Przejechałem 5000 km z rowerami na dachu i haku. Jednego uchwytu już ze mną nie ma
Po latach jazdy najpierw z rowerami na dachu samochodu, potem mocowanymi do bagażnika na hak, przyszedł czas na podjęcie wyboru. Jeden z bagażników musiał odejść.

To znaczy w sumie nie musiał, ale po co mnożyć graty w szopie, z której i tak wszystko się już wysypuje.
Konieczne więc było - po tysiącach kilometrów przejechanych najpierw z rowerami montowanymi w uchwycie dachowym, a potem kolejnych tysiącach z rowerami na bagażniku na hak, zrobienie małej listy "co mi się opłaca". Zarówno pod względem finansowym, jak i czysto użytkowym, przy czym od razu mogę zaznaczyć jedno - żadna forma transportu rowerów nigdy mnie na tym wielotysięcznym dystansie nie zawiodła.
Tak mogłaby wyglądać ta lista - gdyby nie to, że tak naprawdę od początku znałem wynik wewnętrznej debaty:
Rower na dach czy na hak - wygoda targania gratów

Ale jeszcze nie rowerów, a samego sprzętu bagażnikowego. Tutaj wszystko będzie zależało od tego, jak daleko mamy od auta do miejsca, gdzie trzymamy nasze bagażniki, czy po drodze są jakieś piętra i jaka jest na tym dystansie nawierzchnia.
W moim przypadku między autem a składowiskiem bagażników jest około 30 m i to po nawierzchni niezbyt utwardzonej. I za każdym razem przenoszenie bagażnika na hak - który jest po prostu dużo cięższy - było mniej przyjemne niż noszenie kompletu belek i bagażników, co zresztą można było robić na raty. Mało tego - przeważnie belek bazowych i tak nie zdejmowałem z dachu auta, więc do przeniesienia zazwyczaj był jeden albo dwa uchwyty, ważące tyle, co nic.
Jeśli ktoś ma po czym "toczyć" bagażnik na hak z jego kółeczkami albo trzyma go po prostu w garażu tuż obok auta - można zaliczyć remis. Jeśli nie - daję punkt bagażnikowi na dach.
Rower na dach czy na hak - wygoda montażu na aucie

W sytuacji, kiedy zostawiamy na dachu kompletny bagażnik razem z uchwytami na rowery - punkt dla uchwytów dachowych. W sytuacji, kiedy te bagażniki albo - szczególnie - bagażniki i belki bazowe zdejmujemy - punkt dla bagażnika na hak. Jakoś zawsze wrzucenie bagażnika na hak i podpięcie wiązki zajmowało mi mniej czasu, wliczając w to w szczególności próby "wyosiowania" jednego i drugiego systemu montażowego. Dodatkowo - bagażnik na hak oznacza, że mamy od razu gotowe miejsce na kilka rowerów, a każdy uchwyt dachowy to osobna instalacja.
Rower na dach czy na hak - jazda bez rowerów

Punkt dla uchwytów na dach. Jeśli akurat nie wozimy rowerów, to możemy... w sumie nie robić nic. Po prostu mamy na dachu małą zabudowę, która pewnie minimalnie podniesie spalanie i hałas, ale poza tym nie stanie się nic. Jeździłem tak długimi miesiącami, po prostu uzupełniając zestaw o rower, kiedy było to konieczne.
Z bagażnikiem na hak zdecydowanie tak nie jest (z wyjątkami). Jasne, można z nim jeździć bez rowerów i to zawsze, ale...
Rower na dach czy na hak - rozmiar auta

Z bagażnikiem na hak nasze auto staje się po prostu niekomfortowo długie, doliczając do tego brak dostępu do czujników cofania i/lub zablokowaną tylną kamerę. Nawet przy kompaktowym kombi będzie się trudno zmieścić na większości miejsc postojowych.
Z drugiej strony - o ile bez rowerów uchwyt dachowy niespecjalnie powiększa auto, o tyle z rowerami... trzeba się mocno pilnować. Tak, z bagażnikiem na hak musimy lepiej pilnować tyłów, ale zauważyłem, że to akurat przychodzi odruchowo - rowery widzimy cały czas we wstecznym lusterku, jeśli np. postanowimy gdzieś cofać. Rowerów na dachu natomiast przeważnie po prostu nie widzimy i szczególnie po dłuższej podróży łatwo o nich zapomnieć. Sam jeszcze długo będę wspominał, jak na jednym z holenderskich parkingów podziemnych demontowałem rower już na pochylni zjazdowej, na kilkanaście centymetrów przed uderzeniem w sufit.
Rower na dach czy na hak - szybkość montażu
To zależy. Jeśli chodzi o rowery, które można złapać bezpośrednio i bez obaw za ramę, to samo zapinanie ich w uchwyt jest dla mnie tak samo szybkie w jednym i drugim przypadku. Dodatkowo ramię w uchwytach dachowych jakoś - wybitnie subiektywnie - skuteczniej i sprawniej "ustawia" rower we właściwym miejscu.
Zupełnie inaczej ma się sprawa w przypadku ram karbonowych. Jeśli nie chcemy ryzykować ich pęknięcia, zostają nam głównie uchwyty łapiące za widelec. A to oznacza, że za każdym razem trzeba zdjąć przednie koło, schować je gdzieś, pozabezpieczać wszystko i tak dalej. Przy dwóch albo większej liczbie rowerów robi się z tego osobna aktywność.
Rower na dach czy na hak - wygoda montażu
Bezapelacyjna wygrana uchwytu na hak. Pomijam już nawet samo wrzucanie roweru na dach - dużo przyjemniej i wygodniej operować po prostu wszystkim w okolicach pasa i klatki piersiowej, zamiast wyciągać się, żeby sięgnąć do czegoś na dachu. I piszę to jako posiadacz - wprawdzie niezbyt wysoki - niezbyt wysokiego albo wręcz niskiego jak na obecne czasy samochodu.
Rower na dach czy na hak - stabilność

Jeśli chodzi o stabilność istotną, czyli taką, czy rowery dojadą z nami do celu - punkt dostają wszyscy. Jeśli chodzi o stabilność postrzegalną, czyli to, co my widzimy, to punkt dostaje jedno rozwiązanie, czyli uchwyt dachowy z mocowaniem roweru za widelec. To faktycznie nie drgnie nawet trochę, choć niestety wiąże się z absolutnie największą zabawą przy montażu (i dodatkowym kołem do zagospodarowania).
Rower na dach czy na hak - zabezpieczenie roweru przed brudem
Przy rowerach na dachu nie możemy właściwie nic zrobić, bo założenie jakiegokolwiek pokrowca oznaczałoby stworzenie monstrualnych rozmiarów żagla. Przy rowerze na hak znalezienie odpowiedniego pokrowca i osłonięcie tym samym roweru np. od deszczu czy błota będzie zdecydowanie łatwiejsze - choć niestety zazwyczaj dość kosztowne.
Rower na dach czy na hak - elastyczność bagażowa

Punkt dla rowerów na dachu. W ich przypadku możemy sobie dość mocno pokombinować z liczbą uchwytów, ich rozmieszczeniem, odległością od siebie i tak dalej. Przykładowo - jeśli wiozę tylko dwa rowery, mogę je rozsunąć od siebie na dachu tak daleko, że nie ma szans, żeby jakkolwiek się zetknęły.
W przypadku bagażnika na hak liczba miejsc na rowery jest (mniej lub bardziej) stała, podobnie jak odległości między rowerami/rynienkami. Gdybyśmy więc kupili dwa uchwyty na dach, a konieczne okazałoby się nagle przewiezienie czterech rowerów - można coś z tym zrobić. Jeśli natomiast kupilibyśmy uchwyt na hak na dwa rowery, a trzeba byłoby zacząć wozić cztery... to opcji za bardzo nie mamy.
O dziwo ostateczny wybór nie jest wcale sumą plusów.

Gdyby tak, prawdopodobnie zostałbym z uchwytem na dach, który prawdopodobnie w tabeli złożonej z analizowanych kategorii zdobyłby najwięcej punktów.
Problem w moim przypadku jest jednak taki, że niektóre podpunkty są dużo ważniejsze od innych i chociażby kwestia prędkości montażu - w połączeniu z rowerami z karbonowymi ramami - daje mi właściwie jeden wybór. Mogę albo za każdym razem przed wyjazdem, po dojechaniu na miejsce, przed odjazdem i po powrocie bawić się w montaż/demontaż koła, albo... po prostu wpiąć cały rower w bagażnik na haku i ruszyć przed siebie. Pisałem o tym zresztą już kilka razy - bagażnik na hak, choć kosztowny, sprawił, że dużo chętniej zacząłem spontanicznie wybierać się z rowerem gdziekolwiek. Właśnie dlatego, że perspektywa wyjazdu kojarzy mi się... z wyjazdem, a nie zabawą w odkręcanie i zakręcanie.
Z drugiej strony - gdyby moje rowery były w większości aluminiowe, pewnie w kombinacji z niskim autem i niższą ceną zestawu zostałbym przy opcji dachowej. Ale w obecnej sytuacji - mój uchwyt rowerowy na dach, kupiony prywatnie kilka lat temu, znalazł już sobie nowego właściciela (podobno bardzo zadowolonego).