Chciałem zmienić głośność radia w chińskim SUV-ie. Ogłuchłem, gdy włączyłem migacz
Od kilku dni jeżdżę Omodą 5 i odkryłem w niej rozwiązanie, które mnie zaskoczyło. To chyba najbardziej niepotrzebna funkcja, jaką widziałem w nowym aucie.

W chińskich samochodach można znaleźć różne nietypowe rozwiązania, których próżno szukać w modelach innych marek. Niektóre w założeniu ich twórców mają zapewne za zadanie zrobić wrażenie na potencjalnych klientach, jak np. oświetlenie nastrojowe zmieniające kolor i natężenie światła w rytm muzyki. Zdarzają się jednak i takie, które wydają się nie mieć jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia.
Właśnie z czymś takim spotkałem się w Omodzie 5
Gdy pierwszy raz wsiadłem do prasowej Omody 5 Hybrid, było już po zmroku i dlatego moją uwagę przykuły podświetlone, dotykowe przyciski znajdujące się z lewej strony cyfrowego zestawu wskaźników. Dwa z nich odpowiadają za rozjaśnianie i przyciemnianie wyświetlacza, natomiast dwa pozostałe ewidentnie służą do regulacji głośności.

Uznałem to za dość dziwny pomysł, bo przecież tego typu guziki do podgłaśniania i przyciszania radia są raczej zwykle umieszczane na konsoli środkowej, żeby także pasażer miał do nich dostęp. Moje zdziwienie jeszcze wzrosło, gdy po ich naciśnięciu głośność odtwarzanej muzyki pozostała bez zmian. Prawdziwe zaskoczenie miało jednak dopiero nadejść.
O tym, jaki błąd przed chwilą popełniłem, przekonałem się momentalnie po włączeniu kierunkowskazu – dźwięk migacza wybrzmiał tak donośnie, że niemal ogłuchłem. Okazało się bowiem, że wspomniane przyciski od głośności wcale nie odpowiadały za multimedia, tylko dźwięki ostrzegawcze, jak właśnie kierunkowskaz czy czujniki parkowania.
Po dojechaniu na miejsce postanowiłem zagłębić się w odmęty systemu multimedialnego Omody i w menu „Ustawienia lokalne” wszedłem w zakładkę „Dźwięk”, a następnie otworzyłem „Regulację głośności”. W ten sposób dowiedziałem się, że w tym aucie mogę ustawić głośność siedmiu różnych dźwięków.

Ten konkretny, który zmienia się przyciskami obok cyfrowych zegarów, to „Dźwięki alarmu”. Ma aż 10-stopniową regulację, a po przytrzymaniu dolnego guzika można całkowicie wyciszyć te dźwięki. Jak dla mnie to fenomenalny przykład przerostu formy nad treścią – tak jakby nie wystarczył po prostu jeden poziom głośności (albo przynajmniej sterowanie za pomocą przycisków od radia).
Tymczasem, mój test Omody 5 Hybrid nadal trwa, więc niewykluczone, że zdąży zaskoczyć mnie czymś jeszcze. Ale tym podzielę się już raczej dopiero w pełnej recenzji.



















