Możesz mieć filmowego Poloneza. Ale nie po poruczniku Borewiczu
Temat ogłoszeń Polonezów na sprzedaż jest tak oklepany, że trudno wyłowić coś interesującego. Tym razem, w zalewie kiły i syfu pojawił się tajemniczy czarny Polonez, mający ciekawą historię do opowiedzenia.

Wygląda on jak typowy domorosły tuning, lecz im dalej jednak zagłębimy się w jego historię, tym w ciekawszą opowieść się ona układa. Mówiąc w skrócie, samochód należał swego czasu do postaci bardzo znanej i szanowanej w środowisku Poloneziarzy, który nie tylko sam sobie, ale wielu innym “dłubał” Polonezy. Ów egzemplarz ma pod maską uturbiony silnik 2.0 DOHC, a na dokładkę około dekadę temu zagrał w spektaklu ś. p. Jerzego Stuhra. Dobre ziółko, jak się patrzy.
Ten właśnie Polonez został wystawiony na sprzedaż na jednej z grup na Facebooku
Oryginalnie był to Caro 1.5 GLE z 1994 roku
Cytując słowa byłego właściciela i zarazem twórcy tego pojazdu, pierwotnie był to najzwyklejszy w świecie Polonez Caro w zielonym odzieniu. W jego ręce wóz trafił w 2000 roku i od tamtej pory przeszedł gigantyczną metamorfozę.
Z zewnątrz zyskał przeszczepiony pas przedni ze starszego modelu, a dokładnie to z Borewicza. Całość została na końcu przykryta czarnym lakierem. W nadkolach było widać również wielkie, jak na Poloneza, felgi w rozmiarze 15 cali.

Pod maskę trafił silnik 2.0 DOHC z Fiata
Sama idea tego motoru w Polonezie nie była co prawda odkrywcza, bo takie auta wyjeżdżały przecież oryginalnie z fabryki na Żeraniu. W tym przypadku sprawy zaszły jednak dużo dalej, bo do silnika trafiła dodatkowo turbosprężarka.
Drążąc nieco temat wozu na forum można doczytać, że przy okazji przekładki silnika i montażu turbosprężarki zostały poczynione inne daleko idące modyfikacje, acz oparte tak naprawdę na kompletowaniu części z dość szerokiego spektrum samochodów.

Polonez zagrał w spektaklu Teatru Telewizji pod tytułem “Rewizor”
Ciekawym epizodem w historii Poloneza jest kariera na szklanym ekranie. W 2014 roku wystąpił on bowiem w spektaklu reżyserii Jerzego Stuhra. Jeżeli ktoś planuje się nieco ukulturalnić, spektakl może zupełnie bezkarnie obejrzeć pod TYM odnośnikiem.
Właściciel niedawno zmarł, a wóz bardzo podupadł
Niestety, historia nie ma szczęśliwego zakończenia. Jego właściciel niestety opuścił ten świat jesienią ubiegłego roku, a Polonez jest aktualnie w daleko posuniętym stanie rozkładu na atomy. Co więcej, wóz podobno stał niesprawny już na długo przez śmiercią właściciela.
Z tego, co mówią ludzie na mieście, samochód blacharsko prezentuje się raczej cienko, a do tego prawdopodobnie umarł w nim silnik. Trudno te wątki potwierdzić, ponieważ bazuję jedynie na tym, co ktoś komuś szepnął na ucho.


15 000 zł to bardzo wysoka cena
Z jednej strony, każdy przedmiot wart jest tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Z drugiej zaś, trzeba sobie zadać pytanie, czy taka kwota za wóz będący dość interesującym projektem z barwną historią jest warta zainwestowania?
Na to pytanie odpowiedzcie sobie już sami.






































