Dom na kółkach to zabawa dla bogatych. Auto za 0,5 mln zł to norma, nie żart
Wsiąść do kampera i pojechać... gdziekolwiek - brzmi doskonale, ale pojawia się jeden problem. Trzeba najpierw tego kampera kupić. Zobaczmy więc, którzy z osobowych producentów są już gotowi na sprostanie takim potrzebom.

Zacznijmy może od najświeższych propozycji:
Toyota Proace Max Tanuki

Najnowszy gracz na rynku, oferowany w dwóch rozmiarach - 599 i 636, gdzie już po samych oznaczeniach możemy wnosić, że mowa o naprawdę sporym aucie. Do wyboru są też dwie wersje mocowe - 140 KM albo 180 KM, przy czym haczyk jest taki, że jeden i drugi to diesel 2.2 D4-D, ale słabszy jest łączony z manualem, a mocniejszy z automatem.
Na pokładzie możemy mieć - w krótszej wersji - albo tyle i przednie łóżko, albo domówić łózko w podnoszonym dachu i maksymalnie zapewnić miejsce do spania dla pięciu osób. Wariant dłuższy oferuje dwa łóżka z przodu i opcjonalne miejsce do spania pod podnoszonym dachem. Na pokładzie jest przy okazji kabina prysznicowa, toaleta, lodówka, zbiornik wody czystej i szarej, a także kuchenka gazowa w dwoma palnikami.
Trochę studzącą entuzjazm informacją może być cena. Najtańsze Tanuki kosztuje 459 900 zł w wersji krótkiej i 466 900 zł w wersji długiej. Za mocniejszą odmianę z automatyczną przekładnią trzeba zapłacić - odpowiednio - 479 900 zł albo 486 900 zł.
Mercedes Marco Polo

Dwa warianty do wyboru na start - nieco mniej kamperowy Marco Polo Horizon (od 327 557 zł) i pełna opcja, czyli Marco Polo (415 395 zł). W skrócie - Marco Polo Horizon to bardziej klasa V, ale z miejscami do spania, a Marco Polo Horizon to mniej klasa V, a bardziej kamper z faktycznie kamperowym wyposażeniem.
Rozmiar? Z Toyotą raczej nie ma co się mierzyć, bo wersji długości nie można wybierać i kończymy na 5,14 m. Dalej wielkie auto, ale jednak trochę mniejsze od wcześniejszego rywala.
Nie powinno więc raczej dziwić, że w środku zabrakło miejsca chociażby na toaletę czy kabinę prysznicową. Jest za to kuchenka, lodówka, zlewozmywak, tylna kanapa przekształcana w łóżko i łóżko dachowe - w sumie miejsce znajdą sobie tutaj 4 osoby.
Jak zresztą przystało na Mercedesa - i tak już dość kosztowne auto można sobie dodatkowo wyposażyć. Na liście dodatków do Marco Polo znajdziemy m.in. 19-calowe felgi AMG, pneumatyczne zawieszenie, markizę boczną, elektrycznie przesuwane drzwi boczne, kilka konfiguracji foteli, cyfrowe lusterko wsteczne czy wycenioną na 2032 zł... narzutę na łóżko.
Volkswagen Caddy California

Trafia na listę głównie po to, żeby nie było wszystkim przykro, że kampery muszą się zaczynać od okolic pół miliona złotych. No i proszę - Caddy California kosztuje w podstawowej wersji 164 894 zł.
Oczywiście w jego przypadku trudno mówić o kamerze z prawdziwego zdarzenia. Raczej - co też nie jest niespodzianką - dostajemy po prostu kombivana z miejscem do spania i mini-kamperową zabudową. Czyli jest m.in. wysuwana kuchnia z szufladami i kuchenką gazową. O kabinie prysznicowej nie ma co nawet marzyć, a i miejsce do spania będzie raczej dla dwóch osób.
Do wyboru są dwa warianty długości - z rozstawem osi 2755 mm i 2970 mm. Ten drugi ma w ramach standardowego wyposażenia m.in. wspomnianą zabudowę kuchenną. Do tego dochodzą silniki 1.5 TSI i 2.0 TDI, które można łączyć z automatyczną lub manualną przekładnią i napędem na przednią oś. Łączy je również niezbyt porywający zakres mocy. Do wyboru jest albo 102, albo 116, albo potężne 122 KM.
Volkswagen California T7

Większy kamper Volkswagena, bazujący na... łatwo domyślić się czym. Dobra wiadomość jest taka, że dalej jesteśmy daleko od przerażającej kwoty pół miliona, bo California T7 startuje od 287 217 zł. Trochę gorsza jest wiadomość, że oferta tego modelu jest zaskakująco skomplikowana - na start mamy 5 różnych wersji do wyboru, niektóre można rejestrować jako samochody osobowe, inne już trzeba jako specjalne kempingowe, w innych zależy to od wersji silnikowej.
Żeby jednak nie zagłębiać się w to aż tak bardzo - California T7 może mieć do 5-6 miejsc siedzących i do 4 miejsc do spania. W podstawowej wersji mamy właśnie 5-6 foteli i 2 miejsca do spania, a w Californi Ocean, ustawionej na szczycie gamy - 4 fotele i 4 miejsca do spania. We wnętrzu udało się wydzielić jako-tako osobne części do spania, "życia" i jeszcze częściowo rozkładany segment kuchenny.
Do wyboru są trzy układy napędowe - 150-konne 2.0 TDI, 204-konne 2.0 TSI i hybrydowe 1.5 eHybrid o łącznej mocy 245 KM. Tylko w tym ostatnim przypadku możemy liczyć na napęd 4x4.
Volkswagen Grand California

Dopiero tutaj docieramy do pełnoprawnego "fabrycznego" rywala dla pierwszej na liście Toyoty. Grand California dostępny jest bowiem w dwóch wersjach rozmiarowych - 600 oraz 680, dzięki czemu w środku udało się zmieścić m.in. 4 miejsca do spania i kabinę prysznicową oraz pełnoprawny segment kuchenny.
Grand California ma też ten atut, że można ją kupić z napędem na obie osie - 2-litrowe TDI o mocy 163 KM można bowiem łączyć albo z napędem na przednią oś, albo na obie.
Trochę smutniejszą wiadomością jest natomiast cena, bo najtańsza Grand California kosztuje minimum 391 140 zł za wersję standardową i 393 600 zł za wersję krótką.
Z drugiej strony - nikt nie obiecywał, że mobilne domy będą jakoś przyjemnie tanie. Zawsze można sobie po prostu sprawić namiot na hak i tyle (co też nie będzie tanie).



















