Niemieckie auta trafiły do Rosji. Tak obeszli sankcje
Gdy Europa wystosowała sankcje na Rosję, wiele zachodnich marek opuściło ten kraj, w tym także koncerny motoryzacyjne. Producenci, próbujący mimo to działać nad Wołgą, spotykają się z ostrą krytyką, o czym przekonała się ostatnio firma Klassen.

Niemal cztery lata temu rozpoczęła się rosyjska "trzydniowa operacja wojskowa" na Ukrainie. Od tego czasu Rosjanie nie mogą już sobie zjeść w prawdziwym McDonaldzie, nie mogą sobie kupić normalnej Fanty ani wyjechać z salonu nowym Audi (a przynajmniej w pełni legalnie, z oficjalnej sieci sprzedaży). Mieszkańcy Rosji szukają więc różnych sposobów, aby te "dobra luksusowe" z Zachodu pozyskać, i nie brakuje też firm, które im to umożliwiają.
Miała być Białoruś, jest Rosja
Niemiecka firma Klassen z siedzibą w mieście Minden w Nadrenii Północnej-Westfalii specjalizuje się w sprzedaży przebudowanych samochodów luksusowych. Niedawno została oskarżona o ominięcie sankcji nałożonych przez Unię Europejską: łącznie dziesięć przerobionych modeli klasy V zostało początkowo (zgodnie z zamówieniem) wyeksportowanych na Białoruś, zaś wkrótce potem zarejestrowano je w Rosji.

Najgłośniejsza jest jednak sprawa jednego egzemplarza Mercedesa V 300d. Ten miał zostać sprzedany innej niemieckiej firmie, która również zajmuje się sprzedażą aut luksusowych. Podczas negocjacji umowy ustalono, że samochód zostanie wysłany na Białoruś. Istnieją nawet dokumenty potwierdzające, że faktycznie został tam sprowadzony i zarejestrowany. Jednakże szybko znaleziono go u pewnego rosyjskiego dealera i na jednym z tamtejszych portali ogłoszeniowych (ogłoszenie obecnie nie jest już dostępne). Przypomina to niedawną sprawę firmy Prodex Trade, która także została oskarżona o podobne działania.
Klassen jednak się broni
Firma komentuje tę sprawę na swojej stronie internetowej. Deklaruje, że pojazd został przygotowany w pełni zgodnie z umową i transparentnie udzielono wszystkich istotnych informacji. Zadaje przy tym dość retoryczne pytanie: "czy niemiecki przedsiębiorca ponosi dalszą odpowiedzialność po prawidłowo przeprowadzonej transakcji kupna-sprzedaży i eksporcie zatwierdzonym przez urząd celny, jeśli pojazd następnie znajdzie się w Federacji Rosyjskiej?".
Paul Klassen, założyciel i dyrektor generalny w oświadczeniu na swojej stronie uważa się za poszkodowanego w całej sprawie, ponieważ oskarżono go bezpodstawnie. On zrobił wszystko dobrze i nie jest jego winą, że jego klient teraz sprzedaje te same auta w Rosji. "Jestem przedsiębiorcą od 25 lat. Jeśli czegoś nie rozumiem, proszę mi to wyjaśnić. Ale to, co się dzieje, nie wygląda na egzekwowanie prawa, a raczej na niszczenie firm na podstawie samych podejrzeń".
W tym momencie mamy słowo przeciwko słowu - każdy widzi, że samochód od Klassena został sprzedany do Rosji. Pan Klassen jednak stanowczo zaprzecza, że brał w tym udział (choć kiedyś prowadził z Rosjanami sporo interesów), bo przecież mógł sprzedać nie wiedząc, ale mógł też dobrze wiedzieć i teraz tylko udaje. Gdzie zatem leży prawda? Pewnie jak zwykle - po środku.
Więcej o motoryzacji w Rosji przeczytasz tutaj:







































