REKLAMA

Nie narzekaj na nierówną nawierzchnię. To kawałek polskiej historii

Narzekacie na nierówne i pełne kałuż osiedlowe parkingi? To przestańcie, ponieważ jeździcie po nawierzchni polskiego patentu, który w dodatku ma już niemal 100 lat.

Nie narzekaj na nierówną nawierzchnię. To kawałek polskiej historii
REKLAMA

Mowa o trylince, czyli charakterystycznej, sześciokątnej betonowej kostce, która przez lata służyła za tani, szybki w budowie i, wbrew pozorom, dosyć trwały rodzaj nawierzchni. Wymyślenie i opatentowanie trylinki jest dziełem inżyniera Władysława Trylińskiego, od którego nazwiska wzięła ona zresztą swoją nazwę. 

REKLAMA

Trylinkę opatentowano w 1933 roku, a więc 93 lata temu

A dokładniej to 24 kwietnia 1933 roku, kiedy "kliknął" złożony w grudniu 1932 wniosek patentowy. Inżynier Tryliński uzyskał tego dnia patent na "jezdnię drogową i chodniki z płyt betonowych sześciokątnych".

Według oryginalnego patentu, sześciokątne płyty miały bok o długości 20 cm, miały wysokość 10 cm i ważyły 24 kg. Pierwotna trylinka ważyła ponad 10 kg mniej i była o 5 cm cieńsza od tej znanej nam dzisiaj, ale drogą ewolucji nieco urosła i przytyła.

Inspiracją do powstania wynalazku była praca w kamieniołomach

Nie było tak, że inżynier Treliński gapił się w białą ścianę i nagle wpadł na pomysł wyprodukowania sześciokątnej betonowej płyty. Pan Treliński pracował w Kamieniołomach Miast Małopolskich w Miękini, gdzie wytwarzano m.in. klasyczne czworokątne płyty. Zauważył, że w rezultacie obróbki kamienia odłogiem zostaje mnóstwo jego fragmentów, które mogłyby się sprawdzić idealnie jako “utwardzacz” formy zalanej betonem.

Sześciokątny kształt tejże również nie stanowił przypadku. Sześciokątna płyta była znacznie bardziej odporna na pękanie, w przeciwieństwie do wspomnianych czworokątnych, które pod wpływem nacisku często traciły rogi. Co powstanie, kiedy w kwadratowej płycie ułamane zostaną wszystkie rogi? Dokładnie - będzie to sześciokąt.

Technologia produkcji była banalnie prosta

Przepisem była sześciokątna forma, garść kamieni i właściwa zaprawa. Kamienie układało się w taki sposób, aby znajdowały się na wierzchniej warstwie trylinki - czyli od strony nacisku.

Zasadniczo, nie było żadnych wymagań patentowych odnośnie użytych minerałów, dlatego do środka formy wrzucano wszystko, co akurat znajdowało się pod ręką. Zdarzało się więc, że w każdym regionie Polski trylinka miała inny kolor - w zależności od tego, jaki rodzaj kamieni był w tamtym miejscu najłatwiej dostępny.

Pierwszy odcinek drogi z nawierzchnią z trylinki wykonano w 1933 roku w Nowym Dworze

Posiłkując się informacjami ze strony GDDKiA, był to po prostu Nowy Dwór - być może Mazowiecki, być może nie, nie wiem i nie będę udawał, że wiem. Tak, czy inaczej, ułożono wówczas 290-metrowy odcinek drogi utwardzony trylinką.

Dalej sprawy potoczyły się szybko, bo w ciągu kolejnych 5 lat z 290 metrów zrobił się okrągły milion m2 nawierzchni na terenie Polski - dróg, chodników, placów i innych powierzchni utwardzonych.

Jest tanio? Jest tanio! Jest dobrze? Jest dobrze!

Tak szybki wzrost popularności nowego rodzaju nawierzchni wynikał z kilku skorelowanych ze sobą czynników. Trylinka była łatwa i tania w produkcji, dlatego jej podaż nie stanowiła najmniejszego problemu.

Wynikająca z unikalnej technologii płyta wykazywała się znacznie większą odpornością na pękanie od swojego czworokątnego odpowiednika.

Ponadto, sześciokątny obrys trylinki znacząco ułatwił jej układanie. Praca była znacznie sprawniejsza, a materiał był całkowicie “idiotoodporny”, ponieważ trylinki właściwie nie dało się źle ułożyć.

Trylinkę dzięki temu często robiła za tymczasową nawierzchnię podczas remontu - dawało się ją szybko ułożyć, a też i trudno było coś w trakcie zepsuć.

W późniejszych latach zmieniono procedurę produkcji

Chociaż według patentu płyta trylinki powinna być wzmocniona skruszonym kamieniem, w przyszłości zaniechano tego procesu, używając wyłącznie betonu. Takie właśnie płyty dzisiaj można spotkać najczęściej.

Pewnym krokiem naprzód było natomiast wylewanie trylinki na stołach wibracyjnych, które zwiększały trwałość każdej płyty. W pierwszych latach proces produkcji był całkowicie statyczny, dlatego też oryginalna nawierzchnia cechowała się mniejszą odpornością na zużycie od tej późniejszej.

Trylinka jest z jednej strony trwała, ale nie jest z drugiej strony wieczna

Wspomniane w nagłówku dziury i kałuże nie są więc rezultatem wad trylinki, a braku należytej konserwacji od wielu lat. Paradoksalnie, fakt dużej sztywności trylinki spowodował, że taką nawierzchnię trudniej było doprowadzić do stanu wymagającego pilnego remontu.

REKLAMA

Oryginalna trylinka z lat 30. stanowi dzisiaj niezwykle rzadkie zjawisko, ale jak ktoś dobrze poszuka, to znajdzie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-29T08:22:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-28T19:17:45+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T15:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T11:57:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T21:47:03+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T20:46:37+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T15:33:48+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T14:35:01+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T12:21:53+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T11:07:58+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T10:26:14+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA