Konserwator zobaczył zabytkową drogę. Decyzja nie była łatwa
Rzadko się zdarza, żeby historyczna nawierzchnia została uznana za zabytek i zachowana dla przyszłych pokoleń. W Łodzi początkowo potraktowano temat poważniej, ale kiedy konserwator zabytków w końcu się porządnie wyspał, to wszystko wróciło do ogólnego porządku.

Co tu się wydarzyło? Jest sobie w Łodzi miejsce o nazwie Plac Niepodległości, które pod różnymi względami jest na swój sposób reprezentacyjne. W pobliżu znajduje się legendarny dawny Dom Towarowy “Uniwersal”, południowy odcinek ważnej ulicy Piotrkowskiej, autobusowo-tramwajowy węzeł przesiadkowy i ogólnie po prostu skrzyżowanie kilku istotnych miejskich dróg. Infrastruktura w dużej części wyłożona jest tutaj granitową kostką z lat 40., która niestety nie okazała się być wystarczająco wartościowa i w ramach nadchodzącego remontu zostanie zamieniona na generyczny asfalt.
Remont jest potrzebny, ale szkoda, że takim kosztem
Plac Niepodległości na ten moment wygląda… jak wygląda, ale ma potencjał na lepsze życie. Konserwator zabytków uznał wszakże, że zabytkowa nawierzchnia nie jest warta upamiętnienia i można ją zastąpić asfaltem. Kostka granitowa mogłaby prezentować się tutaj bardzo estetycznie, zwłaszcza w kontekście planowanego odświeżenia tej przestrzeni w nadchodzącej przyszłości. Prace mają objąć całą infrastrukturę w otoczeniu Placu, czyli m.in. ulice Piotrkowską, Sieradzką i Rzgowską.
Zawsze ceniłem sobie wpisywanie dawnych nawierzchni w miejską infrastrukturę, gdzie jej obecność nikomu nie wadziła, a podnosiła walory estetyczne miejsca. Mowa naturalnie o szacunku dla historii, a nie sztucznym tworzeniu quasi-historycznych miejscówek, gdzie nawierzchnia z kostki pasuje jak pięść do oka.


Kilka miesięcy temu, podczas innego remontu przeprowadzonego w Łodzi, zachowano historyczną nawierzchnię
Mało tego - na świecie nie została przy tym skrzywdzona ani jedna panda. Mowa o ulicy Jaracza, którą oddano do użytku w lipcu ubiegłego roku i na której zachowano historyczną, klinkierową nawierzchnię. Miejsce co prawda daleko bardziej urokliwe od Placu Niepodległości, niemniej ulica jest wykorzystywana do regularnego ruchu kołowego i daleko jej do statusu deptaka.
Rzekomo brakuje fachowców od układania kostki
Jednym z przytaczanych argumentów za likwidacją historycznej nawierzchni jest brak odpowiednio wykwalifikowanych ludzi do jej układania. Czas płynie nieubłaganie i pewne rzeczy po prostu się przedawniają, jednak patrząc na inne remontowane miejsca w Łodzi, gdzie ułożenie kostki nie stanwiło przeszkody, brzmi to na nieco naciągane.
Inną podkreślaną przyczyną jest mniejsza nośność nawierzchni z kostki, co w przypadku intensywnego ruchu ciężkich pojazdów komunikacji miejskiej nawet się broni. Tyle, że ulicą Jaracza też jeżdżą autobusy i chociaż klinkier to nie kostka granitowa, nie jest to też twardy asfalt.
Na pewno nie jestem obiektywny, ale zawsze jest przykro, kiedy coś przemija
Nie zamieram rozdzierać szat w obronie infrastruktury nie znajdującej się nawet w moim mieście, niemniej obserwuję z nieukrywaną przykrością, jak takie miejsca znikają. Niedawno “zbeszczeszczono” w ten sposób ulicę Parkową w Chorzowie, przylegającą bezpośrednio do Parku Śląskiego. Kostka sukcesywnie znika z ulic Wrocławia i Poznania, gdzie nawierzchni nią utwardzonych nadal jest dużo, ale z każdym przeprowadzonym remontem niestety coraz mniej.

Zdarzają się pewne godne podkreślenia wyjątki
Kilka lat temu głośno było o warszawskiej ulicy Smoczej, gdzie w ramach zapowiadanego remontu przedwojenny bruk miał zostać zastąpiony nawierzchnią bitumiczną. W wyniku licznyc protestów, remont w planowanym kształcie został wstrzymany, a zabytkowa droga ocalona przed zniszczeniem.

Inna sprawa, że alternatywą dla tak inwazyjnego remontu był… zupełny brak jakichkolwiek prac. Żebyśmy się zatem dobrze zrozumieli - nie chodzi mi o utrzymywanie infrastruktury w takiej kondycji, w jakiej jest aktualnie, a o większy szacunek w trakcie modernizacji.
Wspomniany na początkiu Plac Niepodległości akurat wypadałoby odświeżyć, bo w takiej kondycji do godnego reprezentowania Łodzi mu jednak daleko.







































