REKLAMA

Znalazłem najtańsze 125 na rynku. Przemalowany Chińczyk ogarnia podium

Nowy sezon to w świecie motocyklowym nowe rozdanie, a wraz z nim nowa oferta. Ile więc trzeba wysupłać z kieszeni, jeśli chce się wsiąść na nowy motocykl 125 cm3 w 2026 roku?

Znalazłem najtańsze 125 na rynku. Przemalowany Chińczyk ogarnia podium
REKLAMA

Popularność jednośladów dostępnych na kategorię B stale rośnie. Rokrocznie bijemy kolejne rekordy w liczbie rejestracji nowych pojazdów z tego segmentu. Motocykle o pojemności do 125 cm3 stanowią lwią część wszystkich rejestrowanych maszyn – zgodnie z danymi Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego w okresie styczeń-czerwiec 2025 roku stanowiły one aż 38,8 proc. nowych rejestracji (9333 sztuki). Na koniec roku segment ten zanotował korektę, ale finalnie to nadal 16 626 nowych pojazdów klasy 125 cm3 na rynku.

Ten rok zaczęliśmy kolejnym rekordem – w styczniu 2026 roku do urzędów po tablice udało się aż 606 nowych właścicieli stodwudziestekpiątek, co oznacza wzrost aż o 66,5 proc. rok do roku Gdyby ta dynamika utrzymała się przez cały sezon, spodziewalibyśmy się pobicia wszelkich rekordów w historii polskiego rynku jednośladów.

REKLAMA

Zatem stwierdzenie, że segment motocykli 125 cm3 przeżywa w Polsce swój złoty okres, nie wydaje się być przesadnie optymistyczne ani szczególnie ryzykowne. To są liczby, których żaden producent nie może ignorować. Dlatego w ofercie niemal każdej marki (oprócz oczywiście tych „prawilnych”, jak Harley Davidson czy Indian) można znaleźć pojazdy entry-level dostępne dla kierowców z kategorią B.

Chińczycy walczą nie tylko ceną

Chińskie i (niegdyś) polskie marki kojarzone są przede wszystkim z niskimi cenami. I choć jest w tym dużo prawdy, producenci z Kraju Środka aktywnie dostosowują swoją ofertę.

Romet ZXT 125 – najtańsza oferta na rynku

ZXT 125 to motocykl obecny już jakiś czas na polskim rynku. Sprawdzone rozwiązanie to jeden cylinder, moc 10,7 KM i deklarowana prędkość maksymalna 90 km/h. Do tego osiemnastocalowe koła, wyprostowana pozycja i spalanie rzędu 2,6 litra. ZXT niczym się nie wyróżnia, nie ma w zasadzie żadnej cechy charakterystycznej, jeśli nie liczyć ceny. Bo to właśnie ten model zgarnia najwyższy stopień podium w tej kategorii, jako jedyny z szóstką z przodu. Romet życzy sobie za niego 6999 zł.

Romet Chart 125 – jeszcze więcej nostalgii

Już sama marka Romet budzi u wielu Polaków, zwłaszcza tych w słuszniejszym wieku, wspomnienia dzieciństwa. Teraz efekt ten spotęguje pojawienie się w ofercie modelu o kojarzonej z lat 80. i 90. nazwie Chart.

Trzeba przyznać, że oprócz nazwy producent zadbał też o odpowiedni wygląd „z epoki”. Klasyczna okrągła lampa, bak w tradycyjnym kształcie (o słusznej pojemności 11 litrów, co przy deklarowanym spalaniu na poziomie 2,6 litra pozwoli zapomnieć o stacji paliw na długie tygodnie) czy błyszczące dodatki pokryte chromem przywołują na myśl maszyny, które podkradaliśmy ojcom lub dziadkom i tyraliśmy na okolicznych polach. Moc? 10,7 KM (7,9 kW). Vmax? Romet deklaruje 90 km/h. I najważniejsze – cena. Klasycznego Charcika możemy kupić już od 7499 zł. Dobra propozycja na początek przygody.

Romet ADV 125 PRO – na drogi i bezdroża

ADV 125 PRO to propozycja Junaka dla tych, którzy chcieliby być Ewanem McGregorem z Long Way Round albo po prostu czekają, aż sołtys wyleje im asfalt pod bramę. Niestety Romet nie szarpnął się na prawdziwe szprychy do 18-calowych kół w tym modelu. Mamy za to gustowne orurowanie w zasadzie z każdej strony, podwójne amortyzatory z tyłu, 15-litrowy bak, agresywnie wyglądające (podkreślam – wyglądające) opony i silnik o mocy 10,2 KM (7,5 kW). Cena za tego kompana przygód z daleka od asfaltu? 8199 zł. Całkiem nieźle.

Barton Street-R – naked w wydaniu 125

11 KM i sylwetka golasa – to propozycja Bartona, który swój model Street-R oferuje za 8599 zł. To motocykl znany i dość lubiany. Obudowany w plastiki z bardziej nowoczesnym charakterem, stojący na 17-calowych kołach naked oferuje większości kierowców wyprostowaną pozycję, poprawiającą widoczność w mieście oraz ograniczający bóle tu i ówdzie przy wypadach poza nie. Do dalszych tras nie zachęca jednak 5-biegowa skrzynia, chociaż w tej klasie nie jest to deal breaker.

Junak RACER 125 – miejska golizna

Z wyglądu Junak RACER 125 przypomina Bartona Streer-R. Sylwetką i stylem naturalnie wpisuje się w charakter małych nakedów do miasta. Od Bartona odróżniają go podwójne amortyzatory po obu stronach, inna lampa i detale. W cenie 8499 zł (katalogowo 9699 zł) dostajemy 10,9 KM (8,0 kW) i bak o niedorzecznej wręcz pojemności 20 litrów. Jak zalejesz do pełna, to na następne tankowanie pojedziesz już po otwarciu cieśniny Ormuz.

Barton Classic – znany przepis

W klasyczne nuty uderza też Barton Classic. Z wyglądu bardzo podobny do Charta, chociaż z bakiem o jeszcze bardziej klasycznym wyglądzie i tyłem nawiązującym do ciężkich krążowników sunących amerykańskimi hajłejami. Producent deklaruje dla tego modelu moc 12 KM (tak, przy takich liczbach jeden koń więcej robi różnicę) z silnika „wzorowanego” (chociaż chętnie użyłbym innego słowa) na tym z Hondy CB. Katalogowo 8799 zł.

Romet Soft – drożej, ale przynajmniej brzydko

Modelu Soft 125 od Rometa nie zaliczyłbym do propozycji dla estetów. Przednia lampa jest dziwna, po prostu. Chciałaby udawać te z nowych H-D, ale w tak kompaktowym wydaniu wygląda karykaturalnie. Jeśli komuś się jednak podoba, to ten mały cruiser zachęca do dłuższych wycieczek. Zbiornik ma pojemność 19 litrów, a spalanie według producenta wynosi 2 l na 100 km. Elementem wyróżniającym są też plastiki na bokach baku kierujące powietrze na silnik – tutaj wyszło. Do tego oparcie dla pasażera i skórzane sakwy boczne. Wszystko to za cenę 8899 zł.

Honda CB125F – dla ludu

Honda CB125F to miejski naked w cenie konkurującej z chińskimi producentami. Na sezon 2026 model ten dostał też kilka zmian, takich jak system Idle Stop/Start, który wyłącza silnik podczas postoju, nowy wyświetlacz z łącznością Bluetooth, światła LED, owiewkę czy szybę. Silnik generuje moc 10,9 KM i spala poniżej 2 l na 100 km. Ten niezwykle popularny motocykl miejski dostępny jest za bardzo atrakcyjne 12 900 zł, a model z 2025 roku można kupić o tysiąc złotych taniej. To zdecydowanie wyróżniająca się cenowo propozycja wśród japońskich producentów. Nie dziwi zatem fakt, że Honda wyraźnie wygrywa w tym segmencie.

Benda – Chińczyk Premium

Benda przeszła do ofensywy. Muszę przyznać, że z zaciekawieniem obserwuję poczynania tej marki. Wyrywa się stereotypom chińskich producentów, proponując własne modele – oryginalne, dobrze wyglądające i całkiem nieźle jeżdżące. Cenowo bliżej im do japońskich konkurentów, ale stoi za tym produkt, który zdecydowanie wyróżnia się na tle chińskiej konkurencji.

Na ten sezon Benda oferuje trzy ciekawe modele w klasie 125: Rock 125, Chinchilla 125 oraz Napoleonbob 125. Dwa pierwsze to typowe cruisery. Wyglądają dorośle, wyróżniając się masywną sylwetką i agresywnym designem. Co jednak najciekawsze, to bodaj jedyny silnik V2 o tej pojemności na rynku, a dodatkowo z pasem napędowym. Mocowo też jest lepiej, bo Benda oferuje 14 KM. Fajnie, oryginalnie, ale też dość drogo – za Rocka i Chinchillę o pojemności 125 cm3 trzeba zapłacić 19 999 zł.

Jeszcze bardziej rzucającym się w oczy modelem jest Napoleonbob 125 (zgadzam się, wyjątkowo zgrabna nazwa). To chiński „custom z pudełka”. Zwykle takie zabiegi kończą się słabo, ale ten mi się podoba. To też chyba jedyny bobber w tej klasie. No wygląda to dobrze. Długi rozstaw osi, masywne opony, niziutka kierownica, okrągła lampa i charakterystyczna sylwetka bobbera. No i V2. Wszystko się zgadza… oprócz ceny. Za tego bandziora trzeba już zapłacić 20 999 zł. To już „japońskie” ceny.

Japonia gra w swojej lidze – również cenowej

Japońscy producenci również nie składają broni. W ofercie Hondy (najpopularniejszego producenta w segmencie 125 według danych PZPM) oprócz wspomnianego wyżej CB 125F dostępnych jest jeszcze 5 modeli motocykli: Dax 125, CB125R, Monkey, Super Cub C125 czy MSX125 Grom. Niestety cenowo wszystkie plasują się niewiele poniżej 20 tysięcy (lub powyżej w przypadku CB125R).

Podobnie wygląda sprawa w przypadku Yamahy, gdzie za najmniejszego przedstawiciela popularnej rodziny MT-125 trzeba wyłożyć 24 300 zł, a najtańszy model XSR 125 to wydatek 22 000 zł. Kawasaki oferuje m.in. miejskiego nakeda Z125, ale cena ustalona na ten sezon to 22 100 zł.

REKLAMA

Segment 125 stale się rozwija. Producenci dostrzegają rosnące liczby i dostosowują swoje oferty. Obecnie naprawdę jest w czym wybierać, a i przekrój cenowy sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Wszystkie ceny zweryfikowaliśmy w marcu 2026 roku na podstawie oficjalnych stron producentów i sieci dealerskich. Ceny mogą różnić się między poszczególnymi salonami i regionami.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-23T20:29:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T20:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T19:21:24+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T16:55:50+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T16:39:34+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T13:21:34+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T12:10:17+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T11:19:24+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T10:53:09+01:00
Aktualizacja: 2026-03-23T09:01:31+01:00
Aktualizacja: 2026-03-22T15:27:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA