REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Ciekawostki

Byłem na polskiej premierze Lamborghini Revuelto. Bestia przemówiła rykiem godnym króla byków

Poszedłem na polską premierę Lamborghini Revuelto i oglądałem z bliska najnowsze dziecko artystów z Sant’Agata Bolognese. Ten byk jest niesamowity i mocniejszy od Bugatti Veyrona.

23.11.2023
14:34
Lamborghini Revuelto
REKLAMA
REKLAMA

Revuelto to najnowsze Lamborghini z flagowej rodziny bolidów napędzanych 12-cylindrowymi silnikami w układzie V. Najpierw była Miura, potem Countach, następnie Diablo, Murcielago oraz Aventador. Dziś na tronie zasiada nowy król. To najnowsze i najmocniejsze dziecko inżynierów z Bolonii. Nazywa się Revuelto i ma centralnie umieszczoną wolnossącą jednostkę V12 wspomaganą nie jednym, nie dwoma, a trzema silnikami elektrycznymi o mocy 148 KM każdy. Kombinacja rzemiosła starej szkoły okraszona cyfrową mocą zaowocowała narodzinami najmocniejszego drogowego Lamborghini w dziejach. Revuelto ma 1015 KM, czyli o 15 więcej niż kiedyś Bugatti Veyron.

Lamborghini Revuelto ma ponad tysiąc koni mechanicznych

Analogowe serce Revuelto bije za plecami kierowcy i pasażera. Motor o pojemności 6,5-litra został umieszczony wzdłużnie, ale projektanci postanowili obrócić go o 180 stopni, aby tworzył bardziej zgrany zespół z elektrycznymi pomocnikami. V-dwunastka została gruntownie zmodernizowana i odchudzona o 33,5 kg względem poprzednika, ale jej moc wzrosła. Spalinowych koni mechanicznych jest aż 825. Nie pytajcie mnie, jak w Lamborghini policzyli, że 825 KM + 3 x 148 KM = 1015 KM. Jakimś sposobem im tyle wyszło, ponieważ wąskim gardłem są możliwości akumulatora. Nie martwcie się. 1015 KM wystarczy, a w rzeczywistości maszyna jest pewnie jeszcze mocniejsza. Pamiętajmy, że Lamborghini należy do Grupy Volkswagen, a tam dane techniczne podawane są bardzo konserwatywnie.

Więcej o Lamborghini w Autoblogu:

Nowy byk kontynuuje tradycję stosowania w Lamborghini napędu na obie osie, ale moc do każdego z kół dostarczana jest inaczej niż do tej pory. Za silnikiem pracuje dwusprzęgłowa, automatyczna skrzynia biegów 0 8 przełożeniach wspomagana silnikiem elektrycznym i ten tandem przenosi moc na tylną oś. Za to z przodu są dwa silniki elektryczne, po jednym dla każdego z kół. Miejsce wału napędowego do przedniej osi zajął akumulator o pojemności 3,7 kWh.

Lamborghini Revuelto

Strukturę nośną Revuelto zapewnia monocoque z włókna węglowego i inspirowane aeronautyką ramy pomocnicze z kompozytu o nazwie Carbon Fiber-Reinforced Plastic. Konstrukcja jest o 10 proc. lżejsza oraz o 25 proc. sztywniejsza od tej z Aventadora. To wszystko brzmi wybornie, ale odchodzi w zapomnienie przy spotkaniu oko w oko.

Lamborghini Revuelto

Na żywo Revuelto wygląda jak przybysz z innej planety. Niski, szeroki i na wskroś nowoczesny bolid wygląda krzykliwie, nawet w bieli. Reflektory schowane pod grubymi „brwiami” błotników przywodzą na myśl przód McLarena Senna, ale włosi zrobili to lepiej. LED-owe pasy w kształcie litery Y zdobią przód.

Maska nowego Lamborghini zachodzi na przód samochodu i nie ma już charakterystycznego przecięcia. Profil Revuelto odrobinę przypomina Aventadora na wysokości otwieranych do góry drzwi (tylko w autach z V12), ale za słupkiem B maszyna czaruje najnowocześniejszą stylistyką nawiązującą do kształtu heksagonu. Kontrastujące wloty powietrza oraz panele „motyle” z pustymi wnękami wyglądają wybornie. Z tyłu dwie cienkie lampy LED przypominające położone litery Y oraz centralne światło nad komorą silnika. Zwieńczeniem sylwetki są dwie potężne końcówki wydechów z włókna węglowego.

Lamborghini Revuelto jest piekielnie szybkie

Osiągi? Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 2,5 sekundy, a do 200 km/h Revuelto rozpędza w 7 sekund od startu. Prędkość maksymalna wynosi ponad 350 km/h. Chciałbym wam powiedzieć, jak to jeździ, ale dziś bestię możemy podziwiać jedynie gdy stoi w miejscu. Mogę za to potwierdzić, że do Revuelto się wsiada dokładnie tak, jak do każdego superauta, czyli niezbyt wygodnie. Niestety efektownie unoszone do góry drzwi nie ułatwiają zadania - nie ma za co złapać.

Co innego, gdy jest się już w środku. Wnętrze jest przestronne, a nowy kokpit został całkowicie zdigitalizowany - ekran LCD jest nawet przed pasażerem. Za to kierowca ma przed sobą bardzo duży wyświetlacz oraz kierownicę z łopatkami z włókna węglowego. Konsola środkowa jest futurystyczna, cyfrowa, ale wciąż są na niej przyciski, w tym mój ulubiony pod czerwoną klapką służący do włączania. Jak to możliwe, że nazywam kabinę Lamborghini przestronną? Nie ma w tym nic dziwnego - supersamochody są szerokie, więc miejsca na boki jest dużo. Poza tym nie brakuje przestrzeni nad głową, ponieważ kierowca musi zmieścić się w kasku.

Posiedziałem, powąchałem, popatrzyłem i zachwyciłem się

Oglądanie z bliska supersamochodów to surrealistyczne przeżycie. Z jednej strony te lśniące, ryczące maszyny wiedzą, jak zrobić na gapiach kolosalne wrażenie. Z drugiej strony patrzenie na wyeksponowany statycznie samochód przypomina oglądanie zwierzęcia w zoo. Wiesz, że to groźna bestia, ale z tej perspektywy nie budzi strachu. Co innego, gdyby dosiąść jej na arenie, ale na taką opowieść przyjdzie jeszcze czas.

REKLAMA

Szykujcie kasę

Chętni na zakup nowego Lambo powinni się śpieszyć, ponieważ samochód jest wyprzedany na trzy lata do przodu i niedługo skończą się sloty. A ile z tych samochodów trafi do Polski? Jeden? Dwa? Nie, będzie ich zdecydowanie więcej. Importer mówi o kilkudziesięciu zamówieniach. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że średnio na Lamborghini czeka się dwa lata, oraz że warszawski salon sprzedaje ok. 80 egzemplarzy rocznie. Impressive! Przepraszam, nie ten język... Bellissimo!

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA