Jechał pod prąd i mrugał na policję. Alkomat nie pozostawił wątpliwości
Na drodze ekspresowej S7 doszło wczoraj do niecodziennej sytuacji. Nietrzeźwy kierowca jechał ciężarówką pod prąd i mrugał na radiowóz.

Na polskich drogach codziennie dochodzi do wielu niebezpiecznych zdarzeń, ale tylko niektóre z nich wydają się tak zagadkowe. To, że kierowca ciężarówki jechał pod prąd, nie pozostawia żadnych wątpliwości, jednak chciałbym wiedzieć, jakie myśli miał w głowie, skoro uderzyło do niej 1,6 promila alkoholu. Zresztą, zaraz sami zrozumiecie.
Kierowca ciężarówki jechał pod prąd na S7
Kiedy wczoraj siedzieliście w salonie i odpoczywaliście po sytym obiedzie, szykując się na początek nowego tygodnia, na drodze ekspresowej S7 rozgrywały się sceny jak z filmu akcji. Mowa o zdarzeniu, do którego doszło chwilę po 18:00 w woj. warmińsko-mazurskim. Wszystko zaczęło się jednak od zgłoszenia, które wieczorem przyjął policjant z nidzickiej jednostki. Według opisu chodziło o ciężarówkę, która porusza się pod prąd.
Policjanci szybko dotarli na drogę ekspresową S7 i na wysokości wsi Pawliki zauważyli ciężarówkę z naczepą pasującą do opisu. Kierowca pojazdu jechał bowiem lewym pasem jezdni prowadzącej w kierunku Warszawy, ale – pod prąd. Na szczęście funkcjonariusze go zatrzymali, a okazał się nim 64-letni mieszkaniec gminy Szydłowiec leżącej pod Radomiem. Żeby było ciekawiej, mężczyzna miał 1,6 promila alkoholu w organizmie. Taki wynik w jego wieku mógł wpłynąć na postrzeganie przez niego sytuacji, dlatego bardzo zainteresowało mnie nagranie udostępnione przez policję.
Niestety ma ono zaledwie jedenaście sekund, ale widać na nim moment sprzed zatrzymania. Film z wideorejestratora w radiowozie nagrał busa, który zjechał z lewego pasa, by nie blokować drogi policjantom. Chwilę później – gdy samochód policji znajduje się tuż przed ciężarówką – jej kierowca dwukrotnie zamrugał światłami. Trudno oszacować prędkość i nie widzimy tego, co działo się dalej, jednak dlaczego 64-latek to zrobił?

Widzę dwa wyjścia
Niewykluczone, że nietrzeźwy kierowca myślał, że to on jedzie poprawnie, a samochody z przeciwka poruszają się pod prąd. Może był przekonany, że policjanci, zamiast do niego, jechali do innego zgłoszenia i po prostu próbował ich ostrzec, żeby po wyprzedzeniu busa bezpiecznie wrócili na swój pas. A może 64-latek dobrze wiedział, że jedzie pod prąd, a radiowóz próbuje go zatrzymać, dlatego mrugał, by policjanci zjechali mu z drogi, bo inaczej ich staranuje? Jestem i drugi scenariusz wydaje się oderwany od rzeczywistości, a odpowiedzi już raczej nie poznamy…
Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało, bo czołowe zderzenie samochodu z ciężarówką niemal na pewno zakończyłoby się tragicznie. Nietrzeźwy kierowca został zatrzymany, a ciężarówkę usunięto z drogi i zabezpieczono. 64-latek trafił do celi i – o ile doszedł do siebie – może złożył już nawet wyjaśnienia. Ale i tak raczej prędko z niej nie wyjdzie, bo za przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności. Mężczyzna może liczyć też na konsekwencje finansowe i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych minimum na trzy lata. Tak kończy się wsiadanie za kółko po alkoholu, dlatego nigdy tego nie róbcie.
Więcej niebezpiecznych sytuacji znajdziesz tutaj:





































