REKLAMA

Narodziny Gwiazdy. Przynajmniej takiej w swoim mniemaniu

Znacie ten typ kierowcy, który na wszystkich patrzy z góry i uważa się za lepszego od pozostałych uczestników ruchu? Często od razu widać, kto ma zadatki na księżniczkę albo księciunia.

Narodziny Gwiazdy. Przynajmniej takiej w swoim mniemaniu
REKLAMA

To taki gatunek kierowcy, który stanowi najważniejsze ogniwo ruchu drogowego. To nie on ma się dostosować do pozostałych, lecz pozostali do niego. Zawsze ma najpilniejszą sprawę do załatwienia, zawsze najbardziej się spieszy - przepisy ruchu drogowego w  niczym tutaj nie przeszkadzają.

Często już po odbyciu kilku zajęć da się zauważyć, kto się zapowiada na taką jednostkę. Nie jest to zapewne reguła, że wszyscy pójdą tą drogą - niektórych idzie jeszcze naprostować. Jestem w stanie jednak z dużym prawdopodobieństwem rozpoznać takie przypadki już na wczesnym etapie kursu na prawo jazdy.

REKLAMA

Taki typ kierowcy nie ma płci - może to być zarówno mężczyzna, jak i kobieta

Zacznę najpierw od doprecyzowania jednej istotnej kwestii, aby nikt mnie o nic później nie posądzał. Pisząc "kierowca" mam na myśli bezosobowe homo sapiens, ponieważ takie przypadki trafiają się u obojga płci.

Oczywiście, w takim traktowaniu innych uczestników ruchu z wyższością jedna płeć ma pewną przewagę nad drugą, ale tekst będzie o zjawisku samym w sobie, a nie o bitwie chromosomów.

"Dlaczego ja mam się zatrzymać? On też może"

Najbardziej modelowy przykład ignorowania innych to sytuacja, gdzie dwa pojazdy nie zmieszczą się jednocześnie na zwężonym odcinku drogi. Przepisy jasno tę kwestię rozstrzygają - pierwszeństwo traci ten, któremu "zabrakło" drogi.

Tymczasem tutaj nie ma rozróżnienia, po czyjej stronie nastąpiło zwężenie. JA mam pierwszeństwo. Kiedy zwróciłem w takiej sytuacji kursantowi uwagę, że powinniśmy poczekać na jadącego swoim pasem kierowcę, usłyszałem w odpowiedzi, że "on też mógł poczekać". I zostało to wypowiedziane z takim zadęciem, jakbym śmiał podważyć autorytet wodza całego plemienia.

Wszystkie popełnione błędy w istocie są błędami kogoś innego

To nie tak, że taki człowiek popełnił błąd. Ok, może faktycznie zrobił coś nieprawidłowo, ale to wszystko dlatego, że [tu wstaw całkowicie dowolny argument]. Kierowca na głównej drodze mógł jechać wolniej, pieszy mógł najpierw oddać strzał ostrzegawczy, rowerzysta mógł przecież łamać przepisy i jechać po chodniku.

Ogólnie jest tak, że to ktoś inny zrobił coś źle, przez co JA nie mogę zrobić czegoś dobrze. Taki syndrom oblężonej twierdzy, że wszyscy uczestnicy ruchu po prostu się uwzięli, łamią przepisy na każdym kroku, a ten zły i parszywy instruktor z miodem w uszach tylko DO MNIE ma pretensje.

Ktoś pospiesza i irytuje się na innych kierowców, mimo że sam dopiero się uczy jeździć

Jest to rzecz, która ze wszystkich wymienionych wzbudza we mnie chyba najbardziej negatywne emocje. Człowiek pobiera lekcje nauki jazdy, samemu niedawno kopiąc się po czole podczas ruszania, a kiedy już obrośnie nieco w piórka, bierze do ręki pałeczkę dyrygenta.

Ten jedzie za wolno, tamten za długo skręca, jeszcze inny nie wpuścił go na swój pas ćwierć sekundy po włączeniu kierunkowskazu - wszyscy nagle jeżdżą źle, tylko JA jadę dobrze.

A już szczytem wszystkich szczytów jest poganianie w taki sposób innego samochodu nauki jazdy. Zdarzyło się kiedyś, że kursant zatrąbił na inną eLkę, bo za długo ruszała spod świateł - pamiętam, że o ile jestem w pracy zawsze spokojny i wyważony, to tamtego razu musiałem zrobić komuś kilkanaście minut przerwy na doprowadzenie do porządku.

Niewiele można z taką osobą zrobić

Owszem, mogę na koniec kursu dać takiemu kursantowi czerwoną kartkę na egzaminie wewnętrznym. Tyle, że taki później obrażony pójdzie do innej szkoły albo instruktora i wejdzie od zakrystii. Ja znam człowieka od początku kursu, ktoś widzi go przez godzinę i w tym czasie może niczego nie zauważyć.

REKLAMA

Tyle, że z prawnego punktu widzenia nie za bardzo mogę kogoś "oblać", jeżeli od strony praktycznej jeździ po prostu dobrze. Wśród zadań egzaminacyjnych nie ma niestety weryfikacji czyjejś mentalności.

Zamknąć w piwnicy pełnej szczurów też niestety nie mogę, chociaż jest to niewątpliwie bardzo kusząca perspektywa.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-29T15:26:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-29T12:19:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-29T10:04:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-29T08:22:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-28T19:17:45+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T15:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T11:57:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T21:47:03+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T20:46:37+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T15:33:48+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA