REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Wiadomości

Jechał 500 km nie mogąc się zatrzymać, bo zaciął się tempomat. Kurczę, prawie uwierzyłem

Chiński kierowca samochodu Haval H6 przez 500 km nie mógł się zatrzymać, ponieważ jego tempomat przestał reagować. Teraz jest bardzo smutny, zły, roztrzęsiony i pokrzywdzony. Jego krzywdę naprawi tylko sowite odszkodowanie. 

08.12.2022
12:59
wyniki sprzedaży nowych samochodów w Chinach
REKLAMA
REKLAMA

Myślałem, że w roku 2022 już nikt nie kupuje tych historyjek, a tu wręcz przeciwnie: oto kolejna próba wspaniałego skoku pt. „wasz samochód próbował mnie zabić, musicie dać mi pieniądze”. Pan Luo z Chin, prowadzący swojego SUV-a Haval H6, nagle poczuł że nie może wyłączyć tempomatu. Znajdował się wtedy na obwodnicy miasta Zhuzhou w prowincji Hunan. To małe, 4-milionowe miasto w południowo-wschodniej części Chin. Na szczęście przed panem Luo znajdował się 500-kilometrowy odcinek autostrady pozbawiony jakichkolwiek przeszkód, w tym bramek autostradowych, na których zawsze w Chinach tworzą się korki. Dlatego gdy zdał sobie sprawę, że tempomat nie działa, mógł kontynuować swoją podróż przez 500 km, aż w aucie zabrakło paliwa. Dobrze, że nie miał Passata B3 z dieslem zatankowanego do pełna, one spokojnie przejeżdżały 1200 km na baku.

wyniki sprzedaży nowych samochodów w Chinach
To jest Haval, co jechać nie przestawal

Szalona jazda trwała przez kilka godzin

Po drodze pojawiła się asysta policji, która zapewniała panu Luo bezpieczny przejazd. Udało się nawet połączyć z technikami firmy Haval, ale nie mogli oni nic zrobić, bo nie ma zdalnego dostępu do samochodu. Gdyby był, to gorzej, bo wtedy mogłoby pojawić się parę niewygodnych pytań, takich jak na przykład:

  • Czemu Pan Luo z Zhuzhou po prostu nie zahamował, żeby się zatrzymać?
  • Czemu po prostu nie wyłączył silnika w swoim samochodzie poprzez naciśnięcie przycisku lub obrócenie kluczyka?

Na oba pytania odpowiedź brzmi, żeby nie przesadzać z interesowaniem się, bo można dostać māo liǎn. Nie mógł zahamować, bo hamulce były złe, a nie mógł zgasić silnika, bo gaszenie, gaszenie silnika też było złe. Poza tym zaraz gdy tylko zorientował się, że wyłącznik tempomatu nie działa, wpadł w panikę w obawie o swoje życie i nie otrząsnął się z niej przez następnych 5 godzin, prowadząc samochód po autostradzie i nie doprowadzając do żadnego wypadku. Cały czas będąc w ataku paniki i nie mogąc zdobyć się na wyłączenie silnika.

Pamiętam takie akcje sprzed 15 lat

Samoprzyspieszające Toyoty w USA, które okazały się lipą, przypadek rozszalałego Renault Vel Satis w Europie, które ponoć przejechało kilkaset kilometrów po Francji – również lipny, jeździłem Vel Satisem i jak najbardziej da się go wyłączyć podczas jazdy przyciskiem. Prawie wszystkie takie przypadki kończyły się tym, że poszkodowany kierowca podaje producenta do sądu, ale bardzo niechętnie udostępnia samochód do ekspertyzy. Potem kończy się na jakiejś mikrougodzie i zamiast miliarda juanów odszkodowania dostaje się 10 tysięcy, żeby się zamknąć. Tak to mniej więcej działało, jednak obstawiam, że w Chinach może to nie już przejść. Inna rzecz, że właśnie w Chinach jest mnóstwo prób wyłudzania odszkodowań, najprymitywniejszych z możliwych.

REKLAMA

Koreańscy naukowcy przeprowadzili kiedyś rozbudowane badania dotyczące samoczynnego przyspieszania samochodu i wykryli, że taka rzecz faktycznie może się zdarzyć w bardzo specjalnych warunkach. Tutaj jednak samoczynnego przyspieszania nie było, a wystąpiła kombinacja trzech jednoczesnych awarii: braku możliwości wyłączenia tempomatu, braku działania hamulców i braku funkcjonowania przycisku do wyłączenia silnika. O ile pierwsza i trzecia awaria mogą być połączone, bo wiążą się z elektroniką, o tyle równoczesna awaria hydraulicznego układu hamulcowego, no to już powiem Wam, brzmi trochę...

Nieważne, przecież nie chcę skończyć z māo liǎn!

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: tydzień temu
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA