Znalazł sposób na problemy ze snem. Wystarczy uderzyć w latarnię
Kierowca dostawczego Renault raczej nie jest naukowcem, ale przypadkowo odkrył, jak zapaść głęboki sen. Potrzebował latarni, samochodu i specjalnego składnika.

Czasami wystarczy jedna gorsza noc, żeby czuć się i funkcjonować jak zombie. Są też i tacy, którzy mają problemy z zaśnięciem przez większość swojego życia i od lat marzą o rozwiązaniu, które pozwoliłoby im na normalny sen. Naukowcy zapewne prowadzą badania w tej dziedzinie, ale jak widać na przykładzie 26-latka kierującego dostawczym Renault, nie trzeba nawet być jednym z nich, żeby wymyślić coś skutecznego. Niestety, jego przepis to mieszanka głupoty, alkoholu i wsiadania za kółko.
Kierowca Renault uderzył w latarnię i zasnął
Mam nadzieję, że jesteście wyspani i nigdy nie będziecie próbować sposobu odkrytego przez kierowcę Renault. Wczoraj Komenda Powiatowa Policji w Goleniowie opisała bowiem historię, która wydarzyła się 8 lutego na parkingu jednej z lokalnych stacji paliw. Dyżurny otrzymał zgłoszenie, że nietrzeźwy kierowca busa uderzył w parkingową latarnię i od razu poszedł spać. Brzmi abstrakcyjnie, ale gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, też się zaskoczyli.
Policjanci rzeczywiście zobaczyli uszkodzone dostawcze Renault i latarnię ze zniszczonym kloszem. Kierowcy odpowiedzialnego za całe zamieszanie nawet nie trzeba było szukać, bo siedział za kółkiem i po prostu spał. Okazał się nim 26-letni mężczyzna, który co prawda przyznał się do tego, że prowadził pojazd, ale nie wiedział, w jaki sposób znalazł się na latarni.
Funkcjonariuszom nie pozostało nic innego jak przeprowadzić badanie stanu trzeźwości i sprawdzić nagranie z monitoringu, które finalnie pozwoliło znaleźć odpowiedź na najważniejsze pytanie – jak doszło do uderzenia w latarnię? Badanie wykazało ponad 2 promile alkoholu we krwi, a powodem, przez który kierowca skończył tak, a nie inaczej, było połączenie nieodpowiedzialności, alkoholu i wsiadania za kierownicę. Chciałoby się rzec, klasyk.
Tak naprawdę jedyne, co tamtego wieczoru udało się kierowcy, to znalezienie sposobu na szybki sen, ale oczywiście pod żadnym pozorem nie należy go próbować. Nie jest on warty zatrzymania prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego oraz odpowiadania przed sądem za przestępstwo kierowania w stanie nietrzeźwości i wykroczenie, jakim jest niezachowanie należytej ostrożności na drodze wewnętrznej. Możecie też trafić do więzienia na 3 lata, więc lepiej poszukać innego i normalnego rozwiązania. Sam już nie wiem, który przykład jest bardziej zaskakujący – bohater dzisiejszej historii czy może pijany Chińczyk śpiący na fotelu pasażera, gdy wiezie go autonomiczny samochód.
Więcej podobnych przypadków znajdziesz tutaj:







































