Oto Most Niedźwiedzi. Kiedyś to była jedyna opcja
Z politycznych względów, dawne przejścia graniczne w Europie Wschodniej miały znacznie bardziej rozbudowaną infrastrukturę. Natomiast mało które przejście było na tyle urokliwe, co pewien most nad Dunajem między Słowacją a Węgrami.

Rzeka Dunaj wyznacza linię graniczną pomiędzy Słowacją a Węgrami na mniej więcej 1/3 długości styku pomiędzy tymi dwoma państwami. Wspomniany w nagłówku most znajduje się w ciągu międzynarodowego szlaku E575, łącząc przez rzekę miejscowości Medvedov na Słowacji i Vamosszabadi na Węgrzech, a przy większym przebiegu odpowiednio Dunajską Stredę i Gyor. Przez pewien czas było to jedyne tranzytowe przejście graniczne na Dunaju pomiędzy tymi dwoma państwami.

Po raz pierwszy most wybudowano w 1942 roku
Chociaż plany budowy mostu w tym miejscu sięgają jeszcze okresu przed I wojną światową, przeprawa stanęła dopiero w 1942 roku, po trzech latach budowy. Warto zaznaczyć, że w owym czasie cały tamten obszar znajdował się na terenie państwa węgierskiego, dlatego wybudowany obiekt nie był mostem granicznym.
Most, jako ważny punkt strategiczny, został zniszczony w 1945 roku w rezultacie działań związanych z II wojną światową. Po 1945 roku sytuacja uległa natomiast niewielkim zmianom, tak że rzeka Dunaj wyznaczała w tym miejscu linię graniczną pomiędzy Czechosłowacją a Węgrami. Przeprawa, jeżeli by nadal istniała, stanowiłaby połączenie transgraniczne.
Przez prawie 30 lat przez Dunaj nie mogły jeździć samochody ciężarowe
Węgrzy i Słowacy nie darzą się szczególną sympatią, niemniej fakt braku połączenia przez Dunaj stanowił duży problem transportowy dla wszystkich. Jedyny istniejący pomiędzy tymi państwami most drogowy znajdował się pomiędzy miastami Komarno i Komarom, ale maksymalne obciążenie poruszającego się nim pojazdu ograniczone było do zaledwie 20 ton.
Inne miejsce, gdzie istniała przeprawa między jednym a drugim brzegiem, to miasta Sturovo i Esztergom. Tam wszakże funkcjonowało jedynie połączenie promowe, dlatego wykorzystywanie go w celach tranzytowych było nieco problematyczne. Jedyny szlak to trasa na Budapeszt, lecz ta droga znajdowała się spory kawałek od zachodniej granicy Węgier i Czechosłowacji.
Po raz drugi most wybudowano w 1973 roku
Na mocy porozumienia zawartego pomiędzy Czechosłowacją a Węgrami, strona węgierska podjęła się odbudowy mostu i ponownego połączenia dwóch państw w jej wschodniej części. Budowę, a właściwie rekonstrukcję przeprawy rozpoczęto w 1969 roku, a zakończono 28 grudnia 1973 roku.
Nowy most, chociaż zachował wygląd swojego pierwowzoru, był od poprzedniej konstrukcji znacznie szerszy. Przęsło poszerzono z 6 do 10,5 metra, co pozwoliło wyznaczyć dwa pasy ruchu i chodniki po obu stronach przeprawy. Samą konstrukcję podniesiono natomiast o 2,5 metra, co miało usprawnić żeglugę rzeczną.

Przeprawa ogółem składa się z dwóch mostów, z czego ten właściwy znajduje się nad głównym korytem Dunaju, zaś drugi, znacznie krótszy, nad jego rozlewiskiem po stronie słowackiej. Oba obiekty są zbudowane w tym samym stylu, a widok jednego na tle drugiego jest bardzo przyjemny dla oka.

Przeprawa określana jest jako Most Niedźwiedzi albo Most Wolnego Handlu
Gdzie obie wersje odnoszą się do miejscowości znajdujących się po dwóch jego stronach: słowackiej Medvedov i węgierskiej Vamosszabadi. W wolnym tłumaczeniu, po polsku brzmiałoby to jako Niedźwiedziów (ale to głupio brzmi) i właśnie Wolny Handel. Znacznie częściej używana jest jednak nazwa słowacka, czyli Most Medvedovski.

Linię graniczną wyznacza rzeka Dunaj, jednak samo przejście graniczne znajduje się po stronie węgierskiej
Wspomniany most jest gwoździem programu i zapewnia bardzo przyjemne doznania estetyczne, natomiast faktyczne przejście graniczne, gdzie należało odbić pieczątkę w paszporcie, znajduje się po stronie węgierskiej.

Dzisiaj, z oczywistych względów, przejście graniczne jest już martwe, a to za sprawą wejścia Słowacji i Węgier do strefy Schengen w 2007 roku. Od tamtego momentu przejazd pomiędzy Medvedovem a Vamosszabadi jest całkowicie otwarty.
Dlatego nikt na mnie nie krzyczał, że zaparkowałem auto idealnie na linii granicznej i poszedłem robić sobie zdjęcia.



















