Tusk czy Skolim? Nie uwierzysz, kto skuteczniej obniża ceny paliw
Przed Świętami Wielkanocnymi szykuje się zacięty pojedynek o to, kto uzdrowi portfele Polaków. Niższe ceny paliw wprowadzone przez Donalda Tuska walczą z cenami zaproponowanymi przez Konrada Skolima Skolimowskiego. Kto wygra?

Przypomnijmy. W odpowiedzi na rosnące ceny paliw na całym świecie polski rząd wprowadził program CPN, czyli Ceny Paliw Niżej. W myśl tych przepisów stawka VAT na paliwa została zmniejszona z 23 proc. do 8 proc., a stawka akcyzy do minimalnego poziomu wymaganego przez Unię Europejską. Dodatkowo, żeby uniknąć wykorzystywania mechanizmu niskich cen do zarabiania, rząd wprowadził kilka zasad. Codziennie minister energii podaje ceny maksymalne, które mogą figurować na pylonach. Ustalane są na podstawie cen hurtowych Orlenu, sytuacji rynkowych itd. Mają pozwolić stacjom na zarabianie, ale nie na wzbogacenie się. Stacje, które będą stosowały wyższe niż przewidziane, mogą zostać ukarane grzywną do miliona złotych.
Kierowcy się ucieszyli, ale pojawił się pewien problem - na przygranicznych stacjach paliw zaroiło się od turystów, którzy przyjechali zatankować paliwo. Na razie nie ma ograniczeń, a rząd uspokaja, że wszystko jest pod kontrolą i nie ma ryzyka wyczerpania zapasów. Tymczasem stacje paliw miały tracić, a okazuje się, że potrafią dać ceny niższe niż maksymalne przewidziane przez ministra. Myślałem, że Donald Tusk okazał się zbawieniem dla uciemiężonych portfeli Polaków, ale wtedy na scenę wychodzi Skolim i mówi, że u niego jest taniej.
Skolim obniża ceny. Ciśnij do Czeremchy bracie, jeżeli chcesz oszczędzić na opłacie
Skolim to muzyk z gatunku, który trudno zakwalifikować. Możesz udawać, że go nie znasz, ale chłop daje kilka koncertów tygodniowo, ma własną stację paliw, pensjonat nad morze, jeździ różowym Maybachem GLS, a czasem lata helikopterem. Mówisz "temperatura", a stado nastolatek dokańcza, że "jest pijana, no i buja się po klubach". Tak się tańczy w tym kraju. Skolim stał się swojego rodzaju fenomenem społecznym i socjologicznym. Na swojej stacji paliw nie zarabia zbyt dużo na paliwie, ale teraz to już przegiął.
Skolim mówi, że u niego jest najtaniej, bo ludzie jadą na Święta Wielkanocne, więc muszą tanio zatankować. Czy tak jest? Faktycznie te ceny należą do jednych z niższych w kraju, podobne są tylko na stacjach Auchan. Gdzie tkwi sekret Skolima? Obniżył do minimum swoją marżę. Wbrew temu, co opowiadają wam właściciele stacji, którzy twierdzą, że od 20 lat dokładają do interesu, marża na paliwie jest bliżej 10 proc. niż 1 proc. Na każdym litrze, więc wcale nie jest tak, że na paliwie nie zarabiają, a wszystko kręci się wyłącznie dzięki zakupom w sklepie zlokalizowanym na stacji. Skolim postawił na rozpoznawalność - stację odwiedza wielu fanów, bo tam mogą nie tylko zatankować, ale również tanio zjeść i kupić fanty z kolekcji gwiazdy - perfumy, koszulki itd. Sam o tym zresztą mówi:
To jedna z zalet posiadania własnej stacji paliw. Skolim nie ma opłat franczyzowych, to co zarobi stanowi czysty zysk. To jak, kto lepiej ulżył Polakom? Skolim czy Tusk?



















