Więcej mocy w Skodzie Superb. Kombi tego nie ma
Skoda poszerzyła ofertę Superba o nową wersję napędową. Teraz to ona przejmie miano tej najmocniejszej.

Większość klientów przy wyborze nowego samochodu patrzy przede wszystkim na jego praktyczność i cenę, jednak wciąż nie brakuje takich, dla których pierwsze skrzypce gra jego moc. Bo nic nie daje takiej satysfakcji, jak wygrana przepychanka słowna ze znajomymi na temat tego, czyje auto ma najwięcej koni pod maską. W przypadku Superba do tej pory pod tym względem przodowało 2.0 TSI o mocy 265 KM, ale teraz to już przeszłość. Nowy lider podchodzi do sprawy nieco inaczej.

Oto nowa najmocniejsza Skoda Superb
Najnowsza generacja Skody Superb zadebiutowała pod koniec 2023 roku i dała klientom możliwość wyboru spośród kilku jednostek napędowych. Silnik 1.5 TSI występuje jako miękka hybryda o mocy 150 KM oraz hybryda typu plug-in generująca łącznie 204 KM. Do wyboru są jeszcze 2.0 TDI w wariantach 150 KM i 193 KM oraz benzynowe 2.0 TSI o mocy 204 KM lub aż 265 KM, które jak dotąd było na szczycie oferty.
Skoda postanowiła jednak nieco podnieść poprzeczkę i poinformowała, że już niedługo klienci będą mogli zamówić jeszcze mocniejszego Superba. Mowa o hybrydzie typu plug-in z akumulatorem o pojemności 25,7 kWh brutto. Bazę stanowi jednostka 1.5 TSI, ale zamiast 150 KM, generuje ona 177 KM. Silnik elektryczny dostarcza 115 KM, co daje łączną moc systemową na poziomie 272 KM i 400 Nm. Osiągnięto to głównie dzięki optymalizacji oprogramowania jednostki sterującej układu napędowego i modernizacji silnika.

Wszystko zależy od potrzeb
Dzięki temu Superb w wersji plug-in może przyspieszyć teraz do 100 km/h w 7,1 sekundy, czyli o równą sekundę szybciej niż wariant o mocy 204 KM. Dodatkowa masa robi swoje, dlatego pod względem przyspieszenia pierwsze miejsce wciąż będzie należeć do dwulitrowej benzyny, który potrzebuje na to 5,6 sekundy. Prędkość maksymalna wzrosła natomiast do 225 km/h, a na haku uciągniecie teraz do 2000 kg.
Aby poprawić hamowanie, Skoda zastosowała nieco większe wentylowane tarcze hamulcowe z tyłu, które mają teraz 310 mm średnicy i 22 mm grubości (wcześniej było to kolejno 300 mm i 12 mm). Maksymalna moc ładowania AC to 11 kWh, a w przypadku DC będzie to 50 kW, dzięki czemu ładowanie od 10 do 80 proc. zajmie 26 minut.
Po przeczytaniu wszystkich tych cyferek fanom Grupy Volkswagena powinna zaświecić się lampka, ponieważ plug-ina z identycznym silnikiem i o tej samej mocy można było mieć już w najnowszym Passacie. Teraz opcja ta trafiła do Skody, ale będzie dostępna tylko w nadwoziu liftback i wersjach wyposażenia Laurin & Klement i Sportline. Polska cena nowego wariantu nie jest jeszcze znana, jednak tak jak w przypadku Passata powinien być droższy od plug-ina 204 KM, ale jednocześnie tańszy od 2.0 TSI 265 KM. W teorii mogłoby to oznaczać okolice 231 000 zł dla Laurin & Klement oraz 222 000 zł dla Sportline. Lepiej zwyczajnie jeszcze trochę poczekać na ogłoszenie oficjalnych cen.
Dowiedz się więcej o marce Skoda:



















