Kobiece Suzuki może być Nissanem GT-R. Najbardziej kawaii godzilla w całym Tokio
Suzuki Twin to jeden z dziwniejszych modeli Suzuki, który nie ujrzał świata poza Japonią. Jednak każdy egzemplarz może teraz zostać potraktowany przez Rocket Bunny, by zmienić się w kultowego Nissana Skyline GT-R R32.

Gamy japońskich producentów na swoim ojczystym rynku są dla Europejczyków jak zupełnie nieznany świat. Nie tylko są często dwa albo i trzy razy większe, ale i znajdziemy tam modele, które się fizjologom nie śniły. Doskonałym przykładem będzie Suzuki Twin.
Dwumiejscowy samochód dla młodych kobiet
Suzuki Twin, czyli "bliźniak", był skonstruowany w początkach XXI wieku jako kei-car o możliwie krótkim nadwoziu. Na 2,7 m długości wygospodarowano w nim dwa miejsca i niewielki bagażnik, a jako grupę docelową wybrano młode Japonki. Nie wiem czemu akurat one - żadne konkretne wytłumaczenie nie przychodzi mi do głowy, a przynajmniej takie, które nadaje się do druku bez groźby zniszczenia autora we współczesnym internecie. Pozostańmy może przy tym, że kobiety są zazwyczaj estetkami, a Twin wygląda przeuroczo.

Klientki chyba jednak też nie znalazły w Twinie czegoś dla nich, bowiem nigdy nie zyskał zbyt dużej popularności - nie pomogły mu niezłe ceny ani pierwszy w historii układ hybrydowy zamontowany w kei-carze. Skończyło się na dwóch latach produkcji, bez żadnego następcy.
Nie GT-R, tylko gt-r
Nawet Suzuki Twina można uczynić ciekawszym i fajniejszym - udało się to znanemu, japońskiemu studiu tuningowemu Rocket Bunny, które opracowały zupełnie nowy zestaw modyfikacji dedykowany właśnie małemu Suzuki. Przemienia on kobiecego kei-cara w Nissana Skyline GT-R R32 - przez wielu uważanego za najlepszą generację Skyline'a GT-R.
Nie wiem, skąd wziął się pomysł na przerobienie małego Suzuki na legendę driftu, ale nie zapominajmy, że mówimy o Japonii - naród który stworzył chipsy o smaku alg z wasabi czy żelki w skórce do obierania, może wymyślić wszystko. Trzeba też uczciwie przyznać, że projekt wyszedł naprawdę elegancko - przedni i tylny pas doklejone do standardowego hatchbacka są nie do odróżnienia od oryginału, a proporcje, które powstały po doklejeniu zwisów nie wyglądają wcale tak źle (w czym zapewne pomagają ogromny spoiler i poszerzone błotniki).
Co najważniejsze, nie jest to żadne AI czy photoshop. To projekt, który będzie można zobaczyć na żywo na zbliżających się targach w Tokio. Mam nadzieję, że obok będzie postawiony "właściwy" Skyline GT-R - będzie piękna okazja do ojcowsko-synowskich zdjęć.
Więcej o Suzuki przeczytasz tutaj:







































