REKLAMA

Wymyślił genialny sposób na uniknięcie mandatu. Myślał, że świat jest prostszym miejscem

Pewien kierowca znalazł za wycieraczką swojego auta mandat. Nie przywiązał się jednak szczególnie do tego kawałka papieru. Uznał, że najlepiej będzie podarować go komuś innemu. Ten sposób na uniknięcie mandatu nie działa.

Wymyślił genialny sposób na uniknięcie mandatu. Myślał, że świat jest prostszym miejscem
REKLAMA

Co można znaleźć za wycieraczką swojego auta? Regularnie znajduję tam ulotki miejscowego skupu aut. „Kupię każde auto” - widnieje na rozmoczonym kawałku papieru wsadzonego przy jakimś testowym Porsche. Na pewno ten interes bardzo się opłaca!

Niestety, czasami można tam znaleźć także mandat

REKLAMA

Ewentualnie wezwanie do zapłaty wystawione np. przez zarządce parkingu. Jeśli źle zaparkowaliśmy albo zapomnieliśmy pobrać odpowiedni bilecik, czeka nas płacenie. Czy da się z tym coś zrobić? Można próbować z odwołaniami i skargami. Szanse nie są wielkie.

Można też myśleć niestandardowo

Na pewnej facebookowej grupie typu „Spotted” pojawił się osobliwy post. Jego autorka znalazła bowiem za wycieraczką swojego auta wezwanie do opłaty dodatkowej wystawione przez miejscowy Zarząd Dróg i Transportu za nieopłacenie postoju. Tyle że nie dotyczył jej.

Wygląda na to, że inny kierowca po prostu przełożył druczek za wycieraczkę samochodu zaparkowanego „po sąsiedzku”. Niestety, w swoim genialnym planie nie wziął pod uwagę tego, że na wezwaniu wypisano markę jego wozu i umieszczono także numer rejestracyjny. W dodatku są tam wszelkie dane potrzebne do zapłaty - kto zrobi to szybciej, pozbędzie się mniejszej sumy niż ten, który wybierze taktykę zwlekania. „Może zapomną” - nie bardzo, to już raczej nie działa.

Pomysł prosty, ale zły

Oczywiście istnieje cień szansy, że to kontroler pomylił się przy robieniu niemiłej niespodzianki kierowcy. Możliwe też, że ukarany myślał, że to „jakaś reklama” - na przykład skupu aut - i zamiast wyrzucić wszystko do śmieci, zrobił podarunek parkingowej sąsiadce.

Mimo wszystko, wątpię w tak „optymistyczne” warianty rozwiązania tej sytuacji. Ktoś chciał być sprytny. Niestety, zapomniał, że nie mamy już lat 90. i systemy, służby i prawo zrobiły się trochę sprytniejsze. Kiedyś można było próbować przekleić cenę w sklepie z droższego towaru na tańszy. Czasem przechodziło, czym później różni wujowie lubili chwalić się przy kieliszku zimnego płynu. To kolejna wariacja tego samego numeru. W umyśle kierowcy Kii świat jest bardzo prosty. Chyba czeka go niemiłe zaskoczenie.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-04-01T17:24:50+02:00
Aktualizacja: 2025-03-31T13:51:48+02:00
Aktualizacja: 2025-03-31T08:01:02+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA