Piękny tunel wymarzyli sobie we Wrocławiu. Może to dziwne, ale kopanie pod Starym Miastem nie przeszło
Kwestia ruchu w centrach dużych miast to dzisiaj w Polsce śliski temat. Niemal ćwierć wieku temu pojawił się we Wrocławiu zupełnie realny plan schowania do niemal kilometrowego tunelu całej drogi w obrębie Starego Miasta.

Sprawa dotyczy ulicy Kazimierza Wielkiego, o której historii powstania pisałem kiedyś TUTAJ. Problemem owej drogi, zarówno dzisiaj, jak i na przełomie wieków, było wyraźne przecięcie miasta na pół, utrudniające skomunikowanie drogą pieszą. Remedium miało być schowanie ulicy Kazimierza Wielkiego do długiego tunelu, który miałby liczyć około 800 metrów długości. Brzmi jak plan doskonały, ponieważ z jednej strony zachowana zostałaby ciągłość połączenia drogowego, a z drugiej uwolniona ogromna przestrzeń na powierzchni.
Taka koncepcja pojawiła się rzekomo w 2003 roku i została przedstawiona w ówczesnej prasie:
Tunel miałby zaczynać się na wysokości ulicy św. Mikołaja, a kończyć na placu Dominikańskim, łącząc się z już istniejącym tam krótkim tunelem
Według planów, cała nowa trasa miała składać się z jednego, nieprzerwanego tunelu, a nie kilku mniejszych. Byłoby to czymś na wzór istniejącego tunelu wzdłuż warszawskiej Wisłostrady, tylko na jeszcze większą skalę.
Wszystkie dotychczas znajdujące się na szlaku ulicy Kazimierza Wielkiego i ulicy Oławskiej skrzyżowania zostałyby zlikwidowane, a przecinające ją drogi uzyskałyby, a właściwie odzyskałyby historyczną ciągłość.
Do tunelu miała trafić również linia tramwajowa
Rozmach inwestycji zakładał, że pod ziemię miała zostać schowana również prowadząca wzdłuż arterii linia tramwajowa. Dodatkowo, na wysokości ulicy Świdnickiej, najbardziej reprezentacyjnej w tym miejscu, wybudowany miał zostać podziemny przystanek tramwajowy.
Duży nacisk kładziono na wyciągnięcie na powierzchnię ulicy Świdnickiej
Ulica ta przecinała główną arterię tej części Wrocławia za pośrednictwem pieszego przejścia podziemnego, a sama służyła za deptak. Według załączonego artykułu prasowego, fakt ponownego połączenia dwóch fragmentów ulicy Świdnickiej w jeden traktowany był jako jeden z bardziej istotnych profitów wynikających z budowy tunelu.
Wstępne plany budowy tunelu w tym miejscu pojawiły się już pod koniec lat 80.
Przypomnę w ramach kronikarskiego obowiązku, że ulicę Kazimierza Wielkiego wraz z fragmentem ulicy Oławskiej przebudowano do tranzytowego kształtu w połowie lat 70. Wcześniej w tym miejscu znajdowały się po prostu małe uliczki zabudowane kamienicami, kilka skwerów i ze dwa place.
Dość szybko okazało się, że jednym standard życia się poprawił, zaś drugim znacząco pogorszył. Miejscowa przestrzeń została skutecznie podzielona na dwie części, co zaczęto prędko postrzegać jako brutalny gwałt na estetyce i walorach turystycznych tej części Wrocławia. Wtedy też profesorowie Politechniki Wrocławskiej zaczęli sugerować wrzucenie trasy do tunelu i odzyskanie przestrzeni na powierzchni.
Budowa tunelu miała być korzystna zarówno dla kierowców, jak i pieszych
Podkreślano, że nikt na nowym porządku nie będzie stratny. Dla kierowców wyeliminowana zostanie konieczność oczekiwania na światłach, dzięki czemu skrócony zostanie efektywny czas przejazdu przez centrum.
Dla pieszych natomiast odpadnie wymóg wkurzającego schodzenia pod ziemię czy przechodzenia przez jezdnię, co także ułatwi komunikację. O walorach estetycznych nie wspominając.
Jednym ze źródeł finansowania inwestycji mogła być sprzedaż działek na powierzchni
Główne to oczywiście ewentualne środki pozyskane z Unii Europejskiej i miejskiej kasy, ale pieniążki miały też skapnąć z tytułu sprzedaży działek powstałych w miejscu dawnej ulicy Kazimierza Wielkiego. Brzmi jak schemat zakupu mieszkania od dewelopera, gdzie pieniądze zostają ulokowane w dziurze w ziemi, albo nawet samej ziemi jeszcze bez wykopanej dziury.
Tunel, jak wiadomo z perspektywy czasu, nigdy nie powstał i już nie powstanie
Według pierwszego akapitu artykułu prasowego, po rozpoznaniu terenu budowa powinna zakończyć się w przeciągu 2-3 lat. Przy założeniu, że tekst opublikowano w 2003 roku, tunelem dawno powinny już śmigać samochody i tramwaje.
Ostatecznie z koncepcji nic nie wyszło. Zadecydowały zapewne względy ekonomiczne, bo budowa tak długiego tunelu w takim miejscu obarczona jest jednak wieloma kłopotami do pokonania.
A zatem mamy rok 2026 i samochody w tej części Wrocławia nadal jeżdżą wzdłuż szerokiej, dwujezdniowej arterii.



















