REKLAMA

Nikt więcej nie powie, że twój Volkswagen ma karton mleka. Koniec silnika 1.0 TSI

Nadchodzi smutny moment, w którym producenci dochodzą do wniosku, że ten cały downsizing nie ma już więcej sensu, bo nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Ten silnik wykosiły normy emisji spalin, te same, które były przyczyną jego wprowadzenia. Śpij słodko, kartonie mleka.

Nikt więcej nie powie, że twój Volkswagen ma karton mleka. Koniec silnika 1.0 TSI
REKLAMA

Lata temu, w odpowiedzi na rosnące wymagania norm emisji spalin, Volkswagen wprowadził do oferty silnik 1.0 TSI, który trafił do najmniejszych i najtańszych modeli. W założeniu miał wszystko - niewielką pojemność, umiarkowany apetyt na paliwo i przyzwoite osiągi. Przez lata wszyscy byli szczęśliwi. Producent, bo miał tanią jednostkę, która spełniała normy emisji spalin. Klienci, bo mogli tanio kupić nowy samochód.

REKLAMA

Silnik 1.0 TSI nie był najbardziej udaną jednostką niemieckiego producenta. Miał swoje bolączki, które najczęściej zwalano na karb znacznego wysilenia. Bo wiecie, jak z litra macie 115 KM, to macie wysilony silnik, ale jak dwulitrówka robi 245 KM, to jest wszystko w porządku i to normalna wartość. Nie przeliczajcie tej mocy na pojemność, bo będziecie zaskoczeni. Problemy silnika 1.0 TSI odejdą niedługo w niepamięć, bo Volkswagen ogłasza koniec epoki downsizingu.

Koniec silnika 1.0 TSI. Pół litra pomoże na wszystko

Jest takie powiedzenie, że za 30 zł nic nie załatwisz, ale za to możesz kupić pół litra i wtedy załatwisz wszystko. Najwidoczniej istnieje niemiecka wersja tego powiedzenia, bo rozwiązaniem wszystkich bolączek Volkswagena ma być jednostka o pojemności 1,5 l. To właśnie ona w najsłabszej odmianie zastąpi silnik 1.0 TSI. Obecnie ta jednostka może mieć 116 KM, więc nie przełoży się to na pogorszenie osiągów. Nowe silniki cieszą się bardzo dobrą opinią, są żwawe, nie są wysilone, a do tego potrafią być bardzo oszczędne.

VW Tiguan

Plan grupy Volkswagen jest prosty - do 2027 roku silnik 1.0 TSI znika z oferty i wszędzie mamy albo 1.5 TSI, albo 2.0 TSI, z wyłączeniem segmentu premium, bo tam nadal znajdziemy większe pojemności i układy z większą liczbą cylindrów. Zaletą silnika 1.5 TSI ma być jego łatwość konfiguracji i to, że spełnia najnowsze normy emisji. Do tego upraszcza proces projektowania i produkowania aut. Tu nie ma żadnej złej strony.

REKLAMA

Tak swoją drogą, 1.5 TSI to wzór rozbrajania negatywnych opinii

Był sobie silnik 1.4 TSI, który miał fatalne opinie. Nikt tego nie chciał. Volkswagen go lekko przemodelował, zmienił mu pojemność na 1,5 l i mamy zupełnie nowy start i czystą kartę. Stellantis do tej pory nie wpadł na podobny pomysł ze swoimi silnikami 1.2. I tu mamy przewagę w planowaniu, która zdecydowanie należy do Niemców.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-08T08:37:10+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T20:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T16:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T16:13:50+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T14:11:52+02:00
Aktualizacja: 2026-04-07T11:55:57+02:00
Aktualizacja: 2026-04-06T17:08:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-06T15:02:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-06T14:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-06T11:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-06T11:05:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA