruszają się po Polsce bez ważnego przeglądu. Szkopuł w tym, że jego pomysły mogą być niemożliwe do zrealizowania.
Koniec taryfy ulgowej dla Ukraińców. Minister traci cierpliwość
O co chodzi z taryfą ulgową? Ukraińskie samochody mogą poruszać się w Polsce bez badań technicznych, bo na Ukrainie ich się nie wykonuje. Zgodnie z Konwencją Wiedeńską musimy uznawać przepisy dotyczące samochodów obowiązujące w kraju rejestracji. To działa w każdą stronę, dlatego gdy wyruszamy do innego kraju, to nie musimy się przejmować obowiązkowym wyposażeniem tamtejszych pojazdów, bo nas obowiązuje nasze. Jednak brak badań technicznych budzi pewien opór społeczny, bo widzimy, że ukraińskie auta, których od początku wojny wjechało ponad 150 tys., mają czasem słaby stan techniczny, a czasem szyby przednie przyciemnione tak mocno, że pewnie rapują w nocy.
Nad problemem rząd pochylał się już jakiś czas temu, ale jakoś tak wyszło, że projekt zmian ugrzązł gdzieś pomiędzy gmachami i nikt już o nim nie pamiętał. Do dzisiaj, bo swój głos postanowił zabrać minister Klimczak. Powiedział wprost: nie zamierza patrzeć bezczynnie.
Odważna zapowiedź. A co chce konkretnie wprowadzić minister?
Według Klimczaka każdy obcokrajowiec będzie mógł do roku jeździć na tablicach rejestracyjnych ze swojego kraju. Po tym okresie będzie musiał auto przerejestrować, zrobić u nas badanie techniczne oraz ubezpieczyć. Oznaczałoby to wręcz rewolucję, ale obawiam się jednej rzeczy. To będzie prawo bardziej martwe niż polski samochód elektryczny.

Takie przepisy już obowiązują w Polsce. Po co je zmieniać?
Obcokrajowiec, który przebywa na terenie Polski powyżej 6 miesięcy, ma obowiązek przerejestrować samochód na polskie tablice rejestracyjne, a co za tym idzie - wykonać badanie techniczne i ubezpieczyć samochód. Jest jeden haczyk - musi mieć stałe miejsce zamieszkania. Jeżeli go nie ma, to figuruje totalnie poza systemem. I to właśnie w takich gagatków chce uderzyć Klimczak i jego ministerstwo. Jak obliczyć rok? Mają ku temu posłużyć dane zebrane przez Straż Graniczną i inne służby. Tylko wiecie, ruch na drogach jest ogromny, my nie potrafimy upilnować pijanego Zenka z niewielkiej wsi z trzema aktywnymi zakazami prowadzenia, żeby nie wsiadał znów do auta, a tu zapowiada się ogromny projekt na całą Polskę.
Tak swoją drogą - ten przepis mówiący o obowiązku przerejestrowania auta do pół roku to też jest martwy, bo sam znam osobę, która od 6 lat jeździ na takich samych tablicach, na jakich wjechała do kraju. Takich jak ona są tysiące, bo to kolejny element, z którym nie radzi sobie państwo. Jeżeli omijasz system po cichu, bez zwracania uwagi, to nic ci nie grozi. I tak można żyć.



















